W Charkowie, na północnym wschodzie Ukrainy, zakończono trwające ponad dwie doby prace poszukiwawczo-ratownicze po rosyjskim ataku balistycznym; zginęło w nim dziesięć osób – poinformował w poniedziałek szef ukraińskiego MSW Ihor Kłymenko.
„Był to celowy atak. W środku nocy, gdy dziesiątki rodzin – mieszkańców tego zaatakowanego czteropiętrowego budynku – spały. Niestety zginęło 10 osób, w tym 2 dzieci: 7-letni chłopiec i 13-letnia dziewczynka. Spod gruzów wydobyto także fragmenty ciał, ich identyfikacja wciąż trwa” – napisał w komunikatorze Telegram.
Rannych zostało 16 osób, w tym troje dzieci. Cztery osoby wciąż uznawane są za zaginione.
W wyniku ataku uszkodzonych zostało około 20 budynków, samochody i placówka oświatowa. „Prace utrudniały ciągłe alarmy. W sobotę wróg celowo ponownie zaatakował grupy ratowników podczas prowadzenia prac” – podkreślił Kłymenko.
Pierwsze doniesienia o ataku na Charków w nocy z piątku na sobotę mówiły o ośmiu zabitych. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podawał wtedy, że w zmasowanym uderzeniu na jego kraj Rosja użyła 480 dronów i 29 rakiet.
„Celowano w obiekty energetyczne w Kijowie, w obwodach chmielnickim i czerniowieckim na zachodzie Ukrainy, a także w infrastrukturę kolejową w obwodzie żytomierskim na północnym zachodzie Ukrainy. Odnotowano uszkodzenia w obwodach: dniepropietrowskim, zaporoskim, winnickim, odeskim, połtawskim, sumskim i czerkaskim” – informował Zełenski.
Źródło: 