Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie częściowo uwzględnił skargę wojewody małopolskiego i stwierdził nieważność poszczególnych zapisów o strefie czystego transportu (SCT). WSA zakwestionował obszar obowiązywania strefy (większość gminy) oraz ogólnikowe zapisy dotyczące o organizacji ruchu drogowego w strefie.
Skargi na uchwałę radnych oprócz wojewody małopolskiego złożyli także: gmina Skawina i dwie osoby prywatne, w tym poseł Andrzej Adamczyk i radny miejski z Wieliczki Bartłomiej Krzych. Te skargi sąd odrzucił.
W skardze wojewoda małopolski jako organ nadzoru podniósł kilka zarzutów, przede wszystkim naruszenie zasady równości i proporcjonalności wobec prawa.
Jego zastrzeżenia wzbudził m.in. mechanizm wprowadzający opłaty za wjazd do strefy dla właścicieli starych samochodów spoza Krakowa, podczas gdy mieszkańcy miasta posiadający takie same pojazdy zostali z tych kosztów zwolnieni.
Zakwestionował także obszar obowiązywania SCT (ok. 61 proc. powierzchni gminy) oraz zapisy dotyczące sposobu organizacji ruchu drogowego w strefie, uznając, że są zbyt ogólnikowe. Wyrok jest nieprawomocny.
Mieszkańcy nie doceniają troski
Pełnomocnicy gminy Kraków zaznaczyli, że wprowadzając SCT, miasto wypełnia swoje zadanie, jakim jest dbanie o interes mieszkańców.
Jednak przed środową rozprawą przed budynkiem sądu przeciwnicy strefy rozstawili banery: „Strefa do likwidacji, radni do wymiany”, „Nie oddamy Krakowa”, „Ręce precz od naszych aut”.
Strefa czystego transportu obowiązuje w Krakowie od początku stycznia. Uchwałę o jej ustanowieniu radni Krakowa przyjęli w czerwcu 2025 r. Pomysł wprowadzenia strefy od początku wzbudzał kontrowersje. Władze miasta zapewniały, że SCT obejmie tylko część Krakowa. Okazało się jednak, że wyznaczono ją na powierzchni niemal całego miasta. W lipcu wojewoda poinformował o złożeniu skargi do WSA.
Podobną strefę utworzono w Warszawie. We Wrocławiu nie udało się to ze względu na opór mieszkańców. (PAP)
Źródło: 