30
września
poniedziałek
Wspomnienie św. Hieronima, prezbitera i doktora Kościoła
Rok liturgiczny: B/II
Pierwsze czytanie:
Hi 1, 6-22
Psalm responsoryjny:
Ps 17 (16), 1bcd. 2-3. 6-7 (R.: por. 6b)
Werset przed Ewangelią:
Mk 10, 45
Ewangelia:
Łk 9, 46-50

Patroni:

Liturgia na dzień 2024-09-30:

Pierwsze czytanie

Hi 1, 6-22
Czytanie z Księgi Hioba

Pewnego dnia, gdy synowie Boży przyszli stawić się przed Panem, Szatan też przyszedł z nimi. I rzekł Bóg do Szatana: «Skąd przychodzisz?» Szatan odrzekł Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej». Mówi Pan do Szatana: «A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on». Szatan na to do Pana: «Czyż za darmo Hiob czci Boga? Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży. Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył». Rzekł Pan do Szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy.Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki». I odszedł Szatan sprzed oblicza Pańskiego.

Pewnego dnia, gdy synowie i córki jedli i pili w domu najstarszego brata, przyszedł posłaniec do Hioba i rzekł: «Woły orały, a oślice pasły się tuż obok. Wtem napadli Sabejczycy, porwali je, a sługi mieczem pozabijali, ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Ogień Boży spadł z nieba, zapłonął wśród owiec oraz sług i pochłonął ich. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Chaldejczycy zstąpili z trzema oddziałami, napadli na wielbłądy, a sługi ostrzem miecza zabili. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Twoi synowie i córki jedli i pili wino w domu najstarszego brata. Wtem powiał szalony wicher z pustyni, poruszył czterema węgłami domu, zawalił go na dzieci, tak iż poumierały. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść».

Hiob wstał, rozdarł szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: «Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!» W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości.

Psalm responsoryjny

Ps 17 (16), 1bcd. 2-3. 6-7 (R.: por. 6b)
Nakłoń swe ucho, usłysz moje słowo

Rozważ, Panie, moją słuszną sprawę, *
usłysz me wołanie,
wysłuchaj modlitwy *
moich warg nieobłudnych.

Nakłoń swe ucho, usłysz moje słowo

Niech wyrok o mnie wyjdzie od Ciebie, *
Twoje oczy widzą to, co sprawiedliwe.
Choćbyś badał moje serce i przyszedł do mnie nocą, †
i doświadczał mnie ogniem, *
nieprawości we mnie nie znajdziesz.

Nakłoń swe ucho, usłysz moje słowo

Wołam do Ciebie, bo Ty mnie, Boże, wysłuchasz, *
nakłoń ku mnie swe ucho, usłysz moje słowo.
Okaż przedziwne miłosierdzie Twoje, †
Zbawco tych, którzy się chronią przed wrogiem *
pod Twoją prawicę.

Nakłoń swe ucho, usłysz moje słowo

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mk 10, 45
Alleluja, alleluja, alleluja

Syn Człowieczy przyszedł, żeby służyć
i dać swoje życie jako okup za wielu.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 9, 46-50
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy. Lecz Jezus, znając tę myśl w ich sercach, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: «Kto by to dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto by Mnie przyjął, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki».

Wtedy przemówił Jan: «Mistrzu, widzieliśmy, jak ktoś w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami». Lecz Jezus mu odpowiedział: «Przestańcie zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Asceza, nie ekstrawagancja

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Asceza, nie ekstrawagancja  

Hieronim, Chorwat ze Strydonu, przez wiele lat miotał się między duchowymi skrajnościami i często odbijał od ściany. Gdyby jego biografia działa się dziś, nie tylko nie zostałby Ojcem Kościoła lecz wcale nie dostałby święceń. Wprawieni formatorzy dłubaliby palcem w brodzie, narady nad jego kandydaturą trwałyby godzinami, a sam Hieronim byłby przeciągnięty przez niekończące się testy i seanse terapii. Zbyt impulsywny duchowo, pobudzony, namiętny, najpierw około roku 373 zostaje mnichem w okolicach Jerozolimy. Stosuje na sobie wymyślne i surowe umartwienia, bo w nich zdaje się dostrzegać sposób na osiągnięcie Boga. Będzie tak robił prawie przez dekadę, poszcząc i modląc się bez umiaru, z zakładką uciążliwej pracy i morderczego studium po nocach. Nieznośny charakter, już wtedy samotnik, drażnił zarówno penitentów, którzy pragnęli szukać u niego wewnętrznej porady jak i swego przyjaciela papieża Damazego, któremu Hieronim służył za doradcę. Czy to nie duchowa przyjaźń zmieniła bezwzględnego ascetę i gwałtownika w męża Bożego? Nie wiadomo. Pewne jest to, że po wypróbowaniu na sobie srogiej dyscypliny życia, po erupcji egzaltacji, religijnej ekstrawagancji i jawnej skłonności do przesady, w roku 386 Hieronim uspokaja się i osiada w pobliżu groty narodzenia Pańskiego w Betlejem. Ojciec wiary urodził się Kościołowi dopiero przy Dzieciątku.

Asceza i dyscyplina to zawsze obecne w katolicyzmie, znaczące środki duchowego postępu i wzrostu. Nigdy nie może ich zabraknąć nikomu, kto myśli o znalezieniu Boga. Przy czym umartwienia, nawet te bardzo wymagające, nie mają nic wspólnego z ekstrawagancją. Egzaltowane jest ludzkie ego, a nie katolicka asceza. To ja człowieka, nieopanowane w porę, nieskorygowane, wypiętrzone, prowadzi do dziwactwa i wpędza osobowość w nieznośne napięcie. Może ono skutkować w efekcie psychotycznymi nawet schorzeniami. Trzeba spodziewać się i stosownie czuwać, bo im bardziej będzie rósł stan cywilizacyjnej zapaści, tym więcej będzie osób szukających mocnego uderzenia przez ascezę. Z ruin życia społecznego muszą wybiegać wtedy krzykliwe szkielety, którym śni się odbudowa zniszczeń przez fanatyczne zakładanie twierdz, wzmacnianie murów lub mobilizację religijnego wojska. Tymczasem dyscyplina życia wewnętrznego nie podlega namiętnej presji. Należy ją stosować stopniowo, zmiennie – w zależności od stanu zdrowia, okresu w liturgii, okoliczności i duchowego celu, jaki pragnie osiągnąć asceta – postępująco, pod kontrolą i zawsze z zamiarem ustania ascezy w chwili, gdy skończy się jej rola a cnota ugruntuje się w sumieniu. Kto nie potrafi zaprzestać w porę stosowania dyscypliny, ten raczej skupia się na własnej chwale niż na Bogu. Budowany jest za pomocą pobożności ołtarz auto adoracji, nawet jeśli na stole twardego ascety leży słownik pojęć mistycznych. Zdrowa dyscyplina, co ciekawe, potrafi zapobiec depresji. Bo celem ascezy nie jest wcale samoopanowanie lecz skuteczne uderzenie w dominację ja nad całą strukturą duchowego organizmu człowieka.

Biblijny Hiob, w antycznych skryptach nazywany też Jobem (z hebr. Iijob – co tłumaczy się jako prześladowany, poddany próbie), to jeden z największych ascetów jakich znają wszystkie strony Pisma świętego. Pan zgadza się na wprowadzenie Hioba w stan dramatycznej kenozy (por. Hi 1, 20-21). Nie wyraża jednak zgody na zniszczenie mu życia. Ewangelia Chrystusa przeciąga granice ascezy poza umartwienia fizyczne, sięgając do szczytu roszczeń ludzkiego egoizmu. Gdy tylko uczniowie biorą się za rządzenie, Jezus reaguje bez zwłoki i wyniosłym apostołom zakazuje zakazywać. Jako remedium przedstawia im betlejemskie dziecko (por. Łk 9, 50). Prawdziwa dyscyplina czyni jej adepta mniejszym, a nie większym w swoich własnych oczach.

Bóg nigdy nie opowie się przeciwko twojemu życiu. Nie prześladuj siebie ani innych. Prowadź życie ascetyczne po to, by kaprysy próżnego egoizmu nie wzięły panowania nad tobą.