Nagrody dla własnych szefów. Groteskowa impreza VIP w Szpitalu Południowym

Podczas gali przedstawiciele szpitala nagrodzili członków rady nadzorczej szpitala, prezydenta Warszawy, któremu szpital podlega, a także premiera Donalda Tuska i byłą premier Ewę Kopacz. Dużą część zaproszonych VIP-ów stanowili politycy, niemal wszyscy związani z Koalicją Obywatelską. Niektórzy po aferze szpitalnej stracili swoje funkcje.

Podczas sesji rady Warszawy prezydent Trzaskowski, który odpowiadał na pytania w sprawie afery w Szpitalu Południowym, przekonywał, że „ten szpital ma olbrzymie dokonania, związane choćby z in vitro”. Działające w tej placówce Warszawskie Centrum Leczenia Niepłodności (WCLN) faktycznie jest pierwszym w Polsce samorządowym ośrodkiem wykonującym potępianą przez katolicką naukę procedurę. WCLN powstało za pieniądze warszawiaków i pobiera państwowe dotacje – 8 mln złw 2025 r., w 2026 r. ma to być 6 mln zł. Punkt otwarto w marcu 2024 r.

Jeszcze na początku czerwca 2026 r. Rafał Trzaskowski chwalił się nagraniem z odwiedzin w ośrodku in vitro w Szpitalu Południowym.

Politycy i celebrytka

14 lutego 2026 r. w WCLN odbyła się konferencja zatytułowana „In vitro w Południowym – Od poczęcia do narodzin”, która – jak czytamy na stronie placówki, miała być „okazją do podkreślenia 5 lat działalności” całego szpitala. Jak wynika z relacji samego szpitala, gośćmi i laureatami rozdawanych tego dnia statuetek byli w dużej mierze politycy. Wszyscy lub prawie wszyscy byli związani z Koalicją Obywatelską (wśród wymienionych VIP-ów trudno znaleźć choćby przedstawiciela Lewicy lub PSL).

Na liście wskazano m.in. marszałek Senatu Małgorzatę Kidawę-Błońską, wicemarszałek Sejmu Monikę Wielichowską (obecnie, po ujawnieniu zdjęć z bohaterką afery kłodzkiej Kamilą L. mało aktywną w mediach), senatora Adama Bodnara, byłą minister zdrowia Izabelę Leszczynę, posłankę Dorotę Łobodę, posła Piotra Kandybę, byłą premier Ewę Kopacz i przedstawiciela RP przy Radzie Europy Aleksandra Pocieja. Zaproszono także byłego posła Sławomira Neumanna, a także celebrytkę Małgorzatę Rozenek-Majdan.

Tło dla gości stanowili – niemal dosłownie, biorąc pod uwagę układ sali – rodzice z dziećmi, które narodziły się wskutek zapłodnienia w laboratoriach WCLN. Politycy chętnie się z nimi fotografowali. Program, jak wynika z relacji, nie przewidywał zwiedzania chłodni, w których przechowane są te poczęte dzieci, które może się urodzą, a może nie – Szpital Południowy wykonuje usługę mrożenia i przechowywania zarodków. Zabrakło też np. wykładu czy jakiegoś innego innego odniesienia do etycznego aspektu innej usługi świadczonej przez WCLN, czyli zapładniania komórkami rozrodczymi anonimowych dawców.

Łubu dubu, łubu dubu...

Podczas gali wręczano także wyróżnienia – za zasługi dla Szpitala Południowego i za promowanie sztucznego zapłodnienia.

W pierwszej kategorii szpital odznaczył osoby, którym w jakiś sposób podlega – Rafała Trzaskowskiego, troje wiceprezydentów Warszawy: Aldonę Machnowską-Górę, Tomasza Mencinę i Renatę Kaznowską, a oprócz tego burmistrza Ursynowa z KO Roberta Kempę, który był przewodniczącym rady nadzorczej Szpitala Południowego (stracił funkcję w wyniku ostatniej afery), członkinię rady Karolinę Witkowską (także musiała odejść).

Wyróżnienie dostała także nieobecna na gali była prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Oprócz tego wręczano statuetki „In vitro to życie”. Dostało ją pięcioro polityków Koalicji Obywatelskiej: Donald Tusk (nieobecny), Ewa Kopacz, Monika Wielichowska, Izabela Leszczyna, Bartosz Arłukowicz (nieobecny), a do tego były wiceminister w rządzie PO Igor Radziewicz-Winnicki oraz dyrektor w resorcie zdrowia Dagmara Korbasińska-Chwedczuk, której nie było na gali i która wkrótce potem w atmosferze skandalu opuściła ministerstwo. Statuetkę dostała także Małgorzata Rozenek-Majdan.

Zgrzyt w narracji

Najgorszym aspektem całej sprawy jest oczywiście sam fakt funkcjonowania – i to za publiczne pieniądze – punktu prowadzącego niemoralną działalność. Impreza, na której władze szpitala odznaczają ludzi, od których zależy ich zatrudnienie wzbudza jednak dodatkowo poczucie zwykłego zażenowania. Seryjne odznaczanie polityków jednej partii zapewne nie ułatwi zaś władzom Warszawy tłumaczenia, że sytuacja w Szpitalu Południowym nie ma podłoża politycznego.

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »