Szef komitetu jubileuszu św. Franciszka: świat zapomniał, że jesteśmy stworzeniami Boga

„Ubóstwo Franciszka to ekstremalny sposób życia” – mówi Davide Rondoni, przewodniczący włoskiego Narodowego Komitetu ds. Obchodów 800-lecia Śmierci Świętego Franciszka z Asyżu. Włoski poeta i pisarz mówi Opoce o tym, czy można kochać, nie próbując zatrzymać drugiego człowieka dla siebie.

Davide Rondoni, przewodniczący włoskiego Narodowego Komitetu ds. Obchodów 800-lecia Śmierci Świętego Franciszka z Asyżu i inicjator ustanowienia jego wspomnienia, 4 października, narodowym świętem Włoch, był gościem międzynarodowego spotkania towarzyszącego wystawie „Ja, brat Franciszek. 800 lat wielkiej przygody”, która w dniach 9 – 11 października prezentowana była w podziemiach kościoła Wszystkich Świętych w Warszawie. Orgznizatorem polskiej edycji wystawy prezentowanej po praz pierwsz w Rimini, jest wspólnota Comunione e Liberazione.  

Podczas spotkania, włoski poeta, który od lat inspiruje się Biedaczyną z Asyżu, wskazał, że u podstaw jego duchowości leży doświadczenie Boga, który stał się człowiekiem, dzieckiem i ubogim, a następnie zwyciężył śmierć.

„Franciszek jest skromnym chrześcijaninem. Jego siła i miłość do świata są zakorzenione w ubogim sposobie miłowania, czyli w takim, który nie posiada” – wyjaśnia Rondoni.

Jak podkreśla, ubóstwo świętego nie sprowadza się do braku dóbr materialnych. Jest przede wszystkim sposobem życia i kochania. „Ubóstwo Franciszka to sposób życia ekstremalny, ale nie ekstremistyczny. Jest znakiem miłości, która nie posiada, takiej, jaką Bóg obdarzył nas” – mówi.

Poeta zwraca uwagę, że Bóg nie kocha człowieka dlatego, że ten spełnia Jego oczekiwania. „Nie kocha nas dlatego, że robimy to, co On mówi, ani dlatego, że odpowiadamy Jego pragnieniom. Kocha nas do śmierci, dosłownie” – podkreśla.

Radość, która przynosi owoce

Jednym z elementów duchowości św. Franciszka, które szczególnie fascynują Rondoniego, jest „letizia”, czyli radość. Poeta odwołuje się do tego słowa i jego łacińskiego źródłosłowu: leate znaczy „żyzna gleba”, by pokazać, że radość św. Franciszka nie oznaczała powierzchownego zadowolenia, ale coś znacznie głębszego.

„Radość nie jest małym szczęściem, ale życiem płodnym, zawsze, nawet w najtrudniejszych warunkach” – mówi włoski poeta.

Wyjaśnia, że owocność życia nie zależy przede wszystkim od ludzkiej doskonałości. Nie jest nagrodą za to, że człowiek nigdy się nie myli i nie grzeszy. Jej źródłem jest sam Bóg.

„To nie twoja doskonałość, nie to, że nigdy się nie mylisz ani nie grzeszysz, ale niebo – to Bóg cię użyźnia. To Bóg staje się nawozem życia” – podkreśla Rondoni.

W jego interpretacji radość i miłosierdzie są ze sobą ściśle związane. Człowiek może prowadzić owocne życie nie dlatego, że jest bezbłędny, lecz dlatego, że pozwala, aby jego słabość spotkała się z Bożą łaską.

Święty, którego można naśladować

Rondoni od lat zajmuje się poezją, jest także autorem książek o św. Franciszku: „Rana, radość. Twarzą w twarz ze św. Franciszkiem, poetą Boga i świata” oraz  „Żyć Pieśnią stworzenia. Kosmiczna i chrześcijańska duchowość św. Franciszka”. Dlatego zainteresowanie św. Franciszkiem ma dla niego także wymiar literacki. Przypomina, że Biedaczyna z Asyżu był jednym z pierwszych twórców wielkiej poezji w kształtującym się języku włoskim.

„Jeśli zajmuję się poezją, patrzenie na Franciszka jest dla mnie jak dla piłkarza patrzenie na Lewandowskiego. Dante to Messi, a Franciszek to Lewandowski” – żartuje.

Jednocześnie przekonuje, że świętych nie poznaje się wyłącznie przez lekturę ich biografii. „Świętych poznaje się nie dlatego, że czyta się ich biografie, ale dlatego, że widzi się ich znaki” – mówi.

Jego zdaniem Franciszek nie jest postacią, którą można jedynie podziwiać, ale kimś, kogo doświadczenie można w konkretny sposób naśladować. Nie chodzi przy tym o mechaniczne kopiowanie jego gestów czy stylu życia.

„Franciszek mógłby powiedzieć: „Bóg dał mi i nauczył mnie mojej części, teraz niech was nauczy waszej”” – podkreśla Rondoni, wyjaśniając, że każdy człowiek ma bowiem własną drogę, a inspiracja świętym nie oznacza rezygnacji z osobistej odpowiedzialności.

Jesteśmy stworzeniami Boga 

Szczególnie aktualne przesłanie św. Franciszka Rondoni dostrzega w jego spojrzeniu na wartość człowieka. Współczesny świat, zwłaszcza młodym ludziom, każe nieustannie udowadniać, że są wystarczająco dobrzy: przez wygląd, udane relacje, osiągnięcia i sukcesy. „Nie powiedziałem, że świat jest radykalny. Powiedziałem, że świat jest pełen niepokoju” – zaznacza poeta.

Jak wyjaśnia, źródłem tego niepokoju jest między innymi konieczność ciągłego poszukiwania potwierdzenia własnej wartości. Człowiek zaczyna wierzyć, że musi każdego dnia zdobywać kolejny dowód na to, że zasługuje na akceptację.

„Jeśli nie czujesz się stworzeniem, jeśli nie jesteś w porządku po prostu dlatego, że się urodziłeś, każdego dnia szukasz powodu, żeby być w porządku: lustra, które powie ci, że jesteś ładny, relacji, która dobrze się układa, albo osiągnięcia” – tłumaczy Rondoni.

Święty Franciszek przypomina natomiast, że człowiek nie musi zasługiwać na swoją podstawową godność.

„Jeśli się urodziłeś, jesteś w porządku” – mówi poeta. I podkreśla, że chłopiec z poważnymi wadami fizycznymi ma taką samą wartość jak prezydent republiki, chory – jak zdrowy, a człowiek nierozumiany czy uznawany za nierozsądnego – jak mędrzec.

„Dziś bardzo ważne jest dla mnie przypominanie sobie i naszym dzieciom, że jesteśmy stworzeniami. Przeciwieństwem tego jest życie pożerane przez niepokój” – dodaje.

„Pieśń stworzenia” to nie ekologizm 

Rondoni przestrzega również przed sprowadzaniem duchowości św. Franciszka do współczesnego ekologizmu. Jego zdaniem „Pieśń słoneczna”, nazywana także „Pieśnią stworzenia", nie jest jedynie pochwałą przyrody.

„To nie jest ekologizm. «Pieśń stworzenia» nie jest pieśnią na cześć flory i fauny” – mówi.

Przypomina, że natura nie zawsze jest dla człowieka źródłem przyjemności i bezpieczeństwa. Może zachwycać pięknymi zachodami słońca, ale przynosi również choroby i katastrofy. „Natura obdarowuje cię pięknymi zachodami słońca, ale obdarowuje cię też rakiem trzustki” – zauważa.

Nie oznacza to jednak, że stworzenie należy odrzucić. Franciszek potrafił kochać je bez potrzeby podporządkowywania go sobie. Przyroda jest godna miłości nie dlatego, że zawsze spełnia ludzkie oczekiwania, ale dlatego, że wskazuje na swojego Stwórcę.

„Franciszek kocha stworzenia, nie posiadając ich. Są godne miłości, ponieważ stanowią znak Tego, który je stworzył” – wyjaśnia Rondoni.

W tej perspektywie franciszkańskie braterstwo obejmuje nie tylko ludzi, lecz także cały świat stworzony. Tak jak księżyc jest siostrą człowieka, tak siostrą jest również śmierć. Nie chodzi o uznanie, że wszystko w naturze jest dobre samo w sobie, ale o dostrzeżenie w rzeczywistości znaku Boga.

„Cała rzeczywistość staje się godna miłości nie dlatego, że jest moja, nie dlatego, że zawsze mnie zadowala lub odpowiada moim pragnieniom, ale dlatego, że jest znakiem Kogoś Innego” – podkreśla poeta.

Przebaczenie – aktem wolności człowieka

Mówiąc o inicjatywie ustanowienia liturgicznego wspomnienia św. Franciszka, patronem Włoch, Rondoni zwraca uwagę na różnicę między patronatem a sprawowaniem władzy. Patron nie ma nad człowiekiem kontroli i nie próbuje go sobie podporządkować.

„Trzeba pamiętać, że ważni są patroni w niebie, a nie panowie na ziemi. Lepiej mieć patronów w niebie niż panów na ziemi” – mówi.

Wskazuje przy tym na trzy elementy duchowości Franciszka, które szczególnie warto dziś odkrywać: świadomość własnej małości jako stworzenia, umiejętność przebaczania oraz miłość, która nie chce posiadać drugiego człowieka.

„Franciszek widzi w przebaczaniu najbardziej interesującą ludzką cechę. Przebaczenie jest aktem wolności” – podkreśla.

Przebaczenie, podobnie jak sztuka, nie jest czymś, co wynika automatycznie z praw przyrody. Jest wolnym aktem człowieka. Właśnie dlatego stanowi ważny wymiar ludzkiego życia.

Uboga miłość, której pragnie świat

Poeta zwraca też uwagę na trudność, z jaką współczesny człowiek odróżnia miłość od posiadania. „Nasze społeczeństwo ma dziś pewną trudność z rozróżnieniem miłości i posiadania” – zauważa.

Miłość do współmałżonka, dzieci czy przyjaciół nie może zależeć od tego, czy druga osoba należy do nas albo postępuje zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Prawdziwa miłość szanuje wolność drugiego człowieka.

„Dziś świat jest głodny takiego rodzaju miłości. Ubogiej miłości” – podkreśla Rondoni, przywołując również słowa ks. Jana Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać”.

Źródłem siły jest spotkanie z Jezusem

Pytany o to, co św. Franciszek zmienił w jego własnym życiu, Rondoni wraca do najważniejszego doświadczenia, które – jego zdaniem – stanowi klucz do zrozumienia Biedaczyny z Asyżu. „Wyjaśnił mi, że prawdziwym źródłem siły jest to głębokie wzruszenie Jezusem. Wszystko inne – tak jak w życiu św. Franciszka, jest tego efektem” – mówi.

Nie chodzi przy tym o chwilowe emocje ani zmienność uczuć. Poeta określa to doświadczenie jako głębokie poruszenie całego człowieka, wynikające ze spotkania z Chrystusem.

„To nie jest sentymentalne wzruszenie ani zmienność uczuć, raz wzniosłych, raz słabszych, ale głębokie poruszenie samego istnienia” – wyjaśnia.

I formułuje zdanie, które najpełniej oddaje jego osobiste odczytanie duchowości św. Franciszka: „Powiedzieć „ja” znaczy powiedzieć: „Jestem poruszony przez Ciebie”. „Jestem poruszony Jezusem”.

Właśnie w tym doświadczeniu Rondoni widzi źródło radykalizmu Franciszka. Nie jest to radykalizm wynikający z ideologii czy pragnienia narzucania innym własnych przekonań, lecz konsekwencja spotkania z Chrystusem.

„Ta radykalność jest w Franciszku. I w pewnym sensie udziela się także tobie” – podsumowuje.

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« ‹ 1 › »