W różańcu tkwi wielka siła

Różaniec jest liną, która łączy ziemię z niebem

Różaniec jest liną, która łączy ziemię z niebem. Pomaga nam, abyśmy nie zgubili się na drodze do wieczności. Można mówić o nim długo, ale żeby odkryć jego prawdziwą wartość, trzeba najpierw wziąć go do ręki. Okazja właśnie się nadarza.

Modlitwa różańcowa jest chyba jedną z najbardziej popularnych form modlitwy. Zna ją każdy, mały i duży, wykształcony i prosty. Widok człowieka z różańcem w rękach ma w sobie wiele piękna i dobrze świadczy o tej osobie. Ile łask i siły zostało nam nim wyproszone wie tylko… Maryja. Przez Jej wstawiennictwo codziennie modlą się poszczególnymi tajemnicami miliony ludzi. Warto dołączyć do tego grona. Niech zaczynający się właśnie październik będzie zachętą do ponownego odkrycia różańca. Ta modlitwa naprawdę nas zmienia.

Szkoła Maryi

Swoje doświadczenia związane z różańcem Małgorzata Mikitiuk z Legionu Maryi poprzedza słowami bł. Jana Pawła II: „Przez różaniec lud chrześcijański niejako wstępuje do szkoły Maryi, dajcie się wprowadzić w kontemplację piękna oblicza Chrystusa i w doświadczenie głębi Jego miłości”. Mojej rozmówczyni ta modlitwa nie sprawia trudności. Pani Małgosia dostrzega też jej piękno.

- Różaniec jest dla mnie siłą, która podtrzymuje na duchu, pomaga i daje nadzieję. Nasze życie przesuwa się powoli, tak jak paciorki różańca. W tym, co przeżyła Maryja, w poszczególnych tajemnicach możemy odnajdywać momenty z własnego życia. Przez różaniec Matka Boża pokazuje, jak nie zgubić się na krętych drogach naszej codzienności. Różaniec to zaplecze duchowe dla mnie i moich bliskich - mówi M. Mikitiuk.

Chleb powszedni dla duszy

Po różaniec chętnie i z wiarą sięga też nauczycielka Elżbieta Wojtysiak. - Różaniec jest ucieczką przed trudnościami, jakie co dnia spotykam, i bronią przed lękiem, że nie podołam piętrzącym się przeciwnościom. Po różaniec sięgam codziennie, tak jak po chleb. Chcę rozmawiać z Matką Chrystusa, która jest także moją Matką. Rozważając kolejne tajemnice różańca, opowiadam Jej o swoich problemach i radościach. Proszę o pomoc i wstawiennictwo w sprawach trudnych, które mnie przerastają i którym nie potrafię sprostać - opowiada.

Przyznaje, że nie zawsze udaje się jej odmówić cały różaniec, ale stara się, by każdego dnia pomodlić się chociaż jego cząstką albo dziesiątką. Robi to nie tylko w domu. Pani Elżbieta nosi obrączkę różańcową i dzięki temu może modlić się w każdym momencie, np. w drodze do pracy.

- Różańcowa jest lekarstwem na wszystkie dolegliwości, przywraca mi wewnętrzny spokój, daje radość, wyciszenie i ukojenie. Pomaga też odzyskać siłę do pokonywania swoich słabości. Przez tę modlitwę zanoszę prośby, ale także dziękuje, bo mam za co. Moja modlitwa była i jest zawsze wysłuchana, nigdy nie zostałam pozostawiona bez pomocy. Przez wstawiennictwo Matki Bożej wyprosiłam wiele łask dla swoich dzieci i całej rodziny - wyjaśnia.

Za rękę z Panem Bogiem

Swoim świadectwem chętnie podzielił się także ministrant Rafał Bujnik. Mój rozmówca jest uczniem gimnazjum. Od razu przyznaje, że różaniec tylko wydaje się być prostą i łatwą modlitwą. To kilka „Ojcze nasz” i kilkanaście „Zdrowaś Maryjo”, ale o skupienie jest niezwykle trudno.

- Śmiało mogę powiedzieć, że przy różańcu można się wiele nauczyć i dowiedzieć o tym, kim tak naprawdę był Chrystus, i jak postępować, aby być do Niego podobnym. Nie odmawiam różańca codziennie, ale to nie znaczy, że jest on mi obcy. Intencje, które przedstawiam przez tę modlitwę, są różne, zaczynając od spraw duchowych, kończąc na tych zwykłych. Zauważyłem, że im częściej odmawia się różaniec, tym bardziej czuje się bliskość Boga. Różaniec z pewnością może być ręką Boga, która zatrzyma nas, gdy zacznie nas porywać rzeka przyziemnych i grzesznych spraw tego świata. Różaniec, tak samo jak posługa ministrancka, nie pozwala mi zapomnieć o Bogu. Ta modlitwa przez swoją prostotę może uczuć pokory. Gdy odmówię różaniec, staję się na chwilę łagodniejszy i bardziej radosny. Gdy jest źle i pomodlę się różańcem, to wraca pokój i myślę „jakoś to będzie”. Nie mam jeszcze żadnych nadzwyczaj ciekawych przeżyć związanych z tą modlitwą; może jestem jeszcze zbyt mało doświadczony, za mało się modlę albo za krótko żyję - kończy z uśmiechem Rafał.

Tegoroczny październik może być okazją do różańcowego rachunku sumienia. Warto odpowiedzieć sobie na pytania: jak często sięgam po koronkę, czy chętnie biorę udział w nabożeństwach różańcowych i czy modlę się za innych. A może warto byłoby pomyśleć o włączeniu się do koła żywego różańca? Pamięć modlitewna i oddawanie drugiego człowieka Jezusowi przez Maryję kiedyś zaprocentują.

opr. aś/aś

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama