Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao





Brumbrun

Bajka o smoku Kubie



Autor: Mariusz Kozubek

Ilustracje: Anna Szadkowska

(Część 3)



smok




smokNieomal w tej samej chwili zza zakrętu wypadł okrutny Brumbrun i zobaczywszy smoka, ściągnął lejce swojemu wielbłądowi.

- Ha! Co za poczwara! - ryknął przybysz. - Myślisz, że się ciebie przestraszę?! - dodał zadziornie.


- Nie myślę - odpowiedział flegmatycznie smok, powoli zdejmując opaskę z oczu. - Dzień dobry, jestem Kuba. A ty jak masz na imię?


Rycerzowi szczęka opadła do kolan ze zdziwienia.

smok

- Jak to... - wydukał - więc ty nie wiesz, że ja jestem Brumbrun?

- Teraz już wiem - odparł smok. - Bardzo mi miło cię poznać. Zagramy w tenisa?

Rycerzowi szczęka opadła jeszcze niżej niż przedtem (czyli do stóp).

- Chwileczkę... - bełkotał - to mi się jakoś nie zgadza... czy ty jesteś smokiem?

- Z całą pewnością - przytaknął Kuba, uśmiechając się promiennie.

- I się... uśmiechasz? - wolał upewnić się Brumbrun, wciąż nie dowierzając własnym oczom.

- Uśmiecham się, ponieważ żaby mówiły, że mi z tym do twarzy. A poza tym uśmiechem daję ci do zrozumienia, że chciałbym się z tobą zaprzyjaźnić - wyjaśnił smok i uśmiechnął się swoim najbardziej promiennym uśmiechem, od którego wszystkie kwiaty rozkwitły, a komary dostały zawrotu głowy.

- I ty się mnie... nie boisz... nawet trochę? - wolał upewnić się Brumbrun.

- Ani trochę - odpowiedział dobrodusznie smok - a dlaczego miałbym się ciebie bać?

- Bo jestem zły i okrutny! - wyjaśnił, aczkolwiek bez większego przekonania, rycerz.

- Ty? Zły? - zdziwił się smok.

- Ano tak!

- Skąd wiesz?

- Ludzie tak mówią.

- Ludzie mówią różne rzeczy. Ot, choćby to, że powinienem być złym i okrutnym smokiem. A jak myślisz - jestem?

- Raczej nie - zauważył lakonicznie rycerz.

- No widzisz! A wiesz, dlaczego nie jestem?

- Nie mam zielonego pojęcia i, prawdę mówiąc, strasznie mi to podejrzanie wygląda.

- Bo jestem sobą! Mam ochotę słuchać świerszczy - słucham świerszczy. Żaby zapraszają mnie na basen - idę pływać z żabami. Mam dobry humor - wysyłam ludziom życzenia wypisane na latawcach. Co z tego, że wszyscy uważają, iż smoki są okrutne i złośliwe?

smok

- Czy ja wiem... - zamyślił się rycerz - od dziecka powtarzano mi, że mam być zły i silny, że tylko wtedy będą mnie ludzie szanowali.

- I posłuchałeś ich - domyślił się smok.

- Raczej tak - powiedział rycerz, trochę się wstydząc, że posłuchał.

- To musisz być bardzo nieszczęśliwy. Ciągle udawać kogoś, kim nie jesteś... To bardzo męczące. Żal mi cię - rozczulił się smok.

- Jeszcze nikomu nie było mnie żal - wyjąkał rycerz czując, jak po raz pierwszy w życiu oczy same zachodzą mu łzami.

Smok podał Brumbrunowi chusteczkę do nosa w zielone groszki.

- Po co to? - zdziwił się rycerz.

- Żebyś się miał do czego wypłakać - wyjaśnił Kuba.

- Jak to... "wypłakać"... - przeraził się rycerz czując, że chyba nie powstrzyma łez napływających mu coraz obficiej do oczu.

- Śmiało, popłacz sobie. Przecież w gruncie rzeczy jesteś bardzo nieszczęśliwy - zachęcał smok.

- Prawdziwi mężczyźni nigdy nie płaczą - zdołał wydukać rycerz i... rozryczał się jak baba. Szlochał, beczał, zawodził, jęczał... trwało to długo, ponieważ musiał nadrobić całe 30 lat swojego życia, podczas którego nie uronił ani jednej łzy.

smok

Kiedy wreszcie skończył, wysiąkał nos w chusteczkę i powiedział:

- Dziękuję smoku. Miałeś rację. Najważniejsze to być sobą.

Kuba uśmiechnął się jeszcze promienniej niż przedtem, osuszając ciepłem swego uśmiechu ostatnią łzę na policzku Brumbruna.

- Będziesz moim przyjacielem? - zapytał rycerz i właściwie smok nie musiał nawet odpowiadać.

smok

Wszystko można było wyczytać w jego wielkich, błyszczących oczach.

Padli sobie w ramiona, wyściskali się po męsku i poszli grać w tenisa.
Najgorzej na tym wyszedł wielbłąd Brumbruna. Widząc swojego pana najpierw płaczącego, a zaraz potem grającego w tenisa, przeżył ciężki szok - tak ciężki, że musiano odwieźć nieszczęsne zwierzę do pobliskiego szpitala.

Co zdarzyło się potem?


Cały naród, na czele ze swoją królewską mością, wrócił do kraju. Po wysłuchaniu zeznań księżniczek, zdjętych przez strażaków z drzewa, król ogłosił Kubę bohaterem narodowym.

Zawieszono smokowi na szyi wielki order, a Brumbruna mianowano - tak na wszelki wypadek - ministrem spraw zagranicznych.
Odtąd już nikt nie nabijał się z dziwacznego smoka. A wręcz do dobrego tonu zaczęło należeć pływanie z żabami w stawie, wypisywanie dobrych życzeń na latawcach oraz granie z motylami w berka.

smok

Oczywiście, nie chodziło w całej tej historii o to, żeby znowu kogoś naśladować - bo to przecież nie najlepszy sposób na "bycie sobą". Ale cóż - zawsze łatwiej upodabniać się do sławnych i uznanych, niż być podobnym do samego siebie.

Bycie sobą to naprawdę wielka i wcale niełatwa sztuka.

smok



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: dzieci dobro smok bajka książeczka rycerz Gryzelda Brygida smok Kuba Brumbrun
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W