24
października
wtorek
Dzień powszedni albo wspomnienie św. Antoniego Marii Clareta, biskupa
Rok liturgiczny: A/I
Pierwsze czytanie:
Rz 5, 12. 15b. 17-19. 20b-21
Psalm responsoryjny:
Ps 40 (39)
Werset przed Ewangelią:
Łk 21, 36
Ewangelia:
Łk 12, 35-38

Patroni:

Liturgia na dzień 2023-10-24:

Pierwsze czytanie

Rz 5, 12. 15b. 17-19. 20b-21
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:

Przez jednego człowieka grzech wszedł do świata, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli.

Jeżeli przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, łaskawie udzielony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa.

Jeżeli bowiem przez przestępstwo jednego śmierć zakrólowała z powodu jego jednego, to o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru sprawiedliwości, królować będą w życiu z powodu Jednego – Jezusa Chrystusa.

A zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi.

Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie poprzez sprawiedliwość, wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.

Psalm responsoryjny

Ps 40 (39)
Ps 40 (39), 7-8a. 8b-10. 17 (R.: por. 8a i 9a)

Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę.

Nie chciałeś ofiary krwawej ani płodów ziemi, *
lecz otworzyłeś mi uszy,
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy. *
Wtedy powiedziałem: «Oto przychodzę.

Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę.

W zwoju księgi jest o mnie napisane: †
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże, *
a Twoje prawo mieszka w moim sercu».
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu *
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę.

Niech się radują i weselą w Tobie *
wszyscy, którzy Ciebie szukają;
a ci, którzy pragną Twojej pomocy, *
niech zawsze mówią: «Pan jest wielki».

Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 21, 36
Alleluja, Alleluja, Alleluja

Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie,
abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym.

Alleluja, Alleluja, Alleluja

Ewangelia

Łk 12, 35-38
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Z perspektywy Tolkiena

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Z perspektywy Tolkiena  

Lekturę obowiązkową dla współczesnego katolika, także w Polsce, zaraz po ewangelii i katechizmie, powinny stanowić fenomenalne dzieła Tolkiena. Wielcy przyjaciele oraz ugruntowani katolicy – Lewis i Tolkien – spotykali się na przemian w dwóch pubach Oxfordu: The Eagle and Child oraz The Lam and Flag. Wspierali się, inspirowali, wymieniali okruchy nadziei. Obydwaj musieli mężnie ponieść – a był to ich wybór, a nie automatyzm z urodzenia – ciężar bycia mniejszością. Istnieli jak wyspa katolicyzmu pośród anglikańskiego oceanu. Również, choć nie tylko z tego powodu, w dziełach Tolkiena dobro regularnie zmniejsza się do rozmiaru drużyny pierścienia. Gandalf, Frodo i niewielu więcej ocali świat, będąc zagrożoną, niby nic nie znaczącą, a jednak bacznie obserwowaną przez gromadę orków, życiodajną wspólnotą.

Można wyobrazić sobie, zupełnie bez skojarzeń, pewien piękny kraj, w którym władzę nad państwem odebrano stronnictwu oficjalnie wspierającemu katolicyzm. Przez lata, pod ich rządami, niektórzy wierni czuli się – prawdziwie, czy nie, to już inna sprawa – bezpiecznie, a nawet komfortowo. Była transmisja Mszy świętych w telewizji, w edukacji dzieci jako tako starano się jeszcze chronić od zgorszenia, dobrze pokazywało się księży i papieży, a wartości życia publicznego przynajmniej nie stały w jaskrawej sprzeczności z głosem sumienia poszczególnych osób. Tymczasem, jak to bywa w historii, stery władzy przejęła lewicowa frakcja, bezpardonowo antychrześcijańska, głodna rewanżu, pędząca gwałtownie z wielobarwnymi sztandarami w ręku na barykady, zawsze przeciwko czemuś albo komuś. Zatroskana o stan rzeczy, nobliwa pani, obserwując wyborcze słupki na ekranie, natychmiast wybiera numer telefonu swojego duszpasterza i pyta: co teraz z nami będzie? Ksiądz jednak udziela paradoksalnej odpowiedzi: czy to dobrze dla Ojczyzny, tego nie wiem. Czas pokaże. Ale dla Kościoła to lepiej. Zejdzie z nas niepotrzebne odium. Zostaną ręce wolne do dzieła rozkrzewiania wiary. Tak, katolicyzm obcałowany ustami polityków, siłą rzeczy niezgrabnie porusza się po scenie historii i wygląda jak młoda panienka w szpilkach, której nogi zapadły się w błoto po kolana. Spokojnie, bo dla przekazu wiary, Kościół dużo bardziej potrzebuje wewnętrznej kultury ducha, niż zewnętrznego panowania nad kulturą ludzką. A katolicyzm z konieczności umieszczony w kontraście do mainstreamu, będzie znów wyrazisty, soczysty, jak młody owoc, dopiero co zerwany z ewangelii.

Bardzo porusza fakt, że w piątym rozdziale pisma do Rzymian, Paweł z Tarsu tak bardzo upiera się, by przekonać chrześcijan, że sprawa wiary spoczywa na barkach Jednego. Z uporem, wielokrotnie, jak refren apostoł powtarza, iż zbawienie dokonało się nie za pośrednictwem wielu sił, tysięcy układów, nacisków, prezentów podawanych cichaczem pod ołtarzem, stronnictw i koalicji, ale za sprawą Jednego – Jezusa Chrystusa (por. Rz 5, 12, 17, 19). Stąd, w ewangelii Łukasza, zadaniem uczniów nie jest jałowa rozwaga nad czasem, ale jednoznaczna przynależność do Pana (por. Łk 12, 38). Będą zmieniać się godziny. Raz nastanie noc, a drugi raz dzień. Będzie trochę trudniej, a następnie trochę łatwiej. Dla człowieka wiary, w istocie każda pora jest dogodna, by zaprosić Boga.

Zapisz się do klubu czytelników Tolkiena. Częściej od gazet, internetowych ploteczek i blogów, będziesz rozmyślał nad ewangelią, katechizmem i książkami oxfordzkiego pisarza. Zrozumiesz wtedy, że to świat się chwieje, a dla nas, uczniów Jezusa z Nazaretu, naprawdę nie zmienia się nic. Dbamy o chorych i starców, nie zabijamy nowonarodzonych, kochamy wiernie, świętujemy w niedzielę, nawet jeśli wypadnie zejść do podziemia. W obskurnych epokach, klarowne światło choćby jednej latarni, ma przełomowe znaczenie dla rozbitków.