Głos wyborców nie jest dziś słuchany, traktaty są łamane, a decyzje zapadają ponad głowami narodów – mówi Rafał Jedwabny z WZZ „Sierpień 80”. W rozmowie z PCh24.pl ostro krytykuje rząd za uległość wobec Brukseli i Berlina, wskazując, że umowa z Mercosur oraz polityka „Zielonego Ładu” prowadzą do likwidacji rolnictwa, przemysłu i górnictwa w Polsce oraz całej Europie.
Jak ocenił Rafał Jedwabny, wiceprzewodniczący Komisji Krajowej WZZ „Sierpień 80”, w minionym roku rolnicy wiele razy protestowali, lecz rząd realnie nie zrobił nic, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom społecznym. Realizuje jedynie wytyczne z Brukseli i z Niemiec, także w sprawie umowy z Mercosur.
„Proszę zauważyć: rolnicy z Francji, która popierała zawarcie porozumienia, mogli wjechać do stolicy, zaprotestować, wyrazić swoje zdanie. Dzisiaj się okazało, że nasi rolnicy, którzy niejednokrotnie po 14 – 15 godzin jechali swoimi ciągnikami, zostali zatrzymani na rogatkach Warszawy. Choć manifestacja była legalna, zgłoszona i organizator poinformował, że ciągniki będą wjeżdżać, to niestety zostały zablokowane przez policję” – opowiada Rafał Jedwabny dla PCh24.pl.
„To pokazuje, że przestajemy być demokratycznym państwem. Rząd polski – tak naprawdę ciężko go nazywać polskim – realizuje już tylko projekty, które są szykowane dla nas w Brukseli bądź w Berlinie” – wskazuje.
To koniec europejskiego rolnictwa
Jak przedstawiciel „Sierpnia 80” przyjął fakt, że ministrowie państw Unii Europejskiej zatwierdzili w piątek zawarcie niszczącej dla rolnictwa umowy z państwami Ameryki Południowej? „Mieliśmy szukać blokującej mniejszości. Oczywiście pan minister rolnictwa mówił, że on tam szuka, szuka… Jak się okazuje, to chyba z nikim nie rozmawiał. No i na koniec umowa wchodzi, a teraz… To oznacza tak naprawdę koniec europejskiego rolnictwa – nie tylko polskiego, ale europejskiego rolnictwa” – uważa.
„Cóż, w Europie zrobiliśmy porządek z częścią szkodliwych preparatów dodawanych do produktów rolnych, a okazuje się, że dostaniemy na przykład z Argentyny czy z innych kierunków żywność, która będzie chemicznie zatruta i my to po prostu będziemy zjadać. I koło się zamknęło” – ubolewa związkowiec.
Jak przewiduje Rafał Jedwabny, rolnicy i wspierający ich w protestach reprezentanci innych branż – nie tylko z Polski – w nieodległym czasie najprawdopodobniej spotkają się, by porozmawiać o kolejnych krokach w obronie kluczowej części gospodarki.
Nie tylko rolnictwo
„My właśnie likwidujemy cały polski przemysł. Za przykład podam hutnictwo. Ono wpadło w duże kłopoty, gdy zjechała ukraińska stal, czy w ogóle ze wschodu, bo to nie tylko chodzi o ukraińską. Nasze, obciążone „Zielonym Ładem”, produkuje drożej stal, bo nie da się inaczej. Teraz rząd mówi: „pomożemy oddłużyć huty”, ale cóż nam z tego, skoro dalej nie możemy sprzedać swoich produktów, bo i tak będą droższe od tego, co wjeżdża z zagranicy i nie jest obarczone „Zielonym Ładem”. To jest droga donikąd. Rządzący jeszcze mówią: „my wam pomożemy, żeby huty przetrwały, ale jeśli one nie wyjdą na prostą, to dopiero je zlikwidujemy”. Więc tak naprawdę można je już dzisiaj zamknąć, bo nawet jeśli zostaną oddłużone, to one i tak swojego produktu nie sprzedadzą, właśnie ze względu na tańszy import. I tak koło się zamyka” – wyjaśnia na PCh24.pl wiceprzewodniczący Komisji Krajowej WZZ Sierpień 80.
Rafał Jedwabny wspomina również o sytuacji we własnej branży, górnictwie. „W zeszłym roku wprowadzono rozporządzenie regulujące jakość paliw stałych. Wyeliminowano część węgli grubych z polskiego rynku, bo na przykład przekraczają o 2% dopuszczalny poziom wilgotności, więc nie możemy go sprzedać z polskich kopalń. Ale ten węgiel, który wpływa do portu i jest o wiele gorszej jakości, nie podlega normom, kontrolom, można go sprzedawać, bo to towar zagraniczny”.
Źródło: PCh24.pl