Jako wolontariusz w mieście Hua pracował w szpitalach, więzieniach i leprozoriach. Potem, wydając wszystkie swoje oszczędności, budował ośrodki dla trędowatych. Gdy w 1975 r. został arcybiskupem, komunistyczne władze Wietnamu aresztowały go i więziły przez 13 lat, w tym 9 lat w odosobnieniu. Nigdy się nie ugiął, przebaczył swym oprawcom. Taki był kard. Văn Thuận, kandydat na ołtarze.
W Pałacu Laterańskim koło bazyliki św. Jana na Lateranie odbyło się sympozjum poświęcone życiu i dziełom kard. Nguyena Văn Thuậna, który spędził 13 lat w komunistycznym więzieniu w Wietnamie. Był wzorem niezłomnej wiary i przebaczenia wobec prześladowców. Zorganizowane zostało przez postulatora procesu beatyfikacyjnego wietnamskiego purpurata, trzy Dykasterie i diecezję rzymską.
Uczestnikom uroczystości swoje przesłanie przekazał Leon XIV:
„Ten duszpasterz był żarliwym świadkiem wielkodusznej wiary. Przypomina nam, że chrześcijańska nadzieja rodzi się podczas spotkania z Chrystusem. Przyjmuje formę życia poświęconego Bogu i bliźniemu”.
Kard. Czerny: Nguyen Văn Thuận do dziś wskazuje nam drogę
Prefekt Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka przypomniał, że czcigodny Văn Thuận w Rzymie stanął na czele papieskiej Rady „Iustizia et Pax”. Mianował go w 1998 r. Jan Paweł II. „Văn Thuận – powiedział Prefekt - propagował w Kościele i poza nim kardynalne zasady sprawiedliwości i pokoju. Był ich uosobieniem”. Kard Czerny podkreślił, że wietnamski duchowny jako wolontariusz w mieście Hua pracował w szpitalach, więzieniach i leprosariach. Potem, wydając wszystkie swoje oszczędności, budował ośrodki dla trędowanych. Gdy w 1975 r. został arcybiskupem, komunistyczne władze Wietnamu aresztowały go i więziły przez 13 lat, w tym 9 lat w odosobnieniu. Jak powiedział kard. Czerny: „W chwili ciężkiej próby siłę dawały mu Ewangelia i Jezus Chrystus”.
Pomimo uwięzienia, starał się sprawować sakramenty. Potajemnie odprawiał Mszę św., używając trzech kropli wina i jednej kropli wody na dłoń
Kompendium Doktryny Społecznej Kościoła
„Po zwolnieniu z więzienia – opowiada kard. Czerny - Văn Thuận przybył do Rzymu. Nie mógł wrócić do Wietnamu. Zajął się wspieraniem wietnamskich uchodźców. Zorganizował międzynarodową siatkę pomocy”. W 1999 r. Jan Paweł II powierzył mu opracowanie kompendium Doktryny Społecznej Kościoła, „ale tak, żeby ludzie zrozumieli” – objaśnił papież-Polak, który dwa lata później mianował abpa Văn Thuậna kardynałem. Dzieło, będące owocem kilku lat pracy, podróży i sympozjów organizowanych na całym świecie, ukazało się już po śmierci kard. Văn Thuậna w 2004 r. Kard. Czerny podsumował: „Niezłomna wiara, zaraźliwa nadzieja, miłość, która naprawdę wybacza”.
Człowiek bardzo święty
Kardynał You Heung-Sik, prefekt Dykasterii ds. Duchowieństwa, podczas sympozjum w Pałacu Laterańskim przytoczył świadectwo jednego z więziennych towarzyszy niedoli Văn Thuậna, buddysty Nguyena Thanh Giau., który wspominał, że duchowny dzielił się ze wszystkimi lekarstwami otrzymywanymi z domu, niósł pomoc, a przede wszystkim wiarę i nadzieję: „Mogę zaświadczyć, że był człowiekiem, którego my buddyści nazywamy „Bo tac” – człowiek bardzo święty. Mam nadzieję, że dożyję chwili, w której zostanie on ogłoszony świętym”.
„Wuj” kardynała
Jeden z faworytów ostatniego konklawe, filipiński kard. Tagle, opowiadał, że 1995 r. miał bardzo nieudane wystąpienie podczas konferencji episkopatów Azji. Opuścił salę i zaszył się w kuluarach. I wtedy podszedł do niego abp Văn Thuận mówiąc: „Trochę byłeś zestresowany, ale to było znakomite przemówienie”. A potem poprosił wówczas młodego filipińskiego księdza, by go odwiedzał, gdy będzie w
Rzymie kończąc „Na przyszłość mów mi wuju”. Kard. Văn Thuận został „przyszywanym” wujem Luisa Antonio Tagle. Nawiązana w ten sposób znajomość przekształciła się w głęboką przyjaźń. 4 maja 2017 r. papież Franciszek promulgował dekret o heroiczności cnót kardynała Nguyen Văn Thuậna. Niebawem ma zostać beatyfikowany.
Źródło: vaticannews.va/pl