Piotr Woyciechowski: agentka SB Jolanta Lange opuściła Polskę. Wraz z mężem inwigilowała ks. Franciszka Blachnickiego

Jak poinformował na Twitterze publicysta i ekspert ds. służb specjalnych Piotr Woyciechowski, Jolanta Lange udała się do Nowej Zelandii, gdzie obecnie przebywa. Z Polski wyjechała kilka miesięcy po ogłoszeniu informacji o otruciu ks. Blachnickiego.

Śmierć ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 r. nastąpiła na skutek zabójstwa poprzez podanie ofierze śmiertelnych substancji toksycznych – taką informację przekazał w marcu tego roku Instytut Pamięci Narodowej.

W specjalnym komunikacie katowiccy biskupi – abp Wiktor Skworc i bp Adam Wodarczyk – pisali o cudzie odkrycia prawdy, który wydarzył się 36 lat po śmierci ks. Blachnickiego. „«Zbrodnia doskonała», jaką było morderstwo na osobie sługi Bożego ks. Blachnickiego, została zdemaskowana i ukazana światu, pokazując bolesną, nieraz zapomnianą dzisiaj prawdę o latach komunizmu, gdzie tak wielu kapłanów było prześladowanych za wiarę nie tylko w czasach stalinowskich, ale także w latach osiemdziesiątych XX wieku, kiedy propaganda PRL-u głosiła normalizację stosunków między państwem a Kościołem” – pisali biskupi.

Agentka, o której pisze P. Woyciechowski to żona Andrzeja Gontarczyka (nazwisko zmieniła później), która wraz z mężem tworzyła duet agenturalny, zainstalowany w najbliższym otoczeniu ks. Franciszka Blachnickiego. „Wkradli się umiejętnie w jego łaski. Andrzej Gontarczyk nadzorował drukarnię „Maximilianeum” natomiast Jolanta w pewnym momencie stanęła na czele ruchu Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów. Byli osobami głęboko zaufanymi” – mówił o nich w marcu tego roku w rozmowie z KAI Andrzej Grajewski.

W informacji IPN dotyczącej śmierci ks. Blachnickiego Gontarczykowie nie są wymienieni jako sprawcy zbrodni, nie pojawiło się oskarżenie ani informacja o aresztowaniu któregoś z nich. A. Grajewski zwracał jednak uwagę na pewną koincydencję.

„Ks. Blachnicki, prawdopodobnie w lutym 1987 r. dowiaduje się od działaczy Solidarności Walczącej, że Gontarczykowie są agenturą. (Z dokumentów SB wynika, że faktycznie – ich tożsamość udało się ujawnić). 27 lutego 1987 r. kapłan odbywa rozmowę z Andrzejem Gontarczykiem. Wraca po niej do domu, je obiad, po czym kładzie się i umiera” – mówił.

Jak dodał, Gontarczykowie po śmierci ks. Blachnickiego spędzili w Carlsbergu jeszcze kilka miesięcy.

„Nie wiem, co dzieje się obecnie z Andrzejem Gontarczykiem. Jego była żona zmieniła nazwisko na Lange. Jest aktywistką. Nota bene moje teksty w 2005 r. przyczyniły się do zahamowania jej świetnie rozwijającej się kariery w ramach SLD. Była m.in. ważnym dyrektorem w czasach premiera Leszka Millera w MSWiA. Kierowała Zespołem do spraw Koordynacji Strategii Antykorupcyjnej i odpowiadała tam za szkolenia. Następnie stała się radykalną działaczką środowisk LGBT a założona przez nią fundacja otrzymywała wsparcie od prezydenta Warszawy – mówił Andrzej Grajewski.

Źródła: KAI, Twitter, Opoka News

 

Godło i barwy RPProjekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama