Ponad 100 północnokoreańskich firm wojskowych i 76 rosyjskich przedsiębiorstw tworzy siatkę finansującą programy wojskowe i nuklearne w Korei Północnej – wynika z raportu NKHR. Śledztwo wykazało, że w ramach procederu w latach 2023-2025 przekazano co najmniej 30 mln dol. do Pjongjangu. Zachód tymczasem kupuje od rosyjskich firm towary, kręcąc bicz na własne plecy.
Obywatelski Sojusz Obrony Praw Człowieka w Korei Północnej (NKHR), którego siedziba mieści się w Seulu, stolicy Korei Południowej, ujawnił, że północnokoreański rząd wysyła swoich żołnierzy do Rosji na polecenie wojskowe, gdzie pracują m.in. na budowach, w zakładach mięsnych oraz w sektorze spożywczym. Pośrednikami w tym procederze jest ponad sto północnokoreańskich firm handlu zagranicznego, które są bezpośrednio powiązane z departamentami odpowiedzialnymi za produkcję broni, w tym rakiet balistycznych – oraz za program zbrojeń jądrowych.
Bezwzględny wyzysk siły roboczej
– Koreańczycy, którzy uciekli z Rosji, w rozmowach z nami mówili, że zdarzało im się pracować nawet 20 godzin na dobę na budowach. Mieli rozkaz, co miesiąc zarabiali 1-1,5 tys. dol. Pieniądze te były wysyłane do Korei Północnej – powiedziała PAP dr Joanna Hosaniak, wicedyrektorka NKHR. Rozmówczyni podała przykład północnokoreańskiej firmy Puhung, która odpowiadała za rozmieszczenie w Rosji żołnierzy z Biura ds. Kierowania Jądrowego nr 131, jednej z głównych agencji atomowych w kraju, w celu pozyskania funduszy na program nuklearny KRLD.
„Środki wypracowane w Rosji są zarządzane między innymi przez Drugi Komitet Ekonomiczny Korei Północnej (tajną instytucję rządową – PAP), który bezpośrednio jest związany z eksportem broni do różnych krajów świata, między innymi do Iranu. Broń ta także trafia do rosyjskiej armii i jest wykorzystywana w inwazji na Ukrainę” – wyjaśniła Hosaniak.
NKHR ustalił, że proceder ten trwa co najmniej od 2016 r., kiedy to północnokoreańscy żołnierze wyjeżdżali do Rosji na oficjalnych wizach pracowniczych. Sytuacja zmieniła się w 2017 r., wówczas ONZ zobowiązało państwa członkowskie do odesłania wszystkich północnokoreańskich pracowników zarobkowych do grudnia 2019 r. do ojczyzny. – Od tego czasu żołnierzom wydawane są wizy studenckie, dzięki którym mogą przebywać w Rosji. Nasi rozmówcy potwierdzili, że choć formalnie byli zarejestrowani w ośrodkach edukacyjnych, nigdy nie uczestniczyli w zajęciach uniwersyteckich w Moskwie, we Władywostoku lub w innych miastach. W praktyce byli zatrudnieni jako pełnoetatowi pracownicy przy pracach budowlanych, nie otrzymując wynagrodzenia – powiedziała rozmówczyni PAP.
Skomplikowana sieć finansowa
Śledztwo NKHR i międzynarodowej organizacji zwalczającej praktyki korupcyjne Transparency International ujawniło także istnienie sieci finansowej złożonej z rosyjskich firm, instytucji edukacyjnych i banków, która umożliwia przesyłanie środków jako stypendiów do Korei Północnej. Jednym z podmiotów zaangażowanych w ten proces jest Bank Agora, który ma bezpośrednie związki z wysokimi rangą urzędnikami Kremla, w tym z wiceprzewodniczącym Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, byłym premierem i prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem.
„Udało nam się ustalić, że między październikiem 2023 roku a czerwcem 2025 roku co najmniej 76 rosyjskich przedsiębiorstw przelało około 30 mln dol. do Korei Północnej. Jak wynika z dokumentów, do których dotarliśmy, niektóre kwoty były 66 razy większe niż średnia miesięczna wysokość stypendiów w Rosji, która wynosi około 45 dol.” – podkreśliła przedstawicielka NKHR.
Zapytana o skalę tego procederu, Hosaniak powiedziała, że ostatnie statystyki, które w 2024 r. opublikowała Rosja, wskazywały, że w kraju przebywało ponad 13 tys. Koreańczyków z KRLD posiadających wizy studenckie.
„Przypuszczamy, że większość z tych osób nie studiowała, lecz była ofiarami systemu przymusowej pracy i handlu ludźmi, który działa między Pjongjangiem i Moskwą. Sądzimy też, że obecnie liczba Koraeńczyków pracujących w Rosji może być znacznie większa” – dodała.
Zachód udaje, że nie widzi problemu
Rozmówczyni PAP zwróciła także uwagę, że zaledwie 10 proc. rosyjskich firm, wymienionych w raporcie, zostało objętych sankcjami przez kraje Zachodu. – Jedna z rosyjskich firm z branży pończoszniczej, która zatrudnia obywateli z Korei Północnej, wysyłała swoje produkty w 2024 roku na Litwę. Jeden z największych producentów mięsa w Rosji od 2012 roku ma inwestorów z Hiszpanii. W tej fabryce również zatrudnia się Koreańczyków do pracy przymusowej – wymieniła Hosaniak. Jak dodała, NKHR oczekuje m.in. od państw Unii Europejskiej wprowadzenia restrykcji na rosyjskie firmy oraz osoby z nimi związane, które w bezpośredni sposób odpowiadają za udział w tym procederze i łamanie praw człowieka
Źródło: 