Patomorfolog Magdalena H., była właścicielka działki w Lutoryżu, na której znaleziono ludzkie szczątki, została przesłuchana – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prok. Krzysztof Ciechanowski. Prokurator skierował wniosek do sądu o jej tymczasowy areszt – dodał.
W Lutoryż pod Rzeszowem podczas wykonywania prac ziemnych na działce ujawniono odpady medyczne, w tym szczątki ludzkich płodów. W piątek Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie informowała o zatrzymaniu 57-letniej patomorfolog Magdaleny H., która była poprzednią właścicielką posesji.
Przesłuchanie kobiety w prokuraturze rozpoczęło się ok. godz. 13. – poinformował w sobotę PAP prok. Ciechanowski.
„Podejrzana nie oświadczyła, czy przyznaje się, czy się nie do zarzucanych jej czynów, natomiast złożyła wyjaśnienia, z których wynika, że sama przewiozła i zakopała ujawnione na jej posesji płody ludzkie, jak również inne odpady medyczne” – poinformował prokurator podczas briefingu prasowego.
„Z uwagi na zaplanowane kolejne czynności z jej udziałem zostanie jej wyznaczony obrońca z urzędu” – powiedział rzecznik prokuratury.
Poinformował, że prokurator zdecydował w sobotę o skierowaniu wniosku do Sądu Rejonowego w Rzeszowie o zastosowanie wobec zatrzymanej tymczasowego aresztowania.
„Nie mamy informacji ani żadnych dowodów, które wskazywałyby, że ktoś pomagał podejrzanej w zakopywaniu odpadów (...) Nie mamy także wskazanych innych lokalizacji, w których mogłyby być zakopywane płody ludzkie bądź odpady medyczne” – przekazał prokurator.
„Podejrzana usłyszała jeden zarzut – przestępstwo z art. 262 i art. 183 Kodeksu karnego, czyli zbezczeszczenie zwłok oraz porzucenie niebezpiecznych odpadów w miejscu do tego niedozwolonym. Grozi za to do 12 lat pozbawienia wolności” – przekazał.
Wcześniej prokuratura informowała, że czynności z udziałem podejrzanej będą opóźnione, bo kobieta źle się poczuła i została przewieziona do szpitala na badania. Ciechanowski dopytywany przez dziennikarzy o przyczyny wyjaśnił, że kobieta nie wzięła regularnie zażywanych lekarstw.
Jak informował Ciechanowski, według informacji z sobotniego poranka na terenie posesji wykryto 32 płody. „Prace cały czas trwają, te prace mogą potrwać nawet do początku przyszłego tygodnia” – powiedział Ciechanowski.
Dodał, że cały czas trwają też badania, które mają ustalić wiek odnalezionych płodów oraz jak długo znajdowały się na posesji.
Prokurator odpowiadając na pytania dziennikarzy podkreślił, że analizowanych jest kilka wersji wydarzeń. Jak zaznaczył, obecnie nie ma żadnych dowodów, że kobieta dokonywała nielegalnych aborcji.
„Nie ukrywam, że kluczowym dla nas będzie wykonywanie czynności procesowych z podejrzaną” – stwierdził Ciechanowski.
Źródło: 