Problem przywództwa

Bóg, który kieruje swoim Kościołem, daje mu zawsze przywództwo na miarę czasów i wyzwań

"Idziemy" nr 11/2015

Ks. Henryk Zieliński

Problem przywództwa

Bóg, który kieruje swoim Kościołem, daje mu zawsze przywództwo na miarę czasów i wyzwań

Problem przywództwa

Dwa lata pontyfikatu papieża Franciszka pokazały, że sposób realizacji przez niego przywództwa w Kościele jest inny niż za poprzednich papieży. Już na początku swojego posługiwania zaznaczył on, że chce być głównie biskupem Rzymu, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Zwierzchnictwo papieża miało się przejawiać bardziej w wyznaczaniu standardów duchowych i moralnych niżeli w administrowaniu całym Kościołem. Stąd papież postanowił dowartościować krajowe i regionalne konferencje episkopatów, zapowiadając przyznanie im szerokich uprawnień, szczególnie w kształtowaniu praktycznych zasad i metod duszpasterstwa. Papież skupił się bardziej na codziennych krótkich homiliach w kaplicy Domu św. Marty niżeli na pisaniu encyklik w stylu wielkich traktatów papieży Benedykta czy św. Jana Pawła II.

Ta nowa koncepcja prymatu papieża wywołała skrajnie odmienne uczucia wśród chrześcijan, w mediach i w świecie. W dialogu ekumenicznym z prawosławiem przyczyniła się do jeszcze większego zbliżenia z Konstantynopolem. Ale już w patriarchacie moskiewskim jest interpretowana – zwłaszcza ostatnio – jako wyraz słabości Kościoła katolickiego, stąd prowokujące deklaracje, że wobec kryzysu zachodniego chrześcijaństwa nowym Rzymem jest Moskwa. Dialog w tej sytuacji staje się coraz trudniejszy.

Podobnie rozmaite są reakcje na styl Franciszka wewnątrz Kościoła katolickiego. Faktem jest, że do Rzymu na spotkania z nim przybywa więcej ludzi, niż przybywało za Benedykta XVI. Podobnie obecność papieża w mediach, dzięki jego bon motom i niekonwencjonalnym dla tego urzędu zachowaniom, jest wyjątkowo częsta. Zdarza się jednak, że wypowiedzi papieża bywają komentowane niezgodnie z jego dobrymi zapewne intencjami. Stąd urażone poczuły się niedawno rodziny wielodzietne, a wcześniej podobne uczucia towarzyszyły duchownym, krytykowanym w swojej masie za materializm, bez uwzględnienia realiów finansowania Kościoła w różnych krajach. Wielu wolałoby, aby to ojcowskie zwracanie uwagi zaczynało się od ewangelicznego upomnienia w cztery oczy i nie dawało pożywki do „bicia Franciszkiem w Kościół”. Większa kolegialność w Kościele i poszerzenie uprawnień konferencji episkopatów również wydają się jak najbardziej słuszne. Sytuacja, kiedy zwykła sprawa dyscyplinarna, jak zawieszenie niesubordynowanego kapłana w jego czynnościach, latami rozstrzygana jest w watykańskich instancjach, obnaża słabość instytucji Kościoła. Innym razem może to być kwestia oczywistego dostosowania liturgii czy sposobu przygotowania do małżeństwa do miejscowej kultury, z zachowaniem jedności i niezmienności wiary oraz sakramentów. Z drugiej jednak strony nawet wśród kardynałów Kurii Rzymskiej nie brakowało obaw dotyczących kierunku dyskusji na ostatnim synodzie, które miejscami podważały nierozerwalność małżeństwa. Nie da się również zaprzeczyć, że ostatnie deklaracje kard. Marxa z Monachium o konieczności wypracowania własnych praktyk wobec rozwiedzionych, bez oglądania się na Rzym, bazują pewnie jakoś na papieskich zapowiedziach decentralizacji Kościoła.

Coraz bardziej klarowne staje się w tym samym czasie przywództwo Kościoła w Polsce, z zachowaniem pełnej jedności ze Stolicą Apostolską i szacunku wobec papieża Franciszka. Wybrane przed rokiem Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w samych tylko ostatnich dniach pokazało, że potrafi zająć jasne i wyważone stanowisko w ważnych dla Kościoła i dla godności człowieka sprawach. Po ważnym oświadczeniu w sprawie tzw. konwencji antyprzemocowej mamy jasne i bardzo wyważone stanowisko w sprawie uregulowań prawnych dotyczących in vitro. Szkoda tylko, że w wielu parafiach i diecezjach teksty te nie są odczytywane z ambon i nie docierają do szerokiej opinii publicznej.

Bóg, który kieruje swoim Kościołem, daje mu zawsze przywództwo na miarę czasów i wyzwań. My zaś, jak biblijny Naród Wybrany, chcielibyśmy już na zawsze mieć króla – autorytet, na którym można by się oprzeć jak na opoce. Jednak silne przywództwo, chociaż w ciężkich czasach trudne jest do przecenienia, stwarza pokusę złożenia wszelkich nadziei w człowieku. Tymczasem to Bóg sam jest naszym Pasterzem i Królem. Tylko w Nim mamy pokładać nadzieję. Dlatego pewnie tak bardzo wydziela nam Bóg przywódców w Kościele, byśmy się na nich nie powoływali częściej niż na Chrystusa, a ich słów nie cytowali z ambon częściej niż samej Biblii. We wszystkim jest wola Boża i za wszystko mamy Bogu w tym tygodniu dziękować.

opr. aś/aś

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama