14
lipca
poniedziałek
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Kamila de Lellis, prezbitera albo wspomnienie św. Henryka, cesarza
Rok liturgiczny: C/I
Pierwsze czytanie:
Wj 1,8-14.22
Psalm responsoryjny:
Ps 124
Werset przed Ewangelią:
Mt 5, 10
Ewangelia:
Mt 10, 34-42;11, 1

Patroni:

  • św. Optacjan,
  • św. Wincenty lub Madelgarius,
  • św. Marchelmus,
  • bł. Hroznata,
  • bł. Bonifacy,
  • św. Tuskana,
  • bł. Angelina z Marsciano,
  • bł. Kacper z Bono,
  • św. Franciszek Solano,
  • bł. Ryszard Langhorne,
  • bł. Ghebre Michael,
  • bł. Marian od Jezusa Euse Hoyos

Liturgia na dzień 2025-07-14:

Pierwsze czytanie

Wj 1,8-14.22
Czytanie z Księgi Wyjścia

Rządy w Egipcie objął nowy król, który nie znał Józefa. I rzekł do swego ludu: «Oto lud Izraelitów jest liczniejszy i potężniejszy od nas. Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, ażeby się przestał rozmnażać. W przypadku bowiem wojny mógłby się połączyć z naszymi wrogami i walczyć przeciw nam, aby wyjść z tego kraju».

Ustanowiono nad nim przełożonych robót przymusowych, aby go uciskali ciężkimi pracami. Budowano wówczas dla faraona miasta na składy: Pitom i Ramses. Ale im bardziej go uciskano, tym bardziej się rozmnażał i rozrastał, co jeszcze potęgowało wstręt do Izraelitów. Egipcjanie bezwzględnie zmuszali synów Izraela do ciężkich prac i uprzykrzali im życie uciążliwą pracą przy glinie i cegle oraz różnymi pracami w polu. Do tych wszystkich prac przymuszano ich bezwzględnie.

Faraon wydał wtedy rozkaz całemu swojemu ludowi: «Wszystkich nowo narodzonych chłopców wyrzucajcie do rzeki, a każdą dziewczynkę pozostawiajcie przy życiu».

Psalm responsoryjny

Ps 124
Ps 124 (123), 1b-3. 4-6. 7-8 (R.: por. 8a)

Naszą pomocą jest Zbawiciel świata

Gdyby Pan nie był po naszej stronie, przyznaj, Izraelu, †
gdyby Pan nie był po naszej stronie, *
gdy ludzie przeciw nam powstali,
wtedy żywcem by nas pochłonęli, *
kiedy gniew ich przeciw nam zapłonął.

Naszą pomocą jest Zbawiciel świata

Wówczas zatopiłaby nas woda, †
potok by popłynął nad nami, *
wówczas potoczyłyby się nad nami wezbrane wody.
Błogosławiony Pan, który nas nie wydał *
na pastwę ich zębom.

Naszą pomocą jest Zbawiciel świata

Dusza nasza jak ptak się wyrwała z sideł ptaszników, *
sidło się podarło i zostaliśmy uwolnieni.
Nasza pomoc w imieniu Pana, *
który stworzył niebo i ziemię.

Naszą pomocą jest Zbawiciel świata

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mt 5, 10
Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 10, 34-42;11, 1
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich apostołów:

«Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; „i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy”.

Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.

Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.

Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.

Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».

Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Miasto z perspektywami

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Miasto z perspektywami   unsplash.com

Wojciech Górecki w znakomitej książce „Planeta Kaukaz” lapidarnie, dziennikarsko ale przejmująco opisuje stopniowe umieranie kałmuckiego miasta Łagań. Kiedyś był to zamożny port rybacki nad brzegami Morza Kaspijskiego. Nagle, w początku lat osiemdziesiątych, tafla akwenu zaczęła się systematycznie podnosić, co rok o jakieś mniej więcej piętnaście centrymetrów. Łagań  zawsze przecież leżał o kilka kilometrów w oddaleniu od morskiego brzegu. Woda jednak wzbierała w ukryciu lecz sprawnie na tyle, że w roku 1993 wtargnęła na ulice miasta, błyskawicznie żrąc już potem wszelki dobytek, sprzęty, a nieraz i ludzkie istnienia. Nikt nie zrobił nic, by postawić kres żywiołowi. Co więcej, w kilka miesięcy po pierwszych podtopieniach, kontrolujący Kałmucję rosyjscy urzędnicy dekretami zdecydowali, że Łagań to miasto bez perspektyw. Z rozmysłem rzecz prowadzono do stanu urbanistycznego wymarcia, drastycznie odcinając dotacje. Dziś Łagań nad Morzem Kaspijskim to wystające znad wody ruiny domów i kikuty drzew oraz zdziczali ludzie, którzy przyzwyczaili się pośród nich mieszkać aż śmierć przyjdzie. Trudno jakby oprzeć się wrażeniu, że lewicowa desperacja, po zniszczeniu jakichkolwiek przejawów witalności na Wschodzie, przeniosła teraz kałmuckiego ducha do Europy. Na Starym Kontynencie prawie nie rodzą się dzieci. 

Brak płodności poprzedza zazwyczaj brak doświadczenia miłości. Trzeba tym samym odrodzić sztukę kochania, by po ulicach europejskich metropolii znów biegały dzieci. Wzrost demograficzny nie będzie efektem żadnych planów społecznej inżynierii, ani żadnych iksów plus, żadnych dotacji rządowych dla par ni z tego, ni z owego, ani żadnych kursów ideologicznej ginekologii. Są już takie rządy europejskie, które przez dziesiątki ostatnich lat rozdawały ludziom za darmo prezerwatywy, teraz zaś sypią pieniędzmi na pierwsze dziecko. Tłumaczą przy tym w przerażeniu, że jak tak dalej pójdzie, to nie będzie komu pracować, handlować ani walczyć. Należało wcześniej poniechać zepsucia. Europejczycy nie potrafią kochać, co najwyżej siebie. Niekiedy jeszcze seks jednej nocy nazywają uprawianiem miłości chyba po to, by nie zapomnieć nazwy. Dla ratowania europejskiej demografii trzeba znów uczyć po kościołach i w szkołach podstaw alfabetu miłości. Od A, że kochać można tylko dzięki Bogu i Jego błogosławieństwu, czyszcząc najpierw odruchy narcyzmu. Po Z, że miłość to nie uczucie ale szereg lojalnych, mądrych wyborów, od czułości, fascynacji, po wierną przyjaźń do grobu. Przyjdzie jeszcze czas, kiedy w Europie na klęczkach czytać będą „Humanae vitae” jak podręcznik przeżycia. Inaczej analfabeci miłości pozostaną bezpłodni.     

Imponującym przykładem służy w tym temacie mama słynnego Europejczyka z szesnastego wieku – Kamila de Lellis. Kobieta traci pierwszego syna wskutek przedwczesnej śmierci, mimo to ryzykuje zdrowiem, dalej prosząc Boga o potomstwo. Urodzi Kamila na progu obumarcia, w starości, mając już sześćdziesiąt lat. W ewangelii Mateusza miłować Boga znaczy to samo, co kochać życie u źródła. Pan nie zgadza się na ubóstwianie rozpieszczonych jedynaków po domach (por. Mt 10, 35-36). Wielodzietność to plebiscyt za życiem albo przeciw zatonięciu. Już w wielkiej księdze Wyjścia płodność Izraelitów będzie znakiem ich prawości (por. Wj 1, 9-11). Egipcjanie to gasnąca, zepsuta elita, coraz bardziej zależna od żydowskiego potomstwa, od ich pracy, od siły społecznej Hebrajczyków.  

Miej dużo dobrze wychowanych dzieci. Ktoś kocha Cię stale i szczerze, a Ty potrafisz odwzajemniać tę miłość. Uznaj pokornie, że płodność to osobista własność Stwórcy, którą hojnie dzieli ze stworzeniem. Mistycy ludzką duszę często porównują do twierdzy wewnętrznej, w której bezpiecznie osiedla się Trójca Święta. Przed Bogiem jesteś jak bogate, płodne miasto z wielkimi perspektywami.