Prezydent USA Donald Trump podpisał w czwartek dokument założycielski Rady Pokoju. W ceremonii podpisania dokumentu uczestniczyli przedstawiciele 19 innych państw, w tym Węgier, Bułgarii i Argentyny. Nieobecna była Rosja i większości państw europejskich. Zaproszenie otrzymał także Leon XIV.
Uroczystość zorganizowano na marginesie Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos. Trump oświadczył, że Rada będzie współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów na świecie. Ocenił przy tym, że ONZ ma „olbrzymi potencjał”, który jednak nie został w pełni wykorzystany.
„Gdy ta rada zostanie w pełni uformowana, będziemy mogli robić praktycznie wszystko, co będziemy chcieli. I będziemy to robić we współpracy z ONZ” – oświadczył Trump podczas ceremonii w kuluarach Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w szwajcarskim Davos.
Według początkowych zapowiedzi Rada Pokoju ma nadzorować tymczasowe władze Strefy Gazy w ramach planu pokojowego dla tego terytorium. Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział, że Rada będzie się początkowo skupiała na osiągnięciu trwałego pokoju w Strefie Gazy. Ocenił jednak, że możliwości, jakie stwarza nowe gremium, są „nieskończone”, a Strefa Gazy może być przykładem dla rozwiązywania innych konfliktów.
„To nie jest tylko Rada Pokoju, ale »Rada Działania«, tak jak prezydent Trump jest prezydentem działania (...) rozwiązywania spraw” – zaznaczył Rubio, oceniając, że powołanie Rady oznacza początek „nowej ery”.
Sekretarz stanu USA oświadczył również, że „wiele innych” krajów chce dołączyć do powołanej przez Trumpa Rady.
Trump, który będzie przewodniczył Radzie, zaprosił do niej dziesiątki światowych przywódców. Jednak, jak podkreślają komentatorzy, podczas ceremonii podpisania dokumentu założycielskiego na scenie nie pojawili się przedstawiciele większości państw europejskich, Rosji, Izraela ani Autonomii Palestyńskiej.
Według stacji BBC oprócz prezydenta USA na scenie obecni byli wysokiej rangi urzędnicy: Arabii Saudyjskiej, Argentyny, Armenii, Azerbejdżanu, Bahrajnu, Bułgarii, Węgier, Indonezji, Jordanii, Kataru, Kazachstanu, Kosowa, Mongolii, Maroka, Pakistanu, Paragwaju, Turcji, Uzbekistanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Władze Rosji ogłosiły w środę, że rozważają, czy przyjąć zaproszenie Trumpa do Rady. Władze Francji odmówiły uczestnictwa, a rząd Wielkiej Brytanii przekazał, że w obecnej sytuacji nie dołączy do gremium. Rząd Chin nie ujawnił, czy zamierza przystąpić. Izrael przyjął zaproszenie – podała agencja Reutera.
Reuters podkreślił również, że jak dotąd żaden ze stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, poza USA, nie zobowiązał się do udziału w powołanej przez Trumpa Radzie Pokoju.
Prezydent Nawrocki nie złożył podpisu podczas uroczystości inauguracji Rady Pokoju. „To dla Polski, drodzy państwo, jest prestiż, że Polska jest zapraszana do gremiów, które mają rozstrzygać także kwestie Bliskiego Wschodu, kwestie wojny między Izraelem a Palestyną. Natomiast w związku z kwestiami konstytucyjnymi, legislacyjnymi, pewnym porządkiem prawnym, ustrojowym w Polsce, swojego podpisu nie złożyłem” – mówił prezydent.
Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin potwierdził, że papież i Watykan także rozważają zaproszenie Trumpa do Rady Pokoju i analizują, jak odpowiedzieć na propozycję. „Papież otrzymał zaproszenie i oceniamy, co robić. Badamy to” – powiedział kardynał Pietro Parolin.
Watykan podkreśla, że nie planuje finansowego udziału w projekcie, a ewentualna współpraca musiałaby być zgodna z jego tradycyjną rolą moralną i dyplomatyczną, opartą na mediacji i poszukiwaniu pokoju, a nie na politycznych mechanizmach finansowych czy militarnych.
BREAKING: Trump asks Pope Leo to sit on his board of peace. Vatican reports the Pope is considering.https://t.co/e8BYgocwIq pic.twitter.com/L2C2c29vFg
— Sign of the Cross (@CatholicSOTC) January 21, 2026
Źródło: PAP, lifesitenews.com