19
września
wtorek
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Januarego, biskupa i męczennika
Rok liturgiczny: A/I
Pierwsze czytanie:
1 Tm 3, 1-13
Psalm responsoryjny:
Ps 101
Werset przed Ewangelią:
Łk 7, 16
Ewangelia:
Łk 7,11-17

Patroni:

  • św. January,
  • św. Trofim,
  • św. Peleusz, Nil, Eliasz i Patermuthius ,
  • św. Eustochiusz,
  • św. Sekwan,
  • św. Marian,
  • św. Abbo,
  • św. Goeryk lub Abbo,
  • św. Teodor,
  • św. Pomposa,
  • św. Lantbert,
  • św. Arnulf,
  • bł. Maria de Cervellón,
  • św. Alfons z Orozco,
  • św. Maria Gulielma Emilia de Rodat,
  • bł. Jacek (Hiacyntus) Hoynelos González,
  • bł. Franciszka Cualladó Baixauli,
  • bł. Maria od Jezusa de la Yglesia y de Varo, Maria Bolesna i Consolata Aguiar-Mella y Díaz

Liturgia na dzień 2023-09-19:

Pierwsze czytanie

1 Tm 3, 1-13
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza

Nauka to godna wiary: jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pragnie dobrego zadania. Biskup więc powinien być bez zarzutu, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, dobrze zarządzający własnym domem, z całą godnością trzymający swoje dzieci w uległości. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? Nie może to być świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę, nie wpadł w diabelskie potępienie. Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych, którzy są z zewnątrz, ażeby się nie naraził na wzgardę i sidła diabelskie.

Diakonami tak samo powinni być ludzie godni, nieobłudni w mowie, nienadużywający wina, niechciwi brudnego zysku, lecz utrzymujący tajemnicę wiary w czystym sumieniu. I oni niech będą najpierw poddawani próbie, i dopiero wtedy niech spełniają posługę, jeśli są bez zarzutu. Kobiety również – godne, nieskłonne do oczerniania, trzeźwe, wierne we wszystkim. Diakoni niech będą mężami jednej żony, rządzący dobrze dziećmi i własnymi domami. Ci bowiem, skoro dobrze spełnili czynności diakońskie, zdobywają sobie zaszczytny stopień i wielką pewność w wierze, która jest w Chrystusie Jezusie.

Psalm responsoryjny

Ps 101
Ps 101 (100), 1b-2b. 2c-3b. 5-6 (R.: por. 2c)

Zawsze uczciwie będę postępował

Będę śpiewał o sprawiedliwości i łasce, *
Tobie chcę śpiewać, o Panie.
Będę szedł drogą nieskalaną, *
kiedyż Ty do mnie przyjdziesz?

Zawsze uczciwie będę postępował

Będę chodził z sercem niewinnym *
wewnątrz swojego domu.
Nie będę zwracał oczu *
ku sprawie niegodziwej.

Zawsze uczciwie będę postępował

Zniszczę każdego, kto skrycie uwłacza bliźniemu, *
pysznych oczu i serca nadętego nie zniosę.
Oczy swe zwracam na wiernych tej ziemi, †
aby ze mną zamieszkać mogli. *
Ten, który kroczy drogą nieskalaną, będzie mi usługiwał.

Zawsze uczciwie będę postępował

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 7, 16

Alleluja, alleluja, alleluja

Wielki prorok powstał między nami
i Bóg nawiedził lud swój.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 7,11-17
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a podążali z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy przybliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta.

Na jej widok Pan zlitował się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz». Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, przystanęli – i rzekł: «Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!» A zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce.

Wszystkich zaś ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg nawiedził lud swój». I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Katolicy po sąsiedzku

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Katolicy po sąsiedzku   unsplash.com

W epoce histerycznego wylewania pomyj na sutannę, o dobrych kapłanach warto pisać dobrze. Ksiądz Jerzy Bieńkowski zakończył swoje życie kilka lat temu w Zakroczymiu. Był tam proboszczem i dziekanem. Mimo słabego, zaniedbanego zdrowia, słynął z inteligencji, dużo czytał, a na chwilę przed emeryturą, z powodzeniem uprawiał nową apologię chrześcijaństwa w Internecie. Daleko mu było do modernizmu czy epatowania modnymi dziś niestety wśród duchownych, szokującymi chwytami. Ksiądz Bieńkowski myślał i działał klasycznie, a jednocześnie umiał być dalekowzroczny. Najsłynniejszą z jego metod, było wychodzenie przed Mszą niedzielną poza mur przy kościele. Robił tak już za probostwa w Rużach, na Kujawach, tak samo postępował w Zakroczymiu. Po prostu spotykał mężczyzn, przestających pod świątynnym murem na wsi, palił z nimi papierosy, dopytywał, jak robota w minionym tygodniu, jak rodzina? A gdy nadszedł czas, towarzystwo zza muru procesyjnie z dziekanem wchodziło do kościoła, zakładało komże do służby ministranckiej, a ksiądz Jerzy ornat do Mszy.

Często słyszy się o bardzo pobożnych rodzicach, których dzieci – wychowane od małego na klęczkach, z różańcem włożonym do kołyski, w białych kołnierzykach na zdjęciu do pierwszej Komunii świętej – gdy tylko wezmą do ręki paszport na studia, nie chcą nic słyszeć o życiu ewangelią. Mieszkają ze sobą bez ślubu, a zamiast krzyżyka na ścianie, przez balkon wywieszają tęczowe flagi na pochodach. Ich rodzice cierpią i jeszcze bardziej mnożą godziny adoracji, posty o chlebie i wodzie oraz pielgrzymki do najdalszych sanktuariów. A może trzeba zacząć inaczej? Wielu to zdziwi, ale wejście w chrześcijaństwo zaczyna się od relacji, a nie od formacji. Jest to oczywiste dla Kościołów na misyjnych terytoriach Afryki czy latynoskiego południa. Zanim kogoś nauczy się pierwszej modlitwy i zasad Dekalogu, trzeba go spotkać, zorientować się dobrze, co go boli, co cieszy, czym żyje? Trzeba pójść na urodziny, śluby i pogrzeby. Bo zanim ktoś będzie dobrym ewangelizatorem, musi być najpierw dobrym sąsiadem.

Jezus ma upodobanie do odwiedzin domów swoich przyjaciół. W słynnej już Betanii odpoczywał, nabierał dystansu do faryzejskich uprzedzeń i z Betanii – to nie przypadek – udał się na Krzyż. W dzisiejszej ewangelii dzieje się coś podobnego. Chrystus odwiedza mieszkańców miasta Nain. Znaczące jest to, że uwagę Pana natychmiast przykuwa orszak pogrzebowy. Miasteczko, jak to zwykle bywa, masowo bierze udział w pokutnej ceremonii, skoro grzebany jest młody człowiek, jedyny syn samotnej wdowy (por. Łk 7, 12). Taki fakt zawsze porusza każdą społeczność do głębi. Być może chłopiec miał jakiś wypadek albo cierpiał od dziecka? A może stał się ofiarą złoczyńców? Pan w tym jest. Jezus to wrażliwy sąsiad, który bliskością i relacją, założył rodzinę Kościoła w Nain. Ten sam, ciepły ton przebija z listu Pawła z Tarsu do Tesaloniczan. Apostoł nie mówi do chrześcijan z tej wspólnoty jak lider, dowódca lub administrator. Paweł zna ich wszystkich, żyje ich problemami, wysyła im Tymoteusza, jako część własnego serca, a nawet jak brata (por. 1 Tm, 3, 2). W ten sposób wierni jednego Kościoła, są ze sobą, znają się i wspierają, mimo oddalenia – od sanktuarium w Łagiewnikach, przez ubogą wspólnotę z Montevideo, aż po słomiane kaplice Masajów.

Nie bądź parafialnym aktywistą, który na murach świątyni wywiesza teoretyczne afisze, z napisem: Kościół twoim domem! Raczej staraj się być zawsze w świecie ludzi, wierzących i tych jeszcze nie wierzących. Musisz wiedzieć, co człowieka boli, cieszy, poniża, niepokoi albo daje nadzieję. Przekaz ewangelii to nie metoda lecz nadprzyrodzona relacja.