Ileż to już razy w swoim życiu słyszeliśmy dzisiejszą przypowieść. Ileż to już razy próbowaliśmy zgłębić tajemnicę Bożego miłosierdzia, spoglądając na Ojca z radością przyjmującego swojego marnotrawnego syna, powracającego z odległej krainy. Dzisiejsza Liturgia Słowa, po raz kolejny, zachęca nas do pochylenia się nad tą niezwykłą tajemnicą.
Już w pierwszym czytaniu temat ten zostaje podjęty. Prorok Micheasz wypowiada słowa zachwytu nad tajemnicą Bożego miłosierdzia: „Któż jest Bogiem podobnym do Ciebie, który oddala nieprawość i odpuszcza występek?”. Zwróćmy uwagę, że już samo imię proroka – Micheasz – oznacza właśnie to pytanie: „Któż jak Bóg?”. Odpowiedź zawarta w dzisiejszym fragmencie Starego Testamentu jest niezwykle głęboka: Bóg jest jedyny, ponieważ nie zatrzymuje się na ludzkim grzechu. Prorok posługuje się bardzo obrazowym językiem: Bóg „wrzuci w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy”. W starożytnej mentalności głębiny morskie oznaczały miejsce niedostępne, z którego nic nie powraca. Oznacza to, że przebaczenie Boga jest radykalne – On nie wraca do odpuszczonego grzechu.
Ewangelia prowadzi nas jeszcze dalej. Jezus opowiada jedną ze swoich najpiękniejszych przypowieści – przypowieść o synu marnotrawnym, którą wielu egzegetów nazywa raczej przypowieścią o miłosiernym ojcu. Wiemy doskonale, że Ojciec z tej przypowieści jest obrazem samego Boga. Nie tylko przebacza synowi, który roztrwonił majątek i zniszczył swoje życie, ale wychodzi mu naprzeciw, przywraca mu godność i organizuje ucztę radości.
To niezwykle ważne przesłanie szczególnie w czasie Wielkiego Postu. Ten święty czas nie jest tylko czasem smutku czy przygnębienia, ale jest przede wszystkim czasem powrotu do Ojca. Bóg, choć jest sędzią sprawiedliwym, to jednak także jest Ojcem wypatrującym powrotu swojego dziecka. Ale w tej przypowieści znajduje się także pewne ostrzeżenie, na które może nie zawsze zwracamy uwagę. Postawa starszego syna pokazuje, że można być blisko domu Ojca, a jednak nie rozumieć Jego serca. Człowiek religijny również może zamknąć się w poczuciu własnej sprawiedliwości i utracić zdolność radowania się nawróceniem innych.
W świecie, który często doświadcza zagubienia i duchowej pustki, przesłanie tych czytań pozostaje niezwykle aktualne. Bóg nigdy nie rezygnuje z człowieka. Nawet jeśli człowiek oddalił się bardzo daleko, droga powrotu zawsze pozostaje otwarta. Wielki Post przypomina nam, że najważniejszy krok należy do nas: trzeba wstać – jak syn z przypowieści – i powrócić do Ojca. Tam zawsze czeka miłosierdzie większe niż nasz grzech.