reklama

Gdzie podziała się broda św. Maksymiliana Kolbego?

W zeszły czwartek w internecie pojawiło się zdjęcie św. Maksymiliana Kolbego związane z 81. rocznicą jego aresztowania przez nazistów. Wiele osób zdziwionych było faktem, że na zdjęciu franciszkanin nie miał charakterystycznej brody.

MG

dodane 21.02.2022 11:11

Zdjęcie to było ostatnim, które udało się zrobić św. Maksymilianowi zanim został aresztowany, a później – wywieziony do Auschwitz.

Nie było to pierwsze aresztowanie Kolbego – już wcześniej był on aresztowany i przetrzymywany przez niemieckie władze okupacyjne, jednak został zwolniony. Pomimo ostrzeżeń zdecydował się jednak kontynuować działalność ewangelizacyjną i wydawniczą.

Charakterystyczna broda, a właściwie jej brak na prezentowanym zdjęciu, godna jest uwagi z kilku powodów. W tym czasie franciszkanie (z wyjątkiem kapucynów) nie nosili zarostu, jednak nie dotyczyło to misjonarzy, którzy często posiadali brody. Tak też było w przypadku o. Maksymiliana, który zapuścił brodę podczas sześcioletniego pobytu na misjach w Japonii, a po powrocie do Polski nadal ją nosił jako znak łączności z japońską misją swego zakonu. Była ona także dla niego przypomnieniem, że zawsze powinien być „misjonarzem Ewangelii”.

Sytuacja zmieniła się jednak z początkiem II wojny światowej. Naziści systematycznie niszczyli to, co wiązało się z polskością, a także z Kościołem. Coraz bardziej nasilały się akcje zwrócone przeciw jego przedstawicielom, którym utrudniano działalność, a wielu kapłanów i zakonników aresztowano. Jednym z duchownych, którzy znaleźli się na celowniku nazistów był o. Kolbe, założyciel Rycerstwa Niepokalanej i wydawca „Rycerza Niepokalanej”. Decyzja o zgoleniu brody związana była z pragnieniem kontynuowania działalności pomimo oficjalnych zakazów i ostrzeżeń. W jednej z książek poświęconych życiu świętego można znaleźć jego następującą wypowiedź: „Brody prowokują wroga, który zbliża się do naszego klasztoru. Również nasze franciszkańskie habity będą go prowokować. Mogę rozstać się z moją brodą. Nie mogę poświęcić mojego habitu”. Kolbe zrezygnował więc z brody, aby nie wyróżniać się i nie prowokować wroga, nie zamierzał jednak rezygnować z realizowania życiowej misji.

Co ciekawe, po odcięciu brody, zakonny współbrat chciał ją zachować, jednak o. Kolbe sprzeciwił się temu i kazał mu wrzucić ją do pieca. Brat posłusznie wrzucił ją do pieca, ale ogień nie został rozpalony, więc brat później odzyskał ją i schował do słoika. O. Kolbe wkrótce został aresztowany i przewieziony do Auschwitz, gdzie pod koniec lipca 1941 r. ofiarował swoje życie w zamian za Franciszka Gajowniczka, ojca rodziny. Po wielodniowym pobycie w bunkrze głodowym św. Maksymilian został zamordowany zastrzykiem z karbolu, a jego ciało spalono w krematorium. Dziś czcimy go jako świętego, a broda jest jedyną zachowaną relikwią „pierwszej klasy”.

 

1 / 1

reklama