„Solidarność” poparła obronę Trybunału Konstytucyjnego. W sobotę demonstracja

„Będziemy tutaj codziennie, aż do zwycięstwa, bo «Solidarność» nigdy się nie poddaje” – zapowiedział szef związkowców Piotr Duda. Koalicja rządząca chce, by w skład Trybunału weszli sędziowie, którzy złożyli przysięgę bez obecności prezydenta, w tym wybrany niedawno przez Sejm były minister Maciej Berek.

„Mam zły komunikat dla pana Donalda Tuska. «Solidarność» oficjalnie wspiera akcję pod Trybunałem Konstytucyjnym. Będziemy tutaj codziennie, aż do zwycięstwa, bo «Solidarność» nigdy się nie poddaje. Niejednokrotnie przegraliśmy bitwy, ale wygraliśmy wojnę, jak w przypadku wieku emerytalnego. Bronimy ostoi wolności i demokracji” – powiedział przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. 

Jak dodał, pozostaje w stałym kontakcie z prezesem TK Bogdanem Święczkowskim. 

„Nie pozwolimy na to, by zniszczyć polską demokrację i milionów bohaterów, którzy walczyli o wolną Polskę. Bardzo dużo zawdzięczmy Trybunałowi Konstytucyjnemu. Gdyby nie TK, dziś wiek emerytalny byłby znacznie wyższy. Nie pozwólmy zniszczyć polskiej demokracji. Musimy pilnować Polski na każdym odcinku. Prezydent Karol Nawrocki to nasza ostoja wolności” – powiedział Duda. 

Wobec prezydenta, który jest w Czarnogórze

Zgodnie z ustawą o statusie sędziego TK, kandydat na tę funkcję musi złożyć ślubowanie wobec prezydenta RP. Przez lata uroczyste zaprzysiężenie odbywało się zawsze w siedzibie głowy państwa. Jednak wiosną sześcioro sędziów – Magdalena Bentkowska, Marcin Dziurda, Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Maciej Taborowski i Dariusz Szostek – złożyło ślubowanie w Sejmie, bez obecności prezydenta. W związku z tym nie zostali dopuszczeni do orzekania przez prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego. Bentkowska i Szostek dokonali później ślubowania przed prezydentem, ale odmawiają orzekania w TK w jego obecnym składzie.

W środę rano ponownie doszło do ślubowania bez udziału prezydenta. Wybrany we wrześniu przez Sejm na sędziego TK były ministDer Maciej Berek wypowiedział formułę zawierającą słowa „wobec prezydenta”, będąc w Sejmie. Karol Nawrocki przebywał wtedy w Czarnogórze.

Ministrów miało nie być

Po sejmowej uroczystości Berek złożył pismo z tekstem przysięgi w Kancelarii Prezydenta i pojechał do siedziby Trybunału razem z pozostałymi sędziami wybranymi w tej kadencji. Zostali oni wpuszczeni do budynku, ale prezes Święczkowski nie pozwolił im wejść do części przeznaczonej dla sędziów, fizycznie blokując drogę Berkowi.

Maciej Berek jeszcze na kilka dni przed wyborem do TK był ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. W latach 2007-2015 był prezesem Rządowego Centrum Legislacji, a w latach 2008-2015 sekretarzem Rady Ministrów. W 2005 r. bez powodzenia walczył o mandat poselski z list Platformy Obywatelskiej.

Po tej nominacji premier Donald Tusk tak bronił się przed zarzutem upolityczniania Trybunału:

„Biorę na siebie odpowiedzialność za to, że niektórzy (…) czują się jakby rozczarowani, bo przecież byłych ministrów miało nie być (w TK). Ja rozumiem tę zasadę, sam jestem do niej przekonany, ale to, co najważniejsze dzisiaj, to jest praca ludzi maksymalnie kompetentnych, odważnych”.

Formalny problem

Zgodnie z konstytucją, sędzia TK nie może być członkiem partii „w momencie pełnienia urzędu”. W Trybunale zasiadali lub zasiadają byli politycy: Leon Kieres (dawny senator PO), Elżbieta Chojna-Duch (kandydatka na posła z list PSL i wiceminister z rekomendacji tej partii) czy prezes Święczkowski związany z obozem PiS i Solidarnej Polski. Dotychczas raczej między odejściem z czynnej polityki a wyborem w skład TK mijało więcej czasu niż kilka dni. Niedawna przynależność do rządu nie uniemożliwia jednak objęcia funkcji w Trybunale.

W przypadku Macieja Berka wątpliwości budzi to, czy spełnia inny formalny wymóg – 10-letniego czasu pracy w zawodach prawniczych. Berek od 24 lat wpisany jest na listę radców prawnych, ale udokumentować może niewiele ponad rok wykonywania zawodu.

Faktycznie chodzi jednak o to, że Berek jest uważany za prawą rękę premiera Donalda Tuska.

Demonstracja w sobotę

Od kilku tygodni przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie demonstrują przeciwnicy objęcia funkcji przez nowych sędziów. Kiedy Berek przyjechał do gmachu, przed budynkiem rozstawione były bramki. Manifestujący krzyczeli: „Uzurpator!” , „Targowica”, „Zamach stanu!”, odśpiewali „Rotę”, a następnie hymn państwowy. 

Wśród obrońców TK byli m.in. szef warszawskiego klub Gazety Polskiej Adam Borowski, szef Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz i redaktor naczelny Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz. Później przyjechali politycy PiS i Konfederacji.

Policja usunęła bramki. Doszło do przepychanek, podczas których Borowski stracił przytomność. Policja wyciągnęła z tłumu niektórych demonstrantów, ale nie doszło do zupełnej pacyfikacji protestu.

Miasteczko namiotowe nadal znajduje się przed gmachem TK. Na sobotę zapowiedziano wielką demonstrację w obronie Trybunału Konstytucyjnego.

Źródło: Logo PAP

« ‹ 1 › »
oceń artykuł Pobieranie..