Biskup, którego rodzina zginęła z rąk nazistów, przestrzega: USA zmierzają w złą stronę

Biskup Anthony Taylor z Arkansas, którego znaczna część rodziny zginęła z rąk nazistów podczas II wojny światowej przestrzega Amerykanów: to, co dzieje się obecnie w USA, przypomina dynamikę społeczną przedwojennych Niemiec. „W tamtej dekadzie niemieckie społeczeństwo odeszło od szacunku dla godności ludzkiej, pokoju i moralnej powściągliwości” – powiedział.

Biskup Anthony Taylor z Little Rock w stanie Arkansas w oficjalnym oświadczeniu nie waha się użyć mocnych sformułowań takich jak „moralny upadek naszego kraju” oraz „oczywiste podobieństwa do lat trzydziestych w Niemczech”, dodając: „jesteśmy skazani na powtarzanie porażek z przeszłości, jeśli nie będziemy gotowi o nich pamiętać i uczyć się na nich.” Nie chodzi o zrównanie USA z nazistowskimi Niemcami pod przywództwem Hitlera, ale o wskazanie niepokojących zjawisk, które opierają się na podobnych mechanizmach społecznych.

„Mój dziadek stracił 20 kuzynów w Holokauście, więc przyznaję, że mam tendencję do postrzegania trudnych rzeczy współczesnego świata przez pryzmat Niemiec lat 30. Żeby nikt nie odrzucił reszty mojego wypowiedzi jako przesadę, chcę jasno zaznaczyć, że obecne czasy nie są identyczne, a Trump nie jest Hitlerem.”

Problem leży w skrajnościach

W klasycznej etyce znana była zasada „złotego środka” – prawdziwa cnota nigdy nie polega na skrajnościach. Przykładowo męstwo leży między tchórzostwem a brawurą, a skromność między nadmierną wstydliwością a bezwstydem. Choć bp Taylor nie odwołuje się wprost do klasycznej filozofii greckiej, wydaje się, że to właśnie ma na myśli, zwracając uwagę na skrajny nacjonalizm, który zaczyna się przeradzać w szowinizm. Taka sytuacja miała miejsce w przedwojennych Niemczech:

„Ci ludzie pragnęli, by ich ukochana ojczyzna znów była wielka, a wielu zniechęconych ludzi utożsamiało się z słowami Hitlera o «prawdziwych» Niemcach, rasie aryjskiej oraz jego drwinami i demonizacją tych, którzy byli różni rasowo lub religijnie lub nie podzielali jego poglądów.”

Ci, którzy próbowali się sprzeciwiać Hitlerowi, najpierw byli uciszani przez zastraszanie i groźby, a potem, gdy już nikt nie odważył się stawać w ich obronie, wysyłani do obozów koncentracyjnych.

„W tamtej dekadzie niemieckie społeczeństwo odeszło od szacunku dla godności ludzkiej, pokoju i moralnej powściągliwości” – powiedział. „Obawiam się, że podobna dynamika ma teraz miejsce w naszym kraju wraz z upadkiem cywilizowanej debaty.”

„To jest kwestia pro-life”

Bp Taylor nawiązał także do historycznych przypadków niechęci do obcych, które miały miejsce na krótko przed wybuchem II wojny światowej. Jednym z najbardziej znanych był przypadek statku MS. St. Louis, który przewoził 937 żydowskich uchodźców, uciekających z Niemiec przed nazistowskimi prześladowaniami. Nie przyjęły ich Stany Zjednoczone, Kanada i Kuba, statek musiał więc wrócić do Europy.

Podobny los spotkał własną rodzinę biskupa. Kuzyni jego dziadka próbowali uciec z Polski w 1939 roku, ale zostali odsunięci na granicy i zmuszeni do powrotu do swojej wioski w Galicji. „To przypieczętowało ich los. W lipcu 1943 roku wszyscy zostali przewiezieni do obozu zagłady w Bełżcu, gdzie zostali zagazowani i skremowani.”

Także dziś wielu musi uciekać przed okrutnymi reżimami i dyktaturami. Niestety, jak zauważa bp Taylor:

„Dziś nasze granice pozostają w dużej mierze zamknięte dla tych, którzy są w największym niebezpieczeństwie i muszą uciekać przed prześladowaniami lub ubóstwem”.

Postawa obrony życia nie może się ograniczać tylko do obrony życia poczętego, ale wymaga wrażliwości na los człowieka na każdym etapie i w każdej sytuacji życiowej. Dlatego bp Taylor podkreśla:

„To jest kwestia pro-life. I pozostanie kwestią pro-life, dopóki miliony ludzi będą żyć uwięzione w desperackich warunkach, podczas gdy pomocy odmawiają im kraje, które mogłyby pomóc”.

Groźna retoryka „my nade wszystko”

To, co szczególnie niepokoi amerykańskiego biskupa, to retoryka „my nade wszystko”, sprowadzająca się do przedstawiania świata w kategoriach „my” i „oni”. W takiej retoryce własny naród lub grupa społeczna postrzegana jest jako lepsza, mająca większe prawa i nieposiadająca zobowiązań wobec innych. Tego rodzaju myślenie ma tendencję do popadania w coraz silniejsze skrajności, a ci, którzy nie należą do naszej grupy, są dehumanizowani.

„Polityka globalna Hitlera «Niemcy ponad wszystko» («Deutschland Über Alles»), nie miała szacunku dla suwerenności innych narodów, nie szanowała ich ustalonych granic ani nie szanowała woli ludzi żyjących w tych krajach.”

W takiej mentalności nie ma miejsca dla „obcych” – to oni ukazywani są jako przyczyna wszelkiego zła, stają się kozłami ofiarnymi, podczas gdy rzeczywiste problemy społeczne i ekonomiczne własnego narodu pozostają nierozwiązane. Politycy mający skłonności autorytarne chętnie stosują taką retorykę, aby uciszyć wszelkie głosy krytyki i utrzymać się u władzy za wszelką cenę.

„Civitas Dei” św. Augustyna odpowiedzią na dzisiejsze czasy

Jako przeciwwaga dla tego rodzaju autorytarnych zapędów służyć może „Civitas Dei”, dzieło św. Augustyna, w którym biskup Hippony wskazuje, jak chrześcijanie powinni traktować kwestie związane z doczesną polityką. Dzieło to, pisane w schyłkowym okresie imperium rzymskiego, można odnieść do współczesnych problemów załamującej się cywilizacji zachodniej. Do „Civitas Dei” nawiązywał także papież Leon XIV 9 stycznia w przemówieniu do Korpusu Dyplomatycznego, przestrzegając przed „poważnymi zagrożeniami dla politycznych kłamstw, wynikającymi z fałszywych przedstawień historii, nadmiernego nacjonalizmu i zniekształcenia rozumienia idealnego przywódcy politycznego”.

Kończąc, bp Taylor wyraża nadzieję, że zamiast słuchać fałszywej retoryki, chrześcijanie będą zdolni do głębszej refleksji nad problemami społecznymi, opartej na Ewangelii:

„Mam nadzieję i modlę się o to, abyśmy wraz z papieżem Leonem dążyli do pokoju jako dobra samego w sobie. Jeśli uważamy, że jesteśmy bezsilni, by zmienić zdanie naszych przywódców, to właśnie tak wielu mówiło za czasów Hitlera. Modlę się, byśmy zaczęli patrzeć na imigrantów i uchodźców wśród nas nie jako na wrogów czy jako na «innych». Nie jako niebezpieczeństwo czy ryzyko. Ale jako ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo tego samego prawdziwego Boga – jako przybyszów wśród nas – jak nauczał Jezus (Mt 25,35).”

Źródło: EWTN

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama