Fińska parlamentarzystka Päivi Räsänen usłyszała niekorzystny wyrok fińskiego Sądu Najwyższego, nie składa jednak broni. Zdecydowała się skierować sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, nie zgadzając się na kaganiec cenzury nakładany obywatelom przez lobby LGBT.
„Mam nadzieję, że Strasburg uzna, że pokojowe wyrażanie własnych przekonań nie jest przestępstwem i że Trybunał potwierdzi prawo każdego do wyrażania swoich poglądów bez obaw przed cenzurą państwową. Moje pisma i poglądy można swobodnie krytykować i podważać, ale traktowanie wyrażania opinii jako przestępstwa poważnie ogranicza wolność wypowiedzi” – mówi w komunikacie prasowym na swojej stronie internetowej.
Biblijne nauczanie o małżeństwie to „podżeganie do nienawiści”?
W marcu tego roku fiński Sąd Najwyższy skazał Päivi Räsänen i luterańskiego biskupa Juhanę Pohjolę za „podżeganie przeciwko grupie ludzi”. Chodziło o opublikowaną w 2004 r. broszurę, która przedstawiała zgodne z Biblią nauczanie na temat małżeństwa jako związku dwojga osób odmiennej płci.
Chociaż sąd orzekł, że broszura „Mężczyzną i kobietą stworzył ich” nie „podżegała do przemocy ani nie groziła wrogością”, to jednak w przekonaniu sądu zawierała treści, które „obrażały homoseksualistów jako grupę” poprzez uznanie ich za „gorszych”, pisze fińska posłanka. Sąd nakazał Räsänen zapłacić grzywnę i zaprzestać dalszego publikowania swojej broszury. W odpowiedzi na zarzuty Räsänen podkreśla, że wielokrotnie pisała, iż „ludzie są równi i mają równą wartość.”
Sąd Najwyższy oddalił jednocześnie inne zarzuty wobec Räsänen dotyczące jej tweeta i zamieszczonego cytatu biblijnego przeciwko wsparciu narodowego Kościoła Luterańskiego dla inicjatywy LGBT „Gay Pride”.
Nie będzie zgody na cenzurę
W odniesieniu do obecnego wyroku Räsänen nie zgadza się z orzeczeniem Sądu Najwyższego, wskazując, że system prawny wykazuje „brak jasności”. Spośród dwunastu sędziów na trzech kolejnych szczeblach sądów, dziewięciu nie uznało, że broszura jest w jakikolwiek sposób problematyczna. Sąd Najwyższy orzekł natomiast o jej winie stosunkiem 3-2, wbrew zdaniu sprawozdawcy sądu.
„Moje pisma nie wynikają z nienawiści, lecz z współczucia i dążenia do zachęcania wspólnot kościelnych do otwartości i miłości bliźniego, także wobec mniejszości,” mówi posłanka.
Päivi Räsänen wyjaśnia, że zdecydowała się przekazać sprawę do Trybunału w Strasburgu, aby dać „jasny sygnał”, że nikt nie powinien doświadczać tego, przez co sama musiała przejść – ograniczania wolności wypowiedzi przez wpływową grupę, która wszędzie doszukuje się obrazy własnej tożsamości i wytacza innym sprawy sądowe. Posłanka dziękuje także wszystkim, którzy wspierali ją przez cały czas tej ciągnącej się wiele lat sprawy.
„W dalszym ciągu nie uważam, że w moich pismach popełniłam jakiś nielegalny czyn. Będę kontynuować walkę o wolność słowa i religii z chłodnym umysłem i pewnością siebie” – mówi w komunikacie.
Źródło: CNE