Łatwiej jest posądzić kogoś o ekskomunikę niż zapobiegać usuwaniu ciąży

Refleksja w związku z domaganiem się ekskomunikowania Pani Minister Zdrowia Ewy Kopacz

W ostatnich dniach środowiska uważające się za tradycjonalistyczne w sposób wręcz natarczywy domagają się ekskomunikowania Pani Minister Zdrowia Ewy Kopacz za to, że wskazała szpital, w którym czternastoletnia dziewczynka mogła dokonać aborcji. Donoszą oni o przestępstwie i o tym, że Pani Minister wpadła w ekskomunikę na mocy samego prawa.

Uważający się za tradycjonalistów, pytają się jednego z biskupów: „Czy Pani Minister Zdrowia Ewa Kopacz wskazując szpital, gdzie można było zamordować niewinne dziecko w łonie matki podpada pod karę ekskomuniki na mocy kanonu 1398 [Kodeksu Prawa Kanonicznego]?” Oczywiście, dla nich jest to pytanie retoryczne. Kanon 1398 stanowi, iż „kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa”. Ponadto kanon 1329 § 2 traktuje o współudziale: „karze wiążącej mocą samego prawa dołączonej do przestępstwa podlegają wspólnicy nie wymienieni w ustawie lub nakazie, jeśli bez ich udziału przestępstwo nie byłoby dokonane, a kara jest tej natury, że może ich dotyczyć; w przeciwnym razie mogą podlegać karze wymienionej wyrokiem”.

W tym ostatnim kanonie chodzi jednak o współudział konieczny, czyli taki, bez którego aborcja w ogóle nie dokonałaby się. Gdyby zatem Pani Minister nie wskazała na konkretny szpital, to mógłby to zrobić ktoś inny. Trudno zatem mówić tu o jej współudziale koniecznym. Przy tej okazji trzeba także podkreślić, iż prawo karne jest interpretowane ściśle. A zatem, jeśli są jakieś wątpliwości co do popadnięcia w karę, to zawsze jest to interpretowane na korzyść osoby podejrzanej.

Ponadto należy wziąć pod uwagę kanony Kodeksu Prawa Kanonicznego, które zwalniają albo łagodzą karę. I tak, kanon 1323 stanowi, iż „nie podlega żadnej karze, kto w chwili przekraczania ustawy lub nakazu (...) 3° działał pod wpływem przymusu fizycznego lub na skutek przypadku, którego nie mógł przewidzieć lub przewidzianemu zapobiec; 4° działał pod wpływem chociażby względnie tylko ciężkiej bojaźni albo z konieczności lub wskutek wielkiej niedogodności, jeśli czynność nie jest wewnętrznie zła ani nie powoduje szkody dusz”. A w kanonie 1324 § 1 czytamy m.in. że „sprawca przekroczenia nie jest wolny od kary, lecz kara przewidziana ustawą lub nakazem powinna być złagodzona lub zastąpiona pokutą, jeśli przestępstwo zostało popełnione: (...) 3° na skutek poważnego wzburzenia uczuciowego, które jednak nie wyprzedziło i nie przekreśliło całkowicie świadomości i zgody woli, jeśli samo wzburzenie nie zostało dobrowolnie wywołane lub nie było podtrzymywane; (...); 5° przez tego, kto działał przymuszony ciężką bojaźnią, chociażby tylko względnie, albo z konieczności lub wielkiej niedogodności, jeśli przestępstwo jest wewnętrznie złe lub powoduje szkodę dusz”.

Oskarżyciele odwołują się także do wypowiedzi abpa Tadeusza Gocłowskiego oraz informacji w mediach (np. TVN i KAI). I na podstawie tych informacji wyciągają wniosek, iż Ewa Kopacz zaciągnęła karę ekskomuniki. Warto w tym kontekscie przypomnieć, co stanowi prawo procesowe zawarte w Kodeksie Prawa Kanonicznego. W kanonie 1400 § 1 czytamy, iż „przedmiotem postępowania sądowego są: (...) 2° przestępstwa w tym, co dotyczy wymierzania lub deklaracji kary”. Kanon 1425 § 1 dodaje, iż „odrzucając przeciwny zwyczaj, trybunałowi kolegialnemu trzech sędziów są zarezerwowane: (...) 2° sprawy karne: (...) b) o wymierzenie lub deklarację ekskomuniki”. A zatem, ekskomunikę deklaruje sąd w składzie co najmniej trzyosobowym. A o wyroku takiego składu sędziowskiego nic nam nie wiadomo.

Ponadto w swojej przewrotności przynajmniej część tych, którzy się uważają za tzw. tradycjonalistów katolickich, chętnie potępiają Panią Minister, a sami na podstawie tego samego Kodeksu Prawa Kanonicznego bronią abpa Marcela Lefebvre'a oraz bpa Antoniego de Castro Mayera, którzy bez zgody Stolicy Apostolskiej wyświęcili na biskupów czterech księży Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Zwolennicy i sympatycy Bractwa utrzymują, że abp M. Lefebvre nie wpadł w ekskomunikę, ponieważ działał on z konieczności. A w takiej sytuacji, zgodnie z obowiązującym obecnie prawodawstwem Kościoła rzymskokatolickiego, dwaj konsekratorzy i wyświęceni na biskupów czterej kapłani Bractwa albo nie powinni podlegać żadnej karze, albo w najgorszym wypadku powinna ona być złagodzona lub zastąpiona pokutą (por. kan. 1323: „nie podlega żadnej karze, kto w chwili przekraczania ustawy lub nakazu: (...) 4° działał pod wpływem chociażby względnie tylko ciężkiej bojaźni albo z konieczności lub wskutek wielkiej niedogodności, jeśli czynność nie jest wewnętrznie zła ani nie powoduje szkody dusz; kan. 1324: § 1. Sprawca przekroczenia nie jest wolny od kary, lecz kara przewidziana ustawą lub nakazem powinna być złagodzona lub zastąpiona pokutą, jeśli przestępstwo zostało popełnione: (...) 8° przez tego, kto z własnej winy był błędnie przekonany, że zachodzi jedna z okoliczności, o których w kan. 1323, n. 4 lub 5”). Jednak Papieska Rada do spraw Interpretacji Tekstów Prawnych orzekła, iż „w szczególności nie wydaje się prawdopodobna do przyjęcia sama możliwość znalezienia okoliczności, które łagodziłyby czy pomogły w orzeczeniu nie poczytania tego faktu jako przestępstwa (kan. 1323-1324). Jeśli chodzi o sytuację konieczności, w której miałby się rzekomo znaleźć M. Lefebvre, należy pamiętać, że taka sytuacja musi istnieć w sposób obiektywny i że konieczność konsekracji biskupów wbrew woli papieża, głowy Kolegium Biskupiego, nie zdarza się nigdy”.

Skoro zatem abp Marcel Lefebvre i bp Antoni de Castro Mayer i przez nich wyświęceni biskupi nie są ekskomunikowani, to i Pani Minister Ewa Kopacz też nie jest ekskomunikowana. Co więcej, gdyby interpretować prawo karne szeroko wobec Ewy Kopacz i utrzymywać, że wpadła ona w ekskomunikę, to w tę samą karę wpadliby wszyscy katolicy, którzy uczestniczyli choćby raz we Mszy św. sprawowanej przez Bractwo św. Piusa X. Po raz kolejny środowiska uważające się za tradycjonalistyczne pokazują, iż chętnie korzystają ze spuścizny postmodernizmu: aprobują subiektywizm i irracjonalizm, a także pozytywizm prawny i relatywizm. A zatem, uprawiają oni dogmatyczno-prawne „widzimisię” i tym samym stosują nowinkarskie metody w imię rzekomej obrony tradycjonalizmu (cel uświęca środki!?). W tym kontekście pojawia się wręcz pytanie, czym różni się ideologia osób uważających się za tradycjonalistów od ideologii marksistowskiej czy homoseksualnej? Odpowiadając na to pytanie, można by nawet powiedzieć, iż ta pierwsza jest bardziej niebezpieczna od tych dwóch pozostałych o tyle, że wprost szarga Imieniem Bożym i pod pozorem pobożności stara się potępić człowieka.

Z pewnością łatwiej jest posądzić kogoś o ekskomunikę niż zapobiegać usuwaniu ciąży. W ten sposób jednak uważający się za tradycjonalistów pokazali, że niewiele mają do zaoferowania w swojej walce z aborcją. Można potępić grzech, można też potępić człowieka. Można wreszcie kopać leżącego. Jednak to żadna sztuka. Sztuką jest podnieść i uratować człowieka.

Najbardziej przykre w tym wszystkim jest to, że sprawa czternastoletniej „Agaty” i zabicia jej dziecka została usunięta w cień wobec oskarżenia Pani Minister Ewy Kopacz. Wydaje się jednak, że tragedia tej młodej dziewczyny i zabicie jej dziecka powinno być znacznie ważniejsze niż zastanawianie się, kto popadł w ekskomunikę. Również na przyszłość lepiej zastanowić się, jak zapobiegać aborcji niż szukać winowajców tego przestępstwa. Niektórzy jednak przedkładają leczenie objawowe nad szukanie przyczyn...

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama