„Referendum!” Burzliwa sesja rady Waszawy w sprawie Szpitala Południowego

Dr Emil Jędrzejewski „milczał wiele miesięcy, dopuszczając do sytuacji, której jesteśmy świadkami” – mówił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podczas sesji Rady Miasta. Twierdził, że informacja, jaką Jędrzejewski miał bezpośrednio mu przekazać nie dotarła do niego. Zapewniał też, że nie było żadnego „formalnego” pokoju VIP.

Czwartkowa sesja Rady Miasta poświęcona jest udzieleniu absolutorium prezydentowi Warszawy. Lewica zapowiada, że zagłosuje przeciw. Brak absolutorium oznaczałby referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego.

Podczas posiedzenia Trzaskowski mówił o sprawie Szpitala Południowego. Były ordynator w tej placówce, dr Emil Jędrzejewski mówił o wielu mających w niej miejsce nieprawidłowościach. Najbardziej dramatyczne zaniedbania miały doprowadzić do śmierci kilku pacjentów w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Media opisały szczegóły dwóch takich przypadków.

Jędrzejewski w lipcu 2025 r. wysłał do Trzaskowskiego wiadomość, w której opisał niektóre nadużycia (nie pisał o zgonach) i jako winnego wskazał Dawida Kacprzyka, ówczesnego radnego Koalicji Obywatelskiej i szefa jej młodzieżówki będącego koordynatorem SOR w Południowym. Dwa miesiące później Jędrzejewski stracił pracę w Szpitalu Południowym.

Szybka reakcja po roku

Rafał Trzaskowski powiedział podczas sesji, że zareagował natychmiast po doniesieniach o sytuacji w szpitalu, przy czym chodziło o teksty Patryka Słowika z Kanału Zero, które ukazały się w czerwcu 2026 r., a nie o wiadomość od dr. Jędrzejewskiego.

„Po pojawieniu się informacji o możliwych nieprawidłowościach natychmiast zleciłem audyt w Szpitalu Południowym. Było to 11 czerwca. 15 czerwca audyt formalnie się rozpoczął, a już 17 czerwca mieliśmy pierwsze ustalenia. W efekcie szpital rozwiązał umowę z panem Kasprzykiem i skierował zawiadomienie do prokuratury. 18 czerwca odwołany został zarząd szpitala. 19 czerwca została odwołana rada nadzorcza” – wyliczał prezydent Warszawy.

Nowy winny

Ponadto Trzaskowski wspomniał o konsekwencjach wobec tych, którzy „rzucają oskarżenia”. Krytycznie wypowiadał się o sygnaliście sprawy, Emilu Jędrzejewskim.

„23 lipca 2025 r. były ordynator złożył pismo z datą 21 lipca na ręce dyrektor szpitala. Po pierwsze - w zgłoszeniu brakowało podpisu, oraz nie zawierało faktów, których wymagało prawo, by wszcząć odpowiednie postępowanie. Pismo nie zawierało żadnych informacji odnoszących się do zgonów” – stwierdził prezydent Warszawy.

„Nie rozumiem dlaczego nie tylko nie wykorzystał ścieżki, która jest przewidziana w ustawie dla sygnalistów – mówił dalej Trzaskowski. – Po prostu milczał przez wiele miesięcy, w tym 9 miesięcy po odejściu ze szpitala, wbrew bezwzględnie ciążącym na nim obowiązkom wynikającym z Kodeksu Karnego, Kodeksu Etyki Lekarskie oraz pełnionej funkcji ordynatora, dopuszczając w ten sposób do tej sytuacji, której jesteśmy świadkami”.

Po tych słowach z sali rozległy się głosy oburzenia.

Prezydent stwierdził też, że w Szpitalu Południowym nie było „formalnych saloników VIP”. Były natomiast pomieszczenia, które „samowolnie” wykorzystywano niezgodnie z przeznaczeniem. Wskazał ponadto, że w placówce przeprowadzono łącznie ponad 40 różnych kontroli. Wykonał je m.in. NIK oraz wojewoda mazowiecki. Z wystąpienia prezydenta wynikało, że żadna z tych instytucji nie doszukała się poważniejszych nieprawidłowości w funkcjonowaniu szpitala.

Po całym wystąpieniu Rafała Trzaskowskiego słychać było skandowanie: „referendum!”.

Zgodnie z procedurą, Trzaskowski podszedł do mównicy jeszcze raz, by odpowiedzieć na pytania zadane przez uczestników sesji. Ponownie podważał wiarygodność sygnalisty. Zapewniał też, że informacja, jaką Jędrzejewski miał mu wysłać w lipcu 2025 r. nie dotarła do niego. Zapewniał, że Emil Jędrzejewski został zwolniony z powodów merytorycznych, a nie ze względu na to, że doniósł o nieprawidłowościach.

To był wasz kumpel

„Zastępcy Rafała Trzaskowskiego, którzy odpowiadali za spółki, za ten szpital, powinni zostać odwołani ze swojej funkcji – skomentował sprawę obecny na sesji poseł Sebastian Kaleta z PiS. – Mowa o panu Tomaszu Mencinie, pani Renacie Kaznowskiej oraz pani (Aldonie) Machnowskiej–Górze. Oczywiście należy też odpolitycznić inne szpitale w Warszawie i na Mazowszu, które nadzorowane są przez PSL i Koalicję Obywatelską. Macki tej ośmiornicy, które oplotły warszawskie szpitale, sięgają bardzo daleko. Ta afera pokazuje, że dzieje się to ze złym skutkiem dla bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów. Dlatego też powinny posypać się dymisje”.

Wtórował mu inny poseł PiS, Piotr Gliński, który podkreślił, że Dawid Kacprzyk nie był przypadkową osobą.

„To był szef młodzieżówki, to był kumpel wielu wpływowych polityków – i ani jednej odpowiedzi na temat kontaktów z tą osobą. To był wasz kumpel”

– zaznaczył Gliński. Prowadzący obrady Sławomir Potapowicz z Nowoczesnej odebrał mu głos.

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »