9
sierpnia
środa
Święto św. Teresy Benedykty od Krzyża, dziewicy i męczennicy
Rok liturgiczny: A/I
Pierwsze czytanie:
Oz 2, 16b. 17b. 21-22
Psalm responsoryjny:
Ps 45, 11-12. 14-15. 16-17 (R.: 11a)
Ewangelia:
Mt 25, 1-13

Patroni:

  • św. Edyta Stein,
  • św. Teresa Benedykta od Krzyża {Editha} Stein,
  • św. Roman,
  • św. Nathaeus,
  • św. Fedliminus,
  • Męczennicy z Konstantynopola ,
  • bł. Jan z Salerno,
  • bł. Jan z Firmo,
  • bł. Falcus,
  • bł. Ryszard Bere,
  • bł. Klaudiusz Richard,
  • bł. Kandyda Maria od Jezusa {Joanna Józefa} Cipitria,
  • bł. Florentyn Asensio Barroso,
  • bł. Ruben od Jezusa López Aguilar i VI towarz.,
  • bł. Faustyn Oteiza i Florentyn Felipe,
  • bł. Wilhelm Plaza Hernández,
  • bł. German {Józef Maria} Garrigues Hernández,
  • św. Marianna Cope,
  • św. Franciszek Jägerstätter

Liturgia na dzień 2023-08-09:

Pierwsze czytanie

Oz 2, 16b. 17b. 21-22
Czytanie z Księgi proroka Ozeasza

To mówi Pan:

«Na pustynię chcę ją wyprowadzić i mówić do jej serca. I będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju.

I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana».

Psalm responsoryjny

Ps 45, 11-12. 14-15. 16-17 (R.: 11a)
Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha, *
zapomnij o swym ludzie, o domu Twego ojca.
Król pragnie twego piękna, *
on twoim panem, oddaj mu pokłon.

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha

Córa królewska wchodzi pełna chwały, *
odziana w złotogłów,
W szacie wzorzystej prowadzą ją do króla, *
za nią przywodzą do ciebie dziewice, jej druhny.

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha

Wiodą ją z radością i w uniesieniu, *
wkraczają do królewskiego pałacu.
Synowie twoi zajmą miejsce twoich ojców, *
ustanowisz ich książętami na całej ziemi.

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Alleluja, Alleluja, Alleluja

Przyjdź, oblubienico Chrystusa, przyjmij wieniec,
który Pan przygotował dla ciebie na wieki.

Alleluja, Alleluja, Alleluja

Ewangelia

Mt 25, 1-13
Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:

«Królestwo niebieskie podobne jest do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie oblubieńca. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się oblubieniec opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły.

Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie”. Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy.

A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”.

Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto.

W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam”.

Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam, nie znam was”.

Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Życie jako droga na wesele

ks. Tomasz Jaklewicz ks. Tomasz Jaklewicz

Życie jako droga na wesele   Pixabay.com, CC0

Panny z przypowieści szły na spotkanie pana młodego. Tym w istocie jest ludzkie życie. Jest wyjściem na spotkanie Oblubieńca, który chce nas poślubić. Życie nie jest bezsensownym przemijaniem, lecz wędrówką na wesele. Idziemy jak Abraham pociągnięci obietnicą Boga. Idziemy jak Izrael przez pustynię ku Ziemi Obiecanej. Idziemy nieraz w ciemnościach zwątpień, kryzysów. Dopada nas nieraz zmęczenie drogą. Są chwile, w których wydaje się, że ulegliśmy iluzji i zmarnowali życie. Pokusa podpowiada nieraz wręcz, że nie ma żadnego celu, żadnego wesela i nikt na nas nie czeka. Wtedy gaśnie zapał pierwotnego oczekiwania, umiera nadzieja, gaśnie miłość. Popadamy w sen, zobojętnienie, ustajemy w drodze. Obserwujemy coś takiego w Kościele, widać to w postawie wypalonych pasterzy, uśpionych parafiach czy wspólnotach niegdyś tętniących życiem, w których górę wzięło narzekanie lub jałowe spory o mało istotne kwestie. Człowiek, który przestał iść na spotkanie Boga oraz Kościół, który zgubił zapał wiary, staje się łatwym łupem nieprzyjaciela. Uśpiony nie może się bronić.

Potrzebujemy lampy, która oświetli właściwą drogę. Zamiast przeklinać ciemności lepiej jest zapalić choć jedno małe światło. Lampa potrzebuje oliwy. Czemu panny głupie nie miały jej ze sobą? Może dlatego, że kiedy świeci słońce, oliwa wydaje się zbędnym obciążeniem. Wędrówka wymaga umiejętności przewidywania, świadomości, że nie zawsze na niebie świeci słońce. „Głupi jest ten, kto w swoim życiu egzystuje tylko chwilą i pozwala się w niej rozpłynąć i zanurzyć. Głupi jest ten, kto dostosowuje się do czasu i pozwala się zużyć czasowi i dlatego nie posiada niczego poza czasem i chwilą. Mądry jest dalekowzroczny. Mądry jest nie ten, kto wie, według ludzkich kryteriów, jak sprytnie pochwycić wszystko, co właśnie jest dostępne, ale ten jest mądry, kto patrzy ponad czasem i ponad chwilą i inwestuje w wieczność i dlatego jego zapasy są wystarczające poza próg śmierci, aż po wieczność” (Benedykt XVI).  Żyć mądrze oznacza wzmacniać w nas to, co ma posmak wieczności, co ją zwiastuje i ku niej prowadzi. Oliwą jest miłość. „Miłość jest mocą, która jako jedyna może być wiecznym światłem. Jeśli nie chcemy być nierozsądnymi, żyjącymi krótko, krótkowzrocznymi ludźmi musimy stworzyć w sobie przestrzeń miłości, aby wraz z nią napełnić nasze życie” (Benedykt XVI). Słowo „Chrystus” oznacza „namaszczony”. On, Namaszczony, napełnia lampy naszego życia oliwą swojej miłości. Dzięki Niemu my też stajemy się namaszczonymi. Idziemy ku wiecznej bliskości z Tym, który jest miłością.

Św. Edyta Stein zakochała się w Chrystusie, zwłaszcza w Jego Krzyżu. Dla Niego porzuciła filozofię, karierę na uniwersytecie, ludzką miłość. Nie straciła miłości do Oblubieńca nawet w Auschwitz. Krótko przed śmiercią wyznała: „Jezus jest także tutaj”. Wyszła na spotkanie swojego Ukochanego z lampą wiary płonącą jasnym blaskiem.