Chińskie władze zacieśniają swoje zasady polityki wyznaniowej, wprowadzając nowe ograniczenia dla działalności religijnej „obcokrajowców”. Co oznacza to dla Kościoła katolickiego? Jak zareaguje Watykan na taki „konstruktywny dialog” ze strony Chin?
Po pierwsze – celem jest separacja rodzimych wyznawców od jakichkolwiek wpływów z innych krajów. Obcokrajowcy nie mogą uczestniczyć w nabożeństwach i ceremoniach religijnych razem z obywatelami Państwa Środka. Co więcej, osoby przyjeżdżające do Chin nie mogą ze sobą także przywozić literatury religijnej, która mogłaby wpaść w ręce miejscowych wyznawców Chrystusa. Obecnie będzie wolno mieć ze sobą najwyżej 10 publikacji i to wyłącznie na użytek osobisty. Nowe regulacje wchodzą w życie z dniem 1 maja br.
„Religia nie może być używana dla zaszkodzenia interesowi narodowemu, publicznemu interesowi społecznemu czy też prawom i interesom obywateli; nie może też naruszać porządku publicznego ani dobrych obyczajów” – mówi oficjalny dokument wydany przez władze.
To kolejny krok na drodze sinizacji religii. W praktyce oznacza to całkowite podporządkowanie wyznań, w tym chrześcijaństwa, oficjalnej polityce komunistycznych władz i dalsze ograniczanie wolności wyznania oraz łamanie sumień osób wierzących. Dotyczy to wszystkich religii, w tym chrześcijaństwa.
„Konstruktywny dialog” w chińskim wydaniu
Szczególnie dotkliwe jest to, że na skutek nowych wytycznych chińscy katolicy narażeni są na całkowitą utratę więzi z Kościołem powszechnym. Stawia to także pod wielkim znakiem zapytania ugodową politykę Watykanu względem Chin. Krok po kroku, chińskie władze odbierają katolikom w tym kraju resztki wolności religijnej, odrywają ich od całego Kościoła, Watykan tymczasem milczy i raz za razem przedłuża tymczasowe porozumienia z Chinami. Wydany w zeszłym roku komunikat, który miał być uzasadnieniem tej polityki brzmiał:
„Strona watykańska nadal zamierza kontynuować pełen szacunku i konstruktywny dialog ze stroną chińską w celu rozwoju stosunków dwustronnych dla dobra Kościoła katolickiego w tym kraju i całego narodu chińskiego”.
Jak widać, „konstruktywny dialog” oznacza w tym przypadku „rozmawiamy ze sobą w przyjemnej atmosferze, a chińskie władze robią swoje, mając za nic Watykan, gdy ten rezygnuje z wywierania jakiegokolwiek nacisku”.
Źródło: asianews.it