Przeprowadzony w ostatnich dniach sondaż pokazuje jasno: brytyjskie społeczeństwo w przeważającej większości nie chce eutanazji, choć część lewicowych polityków usiłuje wprowadzić związane z nią przepisy „tylnymi drzwiami”, omijając normalną ścieżkę parlamentarną.
Badanie opinii publicznej „More in Common” wykazało, że mniej niż jedna trzecia (29%) ogółu brytyjskiego społeczeństwa chciałoby wprowadzenia ustawy o wspomaganym samobójstwie, forsowanej przez część tamtejszych polityków. Przygotowywana wcześniej ustawa została zablokowana w Izbie Lordów, lewicowi politycy szukają więc prawnych kruczków, które umożliwiłyby przepchanie przepisów z pominięciem wyższej izby parlamentu.
Ankieta ukazała także, że zdecydowana większość społeczeństwa uważa, iż gdyby ustawa o wspomaganym samobójstwie miała powrócić, konieczne byłoby zapewnienie w pierwszej kolejności opieki paliatywnej jako realnej alternatywy.
Ankietowani w olbrzymiej większości (95%) stwierdzili, że konieczne jest wprowadzenie „surowych zasad przeciwko presji rodzinnej lub finansowej na pacjenta”.
Sondaż wykazał jednocześnie, że zaledwie 34% ankietowanych uważa, że ogólnie wymóg zatwierdzania ustaw przez Izbę Lordów jest niepotrzebny. Zdecydowana większość Brytyjczyków docenia więc rolę tej izby jako zabezpieczenia przed pospiesznym uchwalaniem przepisów prawnych.
Sondaż dotyczący ustawy zrealizowano kilka dni po zakończeniu ostatniego dnia prac komisji Izby Lordów.
Skąd taka presja?
Projekt ustawy o wspomaganym samobójstwie przedstawiony przez Kim Leadbeater z Partii Pracy jest inicjatywą prywatną i nie był nawet częścią manifestu wyborczego Partii Pracy. Po trwającej 18 miesięcy debacie na różnych szczeblach brytyjskiego parlamentu upadł na poziomie Izby Lordów ze względów proceduralnych. Głównym powodem było przekroczenie czasu przewidzianego na debatę i wprowadzenie ewentualnych poprawek. Liczba poprawek, które uznano za niezbędne, przekroczyła tysiąc dwieście, co daje wyobrażenie o tym, jak kontrowersyjny był to projekt.
Jednym z zabezpieczeń, które znalazły się w pierwotnym projekcie ustawy, była konieczność uzyskania zgody sędziego Sądu Najwyższego. Uznano, że decyzja o przeprowadzeniu eutanazji nie może należeć wyłącznie do lekarza. Tymczasem w marcu ubiegłego roku Kim Leadbeater usunęła ten wymóg z projektu, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, że znajdzie się w ostatecznej wersji dokumentu.
Ustawa przygotowana przez nią upadła. Przeciw niej jest przeważająca większość społeczeństwa, coraz mniejsze szanse są również na uzyskanie niezbędnej większości w parlamencie. Problematyczne byłoby przepchnięcie jej przez Izbę Gmin, a wręcz niemożliwe – uzyskanie aprobaty Izby Lordów.
Wbrew społeczeństwu, wbrew parlamentowi, wbrew opiniom prawników
Badanie „More in Common” nie jest pierwszym tego rodzaju. Również wcześniejsze, prowadzone przez JL Partners wykazały, że opinia publiczna nie popiera ustawy o wspomaganym samobójstwie Kim Leadbeater. Co więcej, nawet ci, którzy co do zasady przyjmują ideę wspomaganego samobójstwa, w większości nie uważają, że ustawa lewicowej posłanki jest akceptowalna. Ogólny procent osób zdecydowanie popierających legalizację wspomaganego samobójstwa jest niski i ma tendencję spadkową: obecnie twierdząco na stosowne pytanie odpowiada zaledwie 28% społeczeństwa; w listopadzie 2024 r. w podobnym sondażu odpowiedzi „tak” udzieliło 32% ankietowanych.
Publikacja wyników sondażu nastąpiła po długotrwałej kampanii grupy lobbingowej „Godność w umieraniu” [Dignity in Dying], która miała na celu przekonanie społeczeństwa i parlamentarzystów do idei wspomaganego samobójstwa. Kampania zakończyła się spektakularnym fiaskiem, a jednak lobbyści nie składają broni i usiłują przepchnąć jako tzw. „ustawę parlamentarną”, co pozwoliłoby na ominięcie sprzeciwu Izby Lordów.
Podjęcie bezprecedensowej ścieżki wykorzystującej ustawy parlamentarne do omijania kontroli Izby Lordów nad ustawą zgłoszoną przez indywidualnego posła byłoby w sensie politycznym materiałem wybuchowym. Przeprowadzone wcześniej sondaże wykazywały, że 70% osób ankietowanych uważa, że lordowie powinni mieć prawo głosować przeciwko tego typu ustawom. Przekonanie społeczne pokrywa się z opinią Komisji Konstytucyjnej Izby Lordów oraz Hansard Society, potwierdzającą, że prawo do odrzucenia ustawy przez tę izbę jest istotnym elementem brytyjskiego systemu parlamentarnego.
Co dalej?
Rzeczniczka Right To Life UK, Catherine Robinson, mówi z przekonaniem:
„Kolejne sondaże pokazują, że nie tylko posłowie i lordowie mają poważne obawy wobec nieuchwalonej jak dotąd ustawy o wspomaganym samobójstwie, ale podobne zdanie ma ogół społeczeństwa. Im bardziej społeczeństwo zagłębia się w szczegóły prawa dotyczącego wspomaganego samobójstwa i jego faktycznego funkcjonowania, tym więcej pojawia się obaw.”
Robinson wyraża jednocześnie nadzieję, że fiasko ustawy posłanki Leadbeater nie będzie oznaczać, że lewicowi posłowie podejmować będą kolejne próby przepchania analogicznych inicjatyw, ale otrzeźwieją i zrozumieją, że poza wąskim lobby nikt ich nie chce i nie akceptuje.
„Miejmy nadzieję, że wraz z upadkiem wadliwego projektu ustawy Leadbeater posłowie dostrzegą, że nie ma woli wprowadzania kolejnej ustawy, która zagraża osobom wrażliwym i zupełnie nie rozwiązuje poważnych problemów w opiece u kresu życia”.
Źródło: Right to Life UK