Elżbieta Cibor: lekcje religii są wielką wartością: pomagają budować relacje społeczne i budować swoją tożsamość

Elżbieta Cibor jest nie tylko katechetką, ale także doradcą zawodowym, oligofrenopedagogikiem, pedagogiem, terapeutą pedagogicznym, nauczycielem praktycznej nauki zawodu w zakresie rehabilitacji. Jej przekonanie o istotnej roli lekcji religii w szkole wynika z jej szerokiej wiedzy pedagogicznej i doświadczenia zawodowego.

Nauczanie o wartościach na lekcjach religii i etyki jest młodym ludziom potrzebne do budowania relacji społecznych, odkrywania swojej godności w świecie i poznawania własnej tożsamości. Planowane zmiany są krzywdzące i budzą niepokój – mówi w rozmowie z KAI Elżbieta Cibor, katechetka i doradca metodyczny nauczycieli religii, współautorka wysłanej do MEN petycji ws. niewprowadzania zmian prawnych dotyczących lekcji religii w szkole. Ministerstwo planuje m.in. niewliczanie tego przedmiotu do średniej ocen na świadectwie oraz skrócenie z 2 do 1 godziny nauczania religii w szkole. Petycję podpisało w internecie już ponad 16 tys. osób.

Łukasz Kasper (KAI): Dlaczego powstała skierowana do Ministerstwa Edukacji Narodowej petycja dotycząca lekcji religii w szkole?

Elżbieta Cibor, katechetka z diecezji tarnowskiej, współautorka petycji: To była spontaniczna decyzja. Gdy zaszły zmiany polityczne, w tym na szczeblu oświatowym, zaczęło się pojawiać dużo medialnych zapowiedzi, płynących z Ministerstwa Edukacji Narodowej na temat zmian. Nie było na początku jednak żadnych konkretów, choć już wtedy wzbudzały one w środowisku katechetycznym dużo niepokoju. Rozmawiałam dużo na ten temat z koleżankami i widziałam ten niepokój, obecny także w mediach społecznościowych i na portalach internetowych zrzeszających grupy nauczycieli religii. Gdy pojawiła się oficjalna zapowiedź nowelizacji rozporządzenia w celu wyeliminowania religii i etyki ze średniej ocen, dotarło do mnie, że nie są to tylko medialne wypowiedzi, ale że to naprawdę się dzieje.

Odebrała to Pani osobiście?

– To, co przeczytałam w projekcie rozporządzenia, wydało mi się krzywdzące. Bo skoro z innych nieobowiązkowych przedmiotów, ocena ma być nadal wliczana do średniej ocen, to dlaczego z religii/etyki akurat nie? Gdyby bowiem dotyczyć to miało wszystkich nieobowiązkowych przedmiotów, nie byłoby dyskusji, wszystkie te przedmioty byłyby traktowane jednakowo.

Uczy Pani tylko religii?

– Nie, jestem też doradcą zawodowym, oligofrenopedagogikiem, pedagogiem, terapeutą pedagogicznym, nauczycielem praktycznej nauki zawodu w zakresie rehabilitacji. Odróżniam zatem doskonale to, co jest przekazywaniem wiedzy i umiejętnościami, a co jest formacją. Polski program nauczania religii rzymskokatolickiej zakłada, że jest to lekcja o charakterze wyznaniowym – taki konfesyjny model został u nas przyjęty. Mimo to, podstawa programowa wyraźnie wskazuje, że ocenie poddawana jest wiedza i umiejętności, a nie po prostu formacja. Świadomi są tego np. rodzice. Gdyby nauczyciel wystawił dziecku ocenę tylko za chodzenie na lekcję religii lub tylko za modlitwę i złożone rączki, to rodzice mieliby ku temu duże obiekcje, gdyż nie jest to zgodne z prawem.

