Na początku to tylko „chwilowa pomoc”: karta kredytowa, zakup na raty, szybki kredyt. Z czasem raty zaczynają się na siebie nakładać, a domowy budżet traci oddech. Jak działa spirala zadłużenia i co zrobić, by nie dać się w nią wciągnąć?
Kredyt, pożyczka, potem kolejna i następna – zobowiązania zaciągane po to, by spłacić poprzednie długi. Raty przekraczają już nasze możliwości spłaty, a każde opóźnienie generuje nowe koszty i pogarsza sytuację… tak wygląda spirala zadłużenia. To moment, w którym konsument traci kontrolę nad strukturą swoich zobowiązań.
Jak to działa?
Koszty kolejnych zobowiązań rosną – każda kolejna „pożyczka na spłatę” jest zazwyczaj droższa od poprzedniej. Wynika to m.in. z pogarszającej się oceny wiarygodności kredytowej dłużnika. Obniżenie punktacji w Biurze Informacji Kredytowej (BIK) stopniowo zamyka drogę do tańszego finansowania bankowego i skłania do korzystania z ofert instytucji pożyczkowych. Koszty kredytu są tam przeważnie znacznie wyższe, co przyspiesza nakręcanie spirali. Zdarza się też, że takie instytucje stosują nieuczciwe praktyki.
Zwalczaniem takich działań zajmuje się Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W jednym z komunikatów UOKiK opisał przypadek firmy, która stosowała m.in. praktykę polegającą na naprzemiennym refinansowaniu pożyczek przy udziale innej spółki, bez wyraźnego wniosku konsumenta. Klient, który posiadał tam aktywną pożyczkę, otrzymywał kolejny kredyt konsumencki od podmiotu, z którym współpracowała wspominana firma. Następnie udzielała ona pożyczki na spłatę nowego zobowiązania… Takie działanie było próbą pominięcia przepisów wprowadzających limit pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego w przypadku udzielenia kolejnych kredytów przez kredytodawcę lub podmiot z nim powiązany przed dokonaniem spłaty kredytu wcześniejszego lub w okresie 120 dni od dnia wypłaty pierwszego z kredytów. W takich przypadkach suma pozaodsetkowych kosztów wszystkich kredytów nie może bowiem przekraczać limitu pozaodsetkowych kosztów naliczanych od kwoty pierwszego kredytu.
„Przy każdej refinansowanej pożyczce oddzielnie naliczano pozaodsetkowe koszty. To sprawiało, że w efekcie konsument ponosił bardzo wysokie (przekraczające limit ujęty w przepisach) pozaodsetkowe koszty kredytu i wpadał w tzw. spiralę zadłużenia” – czytamy na stronie finanse.uokik.gov.pl.
Czego unikać, by nie wpaść w pułapkę?
Przyczyną wpadania w spiralę zadłużenia mogą być przede wszystkim impulsywne decyzje finansowe (zakupy na kredyt, szybkie pożyczki, zakupy z odroczoną płatnością) – zwłaszcza w połączeniu z niską odpornością budżetu domowego i brakiem odpowiedniej rezerwy finansowej. Ryzyko niesie także posiadanie zbyt dużej liczby zobowiązań, nad którymi zaczynamy tracić kontrolę. Nie wszystko jednak zależy od nas. Czasem ostatnim czynnikiem staje się wypadek losowy, konieczność poniesienia dodatkowych wydatków na leczenie czy niespodziewane naprawy.
Dlatego przed zaciągnięciem każdego zobowiązania warto zadać sobie kilka pytań. Czy naprawdę potrzebuję tego kredytu? Czy stać mnie na jego spłatę w terminie? Jak wpłynie on na mój budżet? Przy porównywaniu ofert pożyczek i kredytów trzeba pamiętać, by zwracać uwagę na wszystkie koszty i warunki ich spłaty.
Utrzymanie kontroli ułatwia także tworzenie i regularne aktualizowanie budżetu domowego. „Czerwona lampka” powinna zapalić się, gdy zauważymy u siebie zachowania takie jak finansowanie bieżącej konsumpcji pożyczkami i kredytami, pełne wykorzystanie limitów w kartach kredytowych, opóźnienia w spłatach.
Gdzie szukać pomocy?
Im szybciej zareagujemy na symptomy wpadania w spiralę zadłużenia, tym lepiej. Od czego zacząć? Przede wszystkim – przestać zaciągać nowe zobowiązania. Poza tym przeanalizować swoją sytuację (pomóc może uzyskanie raportu na swój temat z Biura Informacji Kredytowej – można to zrobić online na stronie www.bik.pl), ewentualnie zasięgnąć porady u specjalistów. Porady prawne oferują często gminne ośrodki pomocy społecznej czy organizacje pozarządowe (fundacje, stowarzyszenia), także działające lokalnie. Jeśli nasze problemy wynikają z nieuczciwych praktyk kredytodawcy, pomóc może także Rzecznik Finansowy (rf.gov.pl) i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (uokik.gov.pl). Procedowany aktualnie projekt ustawy o kredycie konsumenckim zakłada, że Rzecznik Finansowy będzie nieodpłatnie świadczył poradnictwo zadłużeniowe oraz prowadził listę podmiotów, świadczących takie poradnictwo. Zgodnie z projektem, informacje o tym, gdzie można uzyskać poradę będą przekazywać także kredytodawcy – będą mieli taki obowiązek, gdy z informacji na podstawie których dokonano negatywnej oceny zdolności kredytowej będzie wynikało, że konsument ma lub może mieć trudności ze spłatą istniejącego zadłużenia. Kredytodawcy będą także zobowiązani do udostępniania takich informacji w lokalach obsługi konsumenta, na swoich stronach internetowych czy w aplikacjach mobilnych.
Jednocześnie trzeba uważać na oferty „szybkiej pomocy” – mogą pogłębiać problemy zamiast je rozwiązywać.
Co można zrobić?
W wyjściu ze spirali zadłużenia mogą nam pomóc mechanizmy takie jak restrukturyzacja zadłużenia (negocjacje z bankiem w celu zmiany warunków spłaty, np. wydłużenia okresu kredytowania) czy kredyt konsolidacyjny. Ten ostatni pozwala połączyć kilka zobowiązań w jedno z niższą miesięczną ratą, zazwyczaj dzięki wydłużeniu okresu spłaty i stanowi dobre rozwiązanie dla osób, które nie są jeszcze niewypłacalne. Choć całkowity koszt kredytu rośnie, bieżące obciążenie budżetu maleje, co pozwala odzyskać płynność. Kluczowym czynnikiem w sprawie przeciwdziałania nadmiernemu zadłużeniu jest czas.
Niewypłacalność wpływa na wzrost kosztów obsługi kredytu w związku ze zmianą rodzaju odsetek na odsetki za opóźnienie, których wysokość jest zdecydowanie wyższa od umownych, niejednokrotnie dochodząc do maksymalnego poziomu określonego obecnie na 21,5% w skali roku. Wzrost wysokości zadłużenia nie tylko pogłębia problem ze spłatą, ale w konsekwencji powoduje, że kredytodawca decyduje się wypowiedzieć umowę i skierować sprawę do sądu. Zadłużenie w takich wypadkach powiększane jest o koszty sądowe i komornicze co istotnie waży na wysokości zobowiązania.
W sytuacji trwałej niewypłacalności rozwiązaniem może być upadłość konsumencka. Wiąże się ona z ustaleniem przez sąd – w oparciu o sytuację majątkową dłużnika i przyczyny powstania niewypłacalności – rat na poczet spłaty zobowiązań, po wcześniejszym upłynnieniu niektórych elementów majątku dłużnika. Częstokroć sąd decyduje również o umorzeniu części zadłużenia pod warunkiem wykonywania przez dłużnika ustalonego planu spłaty. Co ważne, od momentu ogłoszenia upadłości ustaje naliczanie odsetek przeterminowanych należności, trwające postępowania egzekucyjne zostają umorzone a wytaczanie nowych jest niedopuszczalne. Dłużnik może więc odzyskać spokój i skupić się na odbudowie życia tak istotnie dotkniętego spiralą niewypłacalności.
Niezależnie od dostępnych rozwiązań, podstawowa zasada pozostaje niezmienna: codzienna dyscyplina i roztropność przy zaciąganiu zobowiązań są zawsze mniej kosztowne niż późniejsze, wieloletnie wychodzenie z kryzysu.