Piekło bogatych

Przypowieść o bogaczu i Łazarzu to jedno z najmocniejszych ostrzeżeń o konsekwencjach egoizmu i obojętności. Bogacz, choć nie jest oskarżany o żadne przestępstwo, jest potępiony za brak miłości i za „całkowite niedostrzeżenie" Łazarza leżącego u jego bram. Łazarz nie prosi o spadek, a jedynie o resztki ze stołu. Bogacz nie jest złym człowiekiem, ale jest ślepy. Grzechem, który prowadzi go do piekła, jest obojętność na biedę bliźniego, którą miał tuż pod nosem. Przypowieść jest lustrem, w którym musimy zobaczyć, kogo mijamy w naszym życiu.

W królestwie umarłych role się odwracają: Łazarz trafia na „łono Abrahama" (miejsce odpoczynku sprawiedliwych), a bogacz cierpi męki. Przepaść, która ich dzieli, jest niemożliwa do przekroczenia. Abraham jasno stwierdza: „Odebrałeś już swoje dobro w życiu". Scena uczy, że czas na miłosierdzie jest tylko tu i teraz. Po śmierci dokonuje się ostateczne oddzielenie: ci, którzy widzieli tylko siebie, zostają w swojej samotności. Ci, którzy otworzyli serce na innych, wchodzą do komunii świętych.

Kiedy bogacz prosi o wysłanie Łazarza do swoich braci, by ich ostrzegł, Abraham odpowiada: „Mają Mojżesza i Proroków. Niechże ich słuchają!". To najgłębszy punkt przypowieści. Mamy wystarczająco dużo światła, by poznać drogę zbawienia. Mamy Prawo, mamy Ewangelię, mamy Słowo. Nie potrzebujemy „zmartwychwstałego" ani nadzwyczajnych znaków. Wiara rodzi się ze słuchania i życia Słowem Bożym. Kto jest zamknięty na Słowo w życiu, nie uwierzy, nawet gdyby z martwych ktoś wstał.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama