11
grudnia
poniedziałek
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Damazego I, papieża
Rok liturgiczny: B/II
Pierwsze czytanie:
Iz 35, 1-10
Psalm responsoryjny:
Ps 85 (84), 9ab i 10. 11-12. 13-14 (R.: por. Iz 35, 4d)
Ewangelia:
Łk 5, 17-26

Patroni:

Liturgia na dzień 2023-12-11:

Pierwsze czytanie

Iz 35, 1-10
Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Szaronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: «odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; on sam przychodzi, by was zbawić».

Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; a badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale – w trzcinę i sitowie.

Będzie tam droga czysta, którą nazwą drogą świętą. Nie przejdzie nią nieczysty, gdy odbywa podróż, i głupi nie będą się tam wałęsać. Nie będzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy nie wstąpi na nią ani się tam nie znajdzie, ale tamtędy pójdą wyzwoleni. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na czołach; osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.

Psalm responsoryjny

Ps 85 (84), 9ab i 10. 11-12. 13-14 (R.: por. Iz 35, 4d)
Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić

Będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi: *
oto ogłasza pokój ludowi i swoim wyznawcom.
Zaprawdę, bliskie jest Jego zbawienie †
dla tych, którzy Mu cześć oddają, *
i chwała zamieszka w naszej ziemi.


Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić

Łaska i wierność spotkają się z sobą, *
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie, *
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.


Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić

Pan sam szczęściem obdarzy, *
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Sprawiedliwość będzie kroczyć przed Nim, *
a śladami Jego kroków zbawienie.

Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Alleluja, alleluja, alleluja

Oto przyjdzie Król, Pan ziemi,
i zdejmie z nas jarzmo niewoli.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 5, 17-26
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli tam też faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i z Jeruzalem. a była w Nim moc Pańska, tak że mógł uzdrawiać.

Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa.

On, widząc ich wiarę, rzekł: «Człowieku, odpuszczone są ci twoje grzechy». Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: «Kimże on jest, że wypowiada bluźnierstwa? Któż może odpuścić grzechy prócz samego Boga?»

Lecz Jezus przejrzał ich myśli i w odpowiedzi na nie rzekł do nich: «Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: „Odpuszczone są ci twoje grzechy”, czy powiedzieć: „Wstań i chodź”?

Otóż żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów» – rzekł do sparaliżowanego: «Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!» I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do swego domu, wielbiąc Boga.

Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: «Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Kościół czyli przyjaciele paralityka

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Kościół czyli przyjaciele paralityka  

Tłum tłoczący się wokół Jezusa był dla paralityka przeszkodą, aby spotkać się z Jezusem. Byłoby lepiej, gdyby mniej ludzi weszło do atrium, w którym nauczał. Byłoby lepiej gdyby mniej ludzi Go słuchało. Byłoby lepiej, gdyby ich w ogóle tam nie było, wtedy chory mógłby się spotkać z uzdrowicielem w komfortowych warunkach. Brzmi absurdalnie? A przecież całkiem sporo katolików, głosi podobne teorie. „Skończmy z ludowym katolicyzmem, tymi masówkami, powierzchowną religijnością”. „Nie chodzę na Mszę, bo inni mnie rozpraszają, a ja potrzebuję indywidualnego kontaktu z Bogiem”. „Kościół ze swoimi obrzędami i strukturami to niepotrzebny pośrednik”.

Popatrzmy najpierw na ów tłum. Można powiedzieć, że szeroko rozumiane grono uczniów Jezusa, a więc wszyscy, którzy Go słuchają, to jest zalążek przyszłego Kościoła. Scena z dzisiejszej Ewangelii jest zapowiedzią różnych słabości, z którymi będzie się zmagał Kościół. Uczniowie Jezusa, czyli my, słuchamy Go, ale nie postępujemy według tego, co mówi. Brakuje nam Jego wrażliwości, nie dostrzegamy tych, którzy potrzebują pomocy, jak i słuchacze Nauczyciela nie zauważyli cierpienia paralityka. Może jesteśmy wygodni i bardziej nas interesuje, jak słuchamy niż to, czego słuchamy. Ludzie w tamtym domu chcieli słuchać Jezusa w znośnych warunkach, a ci przepychający się z chorym na noszach zajmowali miejsce, którego i tak było mało. Przechodząc do dzisiejszych realiów przejawem takiej postawy, może być nadmierne przywiązanie do wygody i zewnętrznych form w odniesieniu do Mszy Świętej. Przesadne znaczenie zaczyna mieć to, czy kościół jest wygodny i ogrzewany, Msze o odpowiedniej godzinie, czy organista dobrze śpiewa, a ksiądz mówi ciekawe, niestresujące, a przede wszystkim krótkie kazania. Osoby o większej wrażliwości liturgicznej, mogą tak się skupić na formach, że nie są w stanie owocnie uczestniczyć we Mszy, która jest odprawiana w inny sposób, niż oni uznają za właściwy.

W tłumie byli też faryzeusze i uczeni w Piśmie. O większości z nich trudno powiedzieć, że byli uczniami Jezusa. Słuchali z dystansem, krytycznie, oceniając na chłodno, czy warto się przyłączyć albo od początku odrzucając osobę Jezusa. O sprawach Kościoła zbyt często wypowiadają się ludzie, których związek z żywym Ciałem Chrystusa jest formalny albo żaden. Bywa, że osoba, która odrzuca albo w ogóle nie zna prawdy wiary, nie modli się ani nie przyjmuje łaski Chrystusa w sakramentach, ze swadą wskazuje, co Kościół ma zmienić w swoim nauczaniu. Wtedy on może w nim pozostanie albo przynajmniej będzie go tolerował.

Ludzie z tłumu nie pomogli paralitykowi. Ale chory potrzebował ludzi, którzy pomogą spotkać się z Chrystusem. Nie mógł do Niego dotrzeć sam. Blokowała go choroba fizyczna, ale ze słów Jezusa wynika, że ta choroba była znakiem choroby duszy. Nikt z nas nie może do Chrystusa dotrzeć sam, nikt z nas nie nawraca się sam, choć to On porusza serca tych, którzy nam pomagają i z Jego woli to czynią. Przyjaciele paralityka byli uczniami Jezusa, którzy sami wierząc Jego słowom, wprowadzali je w czyn. W tej historii oni zapowiadają, czym będzie Kościół – wspólnotą ludzi, która pomaga konkretnemu człowiekowi doświadczyć Jego miłosierdzia. Przy wszystkich niedoskonałościach instytucji i nędzach poszczególnych członków, duchownych i świeckich, Kościół jest narzędziem Bożego miłosierdzia. Najwyraźniej widać to w sakramentach. Bez wspólnoty, która ma swoją organizację i ludzi jej służących, nie mielibyśmy możliwości spotkania z Chrystusem, szczególności w sakramencie Eucharystii i pokuty. To ta wspólnota przekazuje nam prawdy wiary, nawet jeśli często ma kłopot z wyrażeniem ich głębi i piękna. Każdy z nas jest paralitykiem potrzebującym pomocy. Każdy z nas jest wezwany, aby w ramach swego powołania, pomagać innym paralitykom dotrzeć do Zbawiciela.