Minister Barbara Nowacka zapowiedziała chęć redukcji lekcji religii z dwóch godzin do jednej tygodniowo oraz, że z budżetu państwa ma być finansowana jedynie jedna godzina. Jak to wpłynie na zatrudnienie katechetów?

– Zawsze jest tak, jeśli się coś zmienia nagle a środowisko nie jest na to przygotowane. Dla wielu katechetów, dla których nauczanie religii jest całym ich życiem i pasją, te zmiany będą niosły poważne konsekwencje. To dotyczy także osób w wieku przedemerytalnym, które nie spełniają warunków do skorzystania ze świadczenia kompensacyjnego, wcześniejszej emerytury resortowej czy też emerytury pełnej. To może się wiązać ze zmianą całej filozofii życia, koniecznością podjęcia nowych studiów, które trzeba przecież opłacić. Wszelkie takie nagłe zmiany potrafią zatem wywrócić czyjeś życie do góry nogami. Stąd wielki niepokój.

Petycja nie dotyczy natomiast kwestii przesunięcia religii na pierwszą lub ostatnią lekcję.

– Tego w petycji nie ujęłyśmy. Nie zgadzamy się natomiast na niewliczanie oceny z religii/etyki do średniej ocen. Podkreślamy, że ta ocena w pewien sposób uczniów motywuje. Ocena końcowa jest swego rodzaju podsumowaniem całorocznej pracy ucznia, odzwierciedla wysiłek włożony w naukę. Oczywiście są różne punkty widzenia w kwestii sposobu oceniania i tego, co ocena wyraża. Niektórzy są za tzw. ocenianiem kształtującym; chcieliby, aby była to informacja o charakterze opisowym jak w klasach I-III. Wiemy natomiast, że w świadomości uczniów, rodziców i nauczycieli bardzo mocno  zakorzeniony i utrwalony jest system cyfrowy, który też jakąś informację o włożonym wysiłku daje.

Tymczasem wiedza przekazywana na lekcjach religii jest dużo szersza niż to się potocznie wydaje...

– Jest bardzo szeroka. Nie jest to wiedza dotycząca tylko Pisma Świętego, ale także historii, bioetyki, etyki czy kształtowania umiejętności psychospołecznych. To swoją drogą dziwne, bo Ministerstwo Edukacji Narodowej chce, aby te tzw. kompetencje miękkie były u uczniów rozwijane, zapowiada różne zmiany dotyczące pomocy psychologiczno-pedagogicznej, a tymczasem przedmiot, na którym rozwija się te umiejętności, ma być marginalizowany.

Nie odnosimy się zatem w petycji do kwestii pierwszych i ostatnich godzin lekcyjnych, dlatego, że są to zapowiedzi medialne. Bardziej zaniepokoiliśmy się tym, że ma nastąpić redukcja godzin lekcyjnych religii z 2 do 1. Chcielibyśmy, aby liczba 2 godzin została utrzymana. Ponadto uważamy za korzystne wprowadzenie obowiązku uczęszczania na religię lub etykę, co rozwiązałoby problem, gdy uczniowie nie mają gdzie się podziać w szkole, jeśli nie chodzą na żaden z tych przedmiotów. 

Nauczyciele religii wstawiają się za nauczaniem etyki?

– Uważamy, że etyka też jest przedmiotem, który bardzo dużo wnosi do pracy z wartościami i rozwija u uczniów wspomniane kompetencje miękkie.

W dobie dzisiejszego zagubienia młodzieży i uzależnienia od szkodliwych technologii cyfrowych jest to bardziej potrzebne niż wcześniej?

– Jest potrzebne zwłaszcza w kształtowaniu relacji z drugim człowiekiem. I tu, gdy popatrzymy na podstawę programową etyki, to widzimy, jak dużo nacisku kładzie się w niej na kwestię odnajdywania siebie i swojej godności we współczesnym świecie, odkrywania miejsca dla siebie, poznawania życiowych celów, sensu tego, co robię i nadawania temu wartości czy umiejętności rozmawiania z drugim człowiekiem. Jest tam praca nad takimi wartościami jak miłość, przyjaźń, zaufanie, lojalność, sprawiedliwość, prawda. Jest to zatem bardzo duże bogactwo treści, więc jeśli ktoś rezygnuje z wychowania religijnego, to może odszukać siebie w wartościach etycznych.

