„Żeby syfu nie było”. Nagranie ze Szpitala Południowego ujawnia kolejny skandal

„Powiem szczerze, ja dawno nie widziałem tak schorowanego serca” – mówił koordynator prosektorium do najbliższych zmarłego, Ciało pacjenta znaleziono w łazience. Ten sam lekarz w innej rozmowie stwierdził, że w dokumentacji ma nie być „syfu” i dziwił się, że do szpitala nie wszedł prokurator.

„To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było” – takie słowa padają z ust koordynatora prosektorium Szpitala Południowego na nagraniu opublikowanym przez serwis Zero.pl. Artur Habowski zwrócił się w ten sposób do lekarza przeprowadzającego sekcję zwłok pacjenta, którego ciało leżało w łazience przez kilka godzin, zanim je znaleziono.

Nagranie dotyczy sprawy, o której mówił publicznie dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii Warszawskiego Szpitala Południowego. W sierpniu 2025 r. na SOR tego szpitala zgłosił się 69-letni mężczyzna. Miał biegunkę. Został przyjęty, podłączono mu kroplówkę. Z dokumentów wynika, że ok. godz. 21:00 jego stan określono jako stabilny. Mniej więcej o północy mężczyzna poszedł do toalety i wyjął sobie kroplówkę. O 4:54 następnego dnia lekarza wezwano do łazienki, gdzie znaleziono ciało pacjenta. U zmarłego stwierdzono stężenie pośmiertne, zatem śmierć nastąpiła kilka godzin wcześniej, ale przez długi czas nikt nie zwrócił uwagi na to, że chory gdzieś zniknął.

Bez prokuratora

Mimo nietypowych okoliczności śmierci, szpital nie zawiadomił prokuratury. Sekcję przeprowadzono na miejscu. Jak zaznacza Zero.pl, decyzję o sekcji podejmuje dyrektor medyczny, a o ewentualnym przekazaniu sprawy śledczym – główny dyrektor szpitala. Portal podaje, że w sekcji zwłok wzięli udział lekarz patomorfolog Kamil Sokół, koordynator prosektorium Artur Habowski oraz pomocnik sekcyjny. Nagranie wykonał ten ostatni, wtedy i obecnie skonfliktowany z przełożonymi.

„To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było”

– mówi na nagraniu koordynator prosektorium do lekarza.

Ten odpowiada: „okej, no dobra”.

Koordynator zapewnia lekarza, że niedługo dyrektor podpisze zlecenie sekcji, a wcześniej nie mogła tego zrobić.

Jeszcze przed obejrzeniem pacjenta koordynator prosektorium i lekarz rozmawiają o tym, co mogło być przyczyną śmierci:

„Myślę, że to będzie tętniak tego serca i będzie ten tamponada” – mówi szef prosektorium.

Chwilę później wspomina o walce „z tym systemem całym”, żeby „prokurator nie wje...ł się do szpitala na to, co odj...li”.

Później padają słowa o tym, że „karta zgonu jest tam zrobiona, tylko jest spier...na”, bo „co oni mieli tam wpisać”. Koordynator stwierdza też, że pracownicy szpitala „dali d…”, bo powinni „chociaż k… przejść co godzinę i zobaczyć, czy mają wszystkich pacjentów”.

Wersja dla rodziny

Nagrana została także rozmowa koordynatora prosektorium z rodziną zmarłego.

„Wie pani, to ja powiem szczerze, ja dawno nie widziałem tak schorowanego serca. Naprawdę. Serce naprawdę miał schorowane” – mówi koordynator.

Bliscy pacjenta są zdziwieni, że przyczyną były problemy z sercem.

„Zaburzenia elektrolitowe typowo poszły – mówi dalej szef prosektorium. – Przez to doszło do zatrzymania. Poza tym stan po starym, rozległym zawale, ten zawał był duży. Śluzak w sercu. To też nie jest dobrze. Ten śluzak to też zajmuje powierzchnię serca i też serce bardzo obciąża, tak. Dodatkowo stan po tych udarach, po angioplastyce. To są tak duże obciążenia dla organizmu, że naprawdę, no”.

Rodzina nie została poinformowana o tym, że mężczyzna został znaleziony po kilku godzinach w toalecie.

Brak reakcji

Artur Habowski został zwolniony ze Szpitala Południowego po tym, jak ujawniono jego związki z firmą pogrzebową.

Sprawę nowych nagrań tłumaczy tak:

„Faktycznie sytuacja, w której pacjent umiera w toalecie i zostaje znaleziony po wielu godzinach, jest niecodzienna. Cały szpital był tym poruszony. Byłem zdziwiony, że dyrekcja nie podjęła decyzji o przekazaniu sprawy do prokuratury, lecz zdecydowano o przeprowadzeniu sekcji zwłok u nas w szpitalu” – stwierdził w rozmowie z Zero.pl. Dodał, że decyzję o sekcji podjęła dyrekcja szpitala.

Prawniczka rodziny zmarłego podaje natomiast, że napotkała „trudności w kontakcie z prokuraturą”. Śledczy mieli nie być zainteresowani sprawą, a także przedstawianymi dowodami.

 

Źródło: zero.pl, x.com

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »