Koordynator Ruchu Mężczyzn św. Józefa: Tamtego dnia wszystko, co wiedziałem o Bogu, uznałem za śmieci

Bóg zaczął objawiać mi się w nowy sposób i wtedy okazało się, że wszystko to, co o Nim wiedziałem, to śmieci. Pan pokazał mi Kim jest dla mnie. To było tak mocne, zmieniające życie doświadczenie, że od tamtego czasu jestem w zupełnie innym miejscu – mówi Andrzej Lewek, krajowy koordynator Ruchu Mężczyzn św. Józefa. 19 marca obchodzimy uroczystość św. Józefa, Oblubieńca NMP.

Andrzej Lewek urodził się w tradycyjnej, katolickiej rodzinie, co dało mu dobry fundament.

„Dorastałem w przekonaniu, że życie wiarą jest ważne, że Pan Bóg jest ważny, chociaż ta pobożność i religijność była nie do końca chrześcijańska, dlatego że bardzo dużo tam było rytualizmu, ale też spinania się, by po ludzku osiągnąć doskonałość” – wskazał w rozmowie z Polskifr.fr.

Bardzo dobrze wspomina czas Pierwszej Komunii św., po której przez kilka lat był jednym z najgorliwszych ministrantów, który „biegał na Mszę św. praktycznie codziennie, przez cały rok”.

Nie po drodze z Panem Bogiem

Później jego drogi z Panem Bogiem zaczęły się rozchodzić. „To było trochę spowodowane tym, że czułem się słabszy, czułem się gorszy od moich kolegów, przez co postanowiłem sobie, że za to będę lepszy” – opowiedział.

„Chciałem po ludzku być tak dobry, żeby wszyscy mnie podziwiali, wszyscy się zachwycali. Nie dawałem rady, zaczynałem udawać kogoś lepszego niż faktycznie byłem. Zacząłem budować fasadę, zacząłem trochę ukrywać się za maskami”.

To w młodym Andrzeju rodziło wiele frustracji. „W okresie szkoły średniej moja wiara była naprawdę bardzo wątła. Do tego stopnia, że jedna z moich koleżanek wymyśliła, że da mój adres innej swojej koleżance, która chciała kogoś ewangelizować. I zacząłem być ewangelizowany przez dziewczynę, której w kościele nigdy nie widziałem” – opowiedział.

Wspólnota potrzebna od zaraz

W pewnym momencie Andrzej Lewek zdał sobie sprawę z tego, że bardzo potrzebuje wspólnoty.

„To była wręcz pewność, że wspólnota jest mi niezbędna do tego, żeby żyć, żeby wzrastać. Ja w mojej rodzinnej wiosce poza oazą nie miałem żadnej wspólnoty, poza tym rodzice bardzo mnie chronili i właściwie nie zgadzali się na żadne wyjazdy” – podkreślił w rozmowie z Polskifr.fr.

Na studiach trafił do pewnej wspólnoty, która jednak nie przypadła mu do gustu. „Nie chcąc być z niczym, trochę się zaangażowałem w spotkania Wspólnoty Taizé, jednak gdzieś w moim sercu ciągle temat wspólnoty pracował” – zaznaczył.

„Po pół roku, gdzieś na korytarzu na studiach usłyszałem, jak koledzy rozmawiali o wspólnocie. Byłem na tyle zaintrygowany, że podszedłem do nich i pytam, o czym to rozmawiacie. No i jeden z nich mówił: Jak chcesz się dowiedzieć, to jedź z nami w góry i dowiesz się więcej” – opowiedział Lewek. „Nie trzeba mnie było namawiać, dlatego że ja przez całą szkołą średnią po górach biegałem z kolegami i to była moja pasja. Zebrałem się, spakowałem i pojechałem”.

Wyjątkowe przeżycie w górach

Na miejscu okazało się, że nikt tam nie był zainteresowany wędrowaniem po górach, a tego Lewek bardzo pragnął. Postanowił wyruszyć w pojedynkę.

„Okazało się, że kiedy szedłem w wyższe partie, było bardzo dużo śniegu, szlak był zupełnie nieprzetarty. Zrobiła się noc, bo to był marzec, więc bardzo szybko było ciemno. Kiedy brnąłem przez śnieg okazało się, że szlak jest słabo oznaczony. Zacząłem się modlić” – mówił dalej Lewek.

„To była taka modlitwa: Panie Boże, Ty mnie poprowadź! Podchodzę do skrzyżowania, do rozejścia się dróg. Nie wiem, czy idę źle, czy dobrze. Podchodzę do drzewa. Było ciemno. Okazuje się, że są jakieś ślady o szlaku. Idę dobrze”.

Ostatecznie Andrzej zgubił szlak, ale paradoksalnie dzięki temu najprostszą możliwą drogą dotarł do dworca autobusowego, skąd już miał połączenie do domu.

Z Bogiem na maksa

Tamto doświadczenie zapadło mu jednak głęboko w pamięć i serce. „Miałem pewność tego, że Pan Bóg mnie prowadził, że Pan Bóg jest ze mną, że On jest i że Jemu na mnie zależy. To było takie wręcz, nie chcę mówić mistyczne, ale bardzo mocne doświadczenie Boga, dla którego nie jestem oczywiście obojętny” – wskazał rozmówca Polskifr.fr.

Tydzień później z tą samą wspólnotą pojechał do tego samego miejsca na rekolekcje ewangelizacyjne, gdzie oddał życie Jezusowi i gdzie zaczął się proces jego przemiany.

„Wtedy zapłonąłem taką wielką gorliwością do ewangelizacji, gorliwością do życia z Panem Bogiem. Potem przeszedłem seminarium odnowy wiary, gdzie po modlitwie o wylanie Ducha Świętego doświadczyłem wielkiego głodu i pragnienia poznawania Boga” – opowiedział ze wzruszeniem. „Ponad 30 lat żyję z Panem Bogiem w różnych przypadkach, w różnych sytuacjach, ale wiem, kim jestem dla Niego, jaki jest dla mnie i to jest niesamowite” – podsumował.

Obecnie Andrzej Lewek jest krajowym koordynatorem Ruchu Mężczyzn św. Józefa. Działa on na zasadzie stowarzyszenia. Ukierunkowany jest na formację mężczyzn do świadomego życia wiarą. Więcej o ruchu: https://mezczyzni.net/

 Źródło: Polskifr.fr

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama