Smartfony jedną z istotnych przyczyn kryzysu demograficznego

Korelacja rozpowszechniania się smartfonów oraz spadku dzietności jest zbyt wyraźna, aby ją zignorować. John Burn-Murdoch, analityk Financial Times wskazuje na możliwe wzajemne powiązania, przestrzegając, że problem może się jeszcze pogłębić.

W większości krajów na świecie, w tym w Polsce, wskaźnik urodzeń wynosi poniżej 2,1 dziecka na kobietę. W naszym kraju sytuacja jest wręcz dramatyczna: obecnie współczynnik dzietności to zaledwie 1,1. W dłuższej perspektywie oznacza to kryzys demograficzny, brak zastępowalności pokoleń, zapaść społeczną, a w konsekwencji także zapaść gospodarczą.

Obecnie na jednego emeryta przypada w Polsce ok. 2,4 osoby w wieku produkcyjnym. Szacunkowe opracowania wskazują, że za 25 lat będzie to jedynie 1,3-1,5 pracownika. Piramida wieku ludności w Polsce (ukazująca dane demograficzne w formie graficznej) nie przypomina już kształtem piramidy, ale raczej dzban o coraz bardziej zwężającej się podstawie. Tak jak tego typu naczyniu brakuje równowagi, tak też jest ze społeczeństwem, które nie przekazuje daru życia kolejnym pokoleniom. Nadciąga olbrzymi kryzys, którego konsekwencje trudno sobie wręcz wyobrazić.

Znamienna korelacja

John Burn-Murdoch, analityk Financial Times wskazuje, że spadek wskaźnika urodzeń wykazuje wysoką korelację z rozwojem zdepersonalizowanych form komunikacji, przede wszystkim – smartfonów.

Przyglądając się różnym wskaźnikom Burn-Murdoch zauważa, że trudno odnaleźć silniejszą korelację spadającego współczynnika urodzeń niż ta dostrzegana w przypadku rozwoju smartfonów oraz mediów społecznościowych. Znacznie mniejsze znaczenie ma to, czy dana populacja jest bogata czy biedna, jaki jest poziom wykształcenia, położenie geograficzne czy jakikolwiek inny współczynnik, na który wcześniej zwracano uwagę, analizując dane demograficzne.

„Prawie cały świat jest teraz dotknięty [tym zjawiskiem]. Do niedawna ultraniskie i gwałtownie spadające wskaźniki urodzeń były głównie problemem krajów bogatych, ale obecnie wiele krajów rozwijających się ma niższe wskaźniki dzietności niż te znacznie bogatsze. W przypadku wielu krajów spadek liczby urodzeń jest znacznie bardziej widoczny wśród osób o najniższym wykształceniu i najniższych dochodach. Dla porównania, odsetek absolwentów uczelni zawierających związki i posiadających dzieci jest stabilny, a w niektórych przypadkach nawet rośnie”.

Smartfon nie jest oczywiście jedyną przyczyną malejących wskaźników dzietności. Można wskazać wiele innych: problemy z mieszkalnictwem, zmiany kulturowe, globalny kryzys finansowy. Kryzys demograficzny pojawia się jednak także w populacjach, których problemy te dotykają jedynie w niewielkim stopniu. Dane wskazują na innego winowajcę: technologię, a w szczególności na korzystanie ze smartfonów.

Burn-Murdoch wyjaśnia:

„Nathan Hudson i Hernan Moscoso-Boedo z Uniwersytetu w Cincinnati opublikowali w zeszłym miesiącu artykuł analizujący wskaźniki urodzeń przez pryzmat wdrażania sieci mobilnych 4G w USA i Wielkiej Brytanii. Liczba urodzeń spadła w pierwszej kolejności w obszarach, które najwcześniej otrzymały szybkie połączenie mobilne. Autorzy twierdzą, że smartfony zmieniły sposób, w jaki młodzi ludzie spędzają razem czas, znacznie ograniczając kontakty osobiste i prowadząc do załamania ich płodności.”

Wzorzec powtarza się w kolejnych krajach. Korelacja nie oznacza wprawdzie jednoznacznie związku przyczynowo-skutkowego, w tym przypadku jednak jest na tyle wyraźna, że nie można jej zignorować czy też twierdzić, że to jedynie zbieg okoliczności.

„Wskaźniki urodzeń wśród nastolatków i młodych dorosłych w USA, Wielkiej Brytanii i Australii były na początku lat 2000 generalnie stabilne, ale od 2007 roku zaczęły wyraźnie spadać. Ten sam spadek zaczął się we Francji i Polsce około 2009 roku, a w Meksyku, Maroku i Indonezji około 2012 roku. Niewielki spadek dzietności w Ghanie, Nigerii i Senegalu, przerodził się w gwałtowne spadki w latach 2013–2015. Wszystkie te punkty zwrotne zbiegły się z masowym udostępnieniem smartfonów na lokalnych rynkach”.

Dane są zatrważające. Im młodsza grupa wiekowa, tym bardziej wyraźny spadek – jest to niejako to lustrzane odbicie wzorców korzystania ze smartfonów.

Tak nie da się zbudować rodziny

Demograf Lyman Stone wyjaśnia, na czym polega problem. Tworzenie trwałego związku to proces, który wymaga czasu, dobrego poznania drugiej osoby, zdolności do przyjmowania na siebie zobowiązań i umiejętności podejmowania wiążących decyzji. Smartfon uczy czegoś wręcz przeciwnego: wszystko jest chwilowe, nie ma zobowiązań, decyzje można zmieniać w każdej chwili, można kogoś dodać do grona znajomych, a za chwilę go usunąć. Media społecznościowe tworzą też fałszywy, wyidealizowany obraz innych osób, który nie daje się utrzymać w zderzeniu z normalną rzeczywistością.

„Aby poznać osobę, którą zamierzasz poślubić, trzeba «przefiltrować» wiele osób. Jeśli będziesz się mniej spotykać towarzysko, znalezienie partnera zajmie ci dużo więcej czasu, jeśli w ogóle ci się to uda. Jeśli spędzasz dużo czasu na kontaktach z rówieśnikami w rzeczywistym świecie, twoje standardy [wobec potencjalnego partnera] są zakorzenione w rzeczywistości. Jeśli zaś spędzasz czas na Instagramie, twoje standardy są osadzone w sztucznym poczuciu tego, co jest normalne.”

Paradoksalnie, im bardziej tradycyjne społeczeństwo, tym silniejszy może być wpływ smartfonów. Alice Evans z Uniwersytetu Stanford zauważa, że kraje z bardziej tradycyjną kulturą odnotowują największe spadki po wprowadzeniu smartfonów.

„Instagram i TikTok sprawiają, że młode kobiety na całym świecie odcinają się od tradycyjnych autorytetów. Podnoszą oczekiwania kobiet wobec związku w stopniu, na który mężczyźni często nie są przygotowani”.

Do tych spostrzeżeń dodać należy, że media społecznościowe żerują na naszych emocjach. Nie dają wręcz szansy na trzeźwą refleksję i rozsądkową analizę sytuacji, ale stale pobudzają nasz głód wrażeń, prowadząc do uzależnienia. To nie jest recepta na udane życie, ale na życiową porażkę. A jednym z najbardziej dramatycznych aspektów tej życiowej klęski jest obawa przed budowaniem dojrzałej relacji z drugą osobą, która wymaga zarówno głębokiego zaangażowania emocjonalnego, jak i realistycznego, a nie wyidealizowanego podejścia do drugiej osoby.

Technologia nie jest neutralna

Leon XIV w encyklice Magnifica Humanitas przypomina, że technologia nie jest neutralna i nie jest wyłączona spod oceny etycznej:

„Rozwój technologiczny w ciągu wieków przyczyniał się do znacznej poprawy warunków życia ludzkości; zarazem jednak każdy etap postępu ukazywał także dwuznaczne oblicze narzędzi mogących wyrządzać szkody, jeśli nie są ukierunkowane ku dobru.” (nr 4)

„Technologia może leczyć, łączyć, wychowywać, strzec wspólnego domu; może jednak także dzielić, odrzucać i rodzić nowe niesprawiedliwości (...)  nie jest neutralna, ponieważ przyjmuje ona oblicze tych, którzy ją projektują, finansują, regulują i wykorzystują” (nr 9)

W drugim rodziale encykliki, poświęconym zasadzie sprawiedliwości, Papież zauważa, że technologia cyfrowa może być zagrożeniem, gdy jej twórcy kierują się wyłącznie lub głównie kryterium zysku, nie patrząc na rzeczywiste dobro odbiorców:

„Sprawiedliwy porządek społeczny w epoce cyfrowej to taki, który (...) chroni najmniejszych i najsłabszych, przeciwstawia się nienawiści i dezinformacji, poddaje publicznej kontroli korzystanie z danych i technologii, tak aby kryterium nie był wyłącznie zysk” (nr 80).

Konieczne jest więc uświadomienie sobie zagrożenia, jakie stwarza technologia, gdy nie dojrzeliśmy w wymiarze moralnym i społecznym do wykorzystania jej zdobyczy:

„Niebezpieczeństwo, że ludzkość stanie się ofiarą własnych zdobyczy, zostało już z wielką jasnością dostrzeżone przez św. Pawła VI, gdy przestrzegał, że «najbardziej niezwykłe postępy naukowe, najbardziej niesamowite osiągnięcia techniczne, najcudowniejszy rozwój gospodarczy, jeśli nie łączą się z autentycznym postępem społecznym i moralnym, w ostatecznym rachunku zwracają się przeciw człowiekowi»".

Leon XIV podaje tu ogólną refleksję i choć nie pisze wprost o zagrożeniu, jakie dla relacji międzyludzkich stwarza bezrefleksyjne korzystanie ze smartfonów, wniosek wydaje się oczywisty: jeśli jako społeczeństwa nadal pozwalać będziemy, aby wielkie korporacje podsuwały nam narzędzia, do korzystania z których nie dorośliśmy, czeka nas niezwykle mroczna przyszłość. A powszechny kryzys demograficzny będzie jednym z jej najboleśniejszych elementów.

Źródło: Financial Times, Live Action

« 1 »