Lekcje religii dają też wiedzę o szeroko pojętej kulturze naszej cywilizacji, opartej w dużej mierze na chrześcijaństwie.

– Pomagają w zrozumieniu i pielęgnowaniu naszej narodowej tożsamości. W tym kontekście powiem, że ciekawe jest to, iż petycję podpisywać zaczęli nauczyciele historii, zaniepokojeni planowanymi zmianami. Ale jeszcze ciekawsze jest to, że pod petycją podpisały się osoby np. wyznania prawosławnego. Jest to np. żona nauczyciela religii prawosławnej argumentuje, że ich dzieci mają prawo do korzystania z edukacji religijnej i chcą, aby społeczeństwo zyskiwało wiedzę na temat różnorodności wyznaniowej w naszym kraju.

Z lokalnej inicjatywy petycja przekształciła się zatem w akcję ogólnopolską.

– Nawet nie przypuszczałyśmy, że do tego dojdzie. To miała być tylko nasza deklaracja czy opinia, głos osób świeckich, którym zależy na zachowaniu integralnego charakteru wychowania człowieka, które uwzględnia nie tylko wiedzę, emocje i zdrowie, ale też sferę duchową. Chciałyśmy, aby tego nie lekceważyć, bo to pozwala nam w pełni odkryć naszą tożsamość. Nie konsultowałyśmy tej akcji w żaden sposób z władzami kościelnymi. Liczyłyśmy na maksymalnie 1000 podpisów. Nie było zamiaru rozszerzania tego na cały kraj. Ale widać, że społeczeństwo chce zabrać w tej sprawie głos i jesteśmy tym mile zaskoczone.

Kto podpisał petycję?

– Petycja jest już znana w całej Polsce, najwięcej osób podpisało ją w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie. Upubliczniają ją parafie w różnych zakątkach naszego kraju. Istniała obawa, że zareagują na nią tylko osoby zainteresowane nauczaniem religii, a więc sami nauczyciele czy dyrektorzy szkół. Wyraźnie jednak widać, że podpisują petycję także rodzice oraz uczniowie, którzy ukończyli 16. rok życia (zgodnie z regulaminem platformy umożliwiającej publikowanie petycji). Młodzież deklaruje, że chce utrzymania lekcji religii w dotychczasowej formie. To jasno wybrzmiewa w komentarzach pod petycją. Głos zabierają matki i babcie, które chcą zachowania tradycji wychowania dzieci i wnuków. Jest to więc już petycja nie tylko katechetów, ale różnych środowisk wychowawczych.

Konsultacje dotyczące zmian mają potrwać do 26 lutego. Spodziewacie się Panie jakiejś reakcji ze strony MEN na swoją akcję? 

– Petycja została wysłana do Ministerstwa drogą elektroniczną i pocztową. Jej treść wysłaliśmy także do wiadomości najważniejszych osób w państwie, na czele z Prezydentem RP, Premierem, Ministrem Nauki i Szkolnictwa, Rzecznikiem Praw Obywatelskich, a także poinformowaliśmy Konferencję Episkopatu Polski i Nuncjaturę Apostolską w Polsce.

Czy nas głos zostanie wysłuchany? Tego nie wiemy. Decyzja należy do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Można powiedzieć, że to aż 16 tys. podpisów, a można – że tylko 16 tys. podpisów. Chcę podkreślić, że poparły nas rodziny z diecezji tarnowskiej, diecezjalne Katolickie Stowarzyszenie Wychowawców, Akcja Katolicka, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Rodzina Szkół im. Jana Pawła II oraz wiele innych organizacji i środowisk.

« 1 »

reklama

reklama

reklama