Pochodząca z Gruzji Lela nadal znajduje się w szpitalu wojewódzkim w Olsztynie. Według lewicowych mediów, kobieta domaga się przeprowadzenia aborcji. Prywatny darczyńca proponuje jej wyposażony dom i wsparcie finansowe do czasu, aż dziecko stanie się pełnoletnie. Warunek: maluch musi przeżyć.
Pomóżcie mi dotrzeć z tą wiadomością do pacjentki – apeluje Kaja Godek, przez którą darczyńca chce się skontaktować z panią Lelą.
Historia Gruzinki znajdującej się w olsztyńskim szpitalu stała się głośna po publikacji jednego z lewicowych portali. Kobieta w 15. tygodniu ciąży ma cierpieć na silne wymioty (z krwią) i cukrzycę typu I. Do tego doszły zaburzenia lękowe wynikające, jak ocenia szpitalny psychiatra, z bariery językowej. Faktyczny przebieg wydarzeń budzi wiele wątpliwości. Nie wiadomo m.in., kim jest Polak, który nie jest mężem Gruzinki (kobieta jest mężatką), ale towarzyszy jej i występuje w jej imieniu. To on domaga się aborcji.
Hojna oferta
Szpital nie ujawnia danych swojej pacjentki, a „Gazeta Olsztyńska”, która przyglądała się sprawie z bliska podaje, że „obraz sytuacji przedstawiany w części ogólnopolskich mediów niekoniecznie odzwierciedla stan faktyczny”.
Darczyńca, który zgłosił się do prowadzonej przez Kaję Godek Fundacji Życie i Rodzina oferuje wyposażony dom o powierzchni 110 m kw. oraz comiesięczne wsparcie do czasu osiągnięcia pełnoletności przez dziecko, którego życie jest w tej chwili zagrożone. Warunkiem jest oczywiście to, by nie przeprowadzono aborcji.
W intencji Leli i jej dziecka modli się w Polsce wiele osób.
Źródła: facebook.com, gazetaolsztynska.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.