Wyrok TK jest dla niej nieważny. Kandydatka na RPO po stronie aborcjonistów

„Skoro w wydaniu tej decyzji uczestniczyły osoby, które nie są sędziami, wyrok ten jest nieważny” – tak o wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji mówiła w 2020 r. Sylwia Gregorczyk-Abram. Obecna kandydatka na Rzecznika Praw Obywatelskich podczas przesłuchania w Sejmie opowiedziała się też za ustanawianiem w Polsce związków jednopłciowych.

Aktywistka grupy „Wolne sądy” mec. Sylwia Gregorczyk-Abram jest jedną z dwojga kandydatów na urząd RPO. Popierają ją partie rządzącej koalicji – Koalicja Obywatelska i Lewica. Kontrkandydat, Adam Borowski, ma poparcie Prawa i Sprawiedliwości. Podczas sejmowego przesłuchania kandydaci zostali zapytani o to, czy będą bronić praw każdej osoby od jej poczęcia.

Borowski nie odniósł się wprost do tych pytań. Natomiast Gregorczyk-Abram dała do zrozumienia, że podtrzymuje swoje dotychczasowe, jednoznacznie proaborcyjne stanowisko. Prawniczka prezentowała je krótko po wyroku Trybunału Konstytucyjnego stwierdzającego niekonstytucyjność tzw. aborcji eugenicznych. Gregorczyk-Abram przekonywała w TVN 24, że wyrok nie obowiązuje

„Ten tak zwany wyrok – mówiła – zapadł w pełnym składzie organu, który nazywa się Trybunałem Konstytucyjnym. Zasiadało tam trzech sędziów dublerów, którzy nie powinni tam zasiadać, nie są sędziami. Skoro w wydaniu tej decyzji uczestniczyły osoby, które nie są sędziami, wyrok ten jest nieważny”.

Jej zarzuty nie dotyczyły jedynie kwestii formalnych. Mecenas strasznymi skutkami, jakie miałby wywołać częściowy zakaz aborcji.

„(Kobieta) może taką ciążę donosić i urodzić dziecko martwe lub z bardzo dużymi uszkodzeniami albo, a taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny, skorzystać z tak zwanego podziemia aborcyjnego, które bez wątpienia się rozwinie, także w Polsce” – mówiła.

Jej słowa nie potwierdziły się. Nie ma informacji o tym, by po wyroku TK rozrosło się podziemie, nie licząc działających otwarcie feministycznych organizacji rozprowadzających środki poronne. Wiadomo za to m.in. o aborcjach dokonywanych – za jawną zgodą ministerstwa – w publicznych szpitalach na podstawie wątpliwych prawnie przesłanek.

Podczas sejmowego przesłuchania Gregorczyk-Abram przekonywała też, że przeprowadzanie aborcji jest zgodne z konstytucją.

„Wśród projektodawców (konstytucji) w sposób celowy, intencjonalny, przepis ten (art. 38) pomija prawną ochronę okresu prenatalnego”

– stwierdziła.

Zależy kto wyda wyrok

Sylwia Gregorczyk-Abram była też pytana o kwestię pierwszeństwa wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE przed polskim prawem oraz sprawę związków jednopłciowych. Jednoznacznie stwierdziła, że Polska musi uznać cztery wyroku TSUE, wskutek których zarejestrowano w naszym kraju zawarte za granicą związki dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet.

Pytana o to, czy TK powinien sprawdzić, czy uznawanie takich związków jest zgodne z konstytucją, uznała, że zależy to od tego, kto wydawałby wyrok.

„Jeśli takie rozstrzygnięcie zapadnie, to – jeśli będę miała okazję – to oczywiście się temu przyjrzę, w jakim zapadło składzie”

– powiedziała.

Źródło: ordoiuris.pl

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »