Róbcie wszystko, co w waszej mocy, aby pomagać tym kobietom, które zmieniły zdanie – apeluje do Polaków amerykański lekarz. George Delgado ratuje nienarodzone dzieci po tym, jak ich matki zażyły tabletkę poronną. Metoda zwana APR jest skuteczna częściej niż w co drugim przypadku.
Dr Delgado stosuje swoją metodę od kilkunastu lat. Dzięki niej kobieta w ciąży, która zażyła mifepriston, a potem się opamiętała może jeszcze uratować dziecko.
Jak działa metoda?
George Delgado tłumaczy, że najpierw należy zrozumieć rolę progesteronu w ciąży. Hormon ten jest w ciąży niezbędny, bo pozwala łożysku „dobrze przylegać do ściany macicy”, dzięki czemu dziecko otrzymuje tlen i składniki odżywcze.
Dlatego Delgado nazywa progesteron „superklejem” łożyska. Z kolei mifepriston działa jak „fałszywy klucz”: wiąże się z receptorem progesteronowym, ale go nie aktywuje, przez co „dobre efekty progesteronu nie następują”, a łożysko zaczyna się odklejać.
Sedno metody APR polega na podaniu dodatkowego progesteronu, aby w momencie, gdy „fałszywy klucz" odłączy się od receptora, „ten dobry klucz – progesteron” mógł zająć jego miejsce. Lekarz podkreśla, że terapię progesteronem prowadzi się wielokrotnie i zwykle przez co najmniej dwa tygodnie, bo mifepriston i jego metabolity utrzymują się w organizmie kilka dni. Dodatkowo trzeba dać czas na zagojenie ewentualnego niewielkiego oddzielenia łożyska oraz regenerację ciałka żółtego.
Skuteczniejsza od innych
Metoda APR nie jest jedynym sposobem na uratowanie dziecka. Kobieta może też po prostu nie zażywać drugiej pigułki – mizoprostolu – powodującego poronienie. Jednak w tym wypadku udaje się uratować średnio co czwarte dziecko. Tymczasem, jak podaje dr Delgado, podanie progesteronu jest skuteczne w 56-68 proc. przypadków.
Amerykański lekarz zapewnia, że procedura jest bezpieczna: nie ma zwiększonego ryzyka poronienia, porodu przedwczesnego ani wad wrodzonych, a progesteron – jak argumentuje Delgado – jest stosowany w ciąży od dziesięcioleci.
Najlepiej zadziałać do 24 godzin po zażyciu mifepristonu, ale zdarzały się wypadki uratowania dziecka po rozpoczęciu leczenia po 72 godzinach po przyjęciu pigułki.
Walka przeciw życiu
Pytany o Polskę, Delgado mówi wprost, że nie zna lekarzy w naszym kraju oferujących taką pomoc.
„Proszę robić wszystko, co w waszej mocy, aby pomagać tym kobietom, które zmieniły zdanie”
– mówi George Delgado. Jak zaznacza, metoda APR jest atakowana, bo środowiska proaborcyjne ni chcą mówić o kobietach, które żałują dokonania aborcji. W niektórych stanach USA kliniki i organizacje informujące o APR są pozywane, a on sam i jego placówka prowadzą proces przeciw skrajnie proaborcyjnym władzom Kalifornii, które ograniczają wolność słowa i dostęp do pomocy medycznej.
Źródło: „Nasz Dziennik”
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.