Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Zakon Świętej Klary jest zwany także Drugim Zakonem Franciszkańskim. Z kolei łacińska nazwa Waszego Zakonu brzmi Ordo Sanctae Clarae (OSC).

Rajski Kajetan

Elżbieta Wielebińska OSC

Pokój i dobro

Pokój i dobro - foto
Autor/źródło: Maciej Górnicki

POKÓJ I DOBRO


Z Siostrą Elżbietą Wielebińską OSC rozmawia Kajetan Rajski

Zakon Świętej Klary jest zwany także Drugim Zakonem Franciszkańskim. Z kolei łacińska nazwa Waszego Zakonu brzmi Ordo Sanctae Clarae (OSC). Dlaczego Siostra wybrała właśnie ten Zakon?

Myślę, że chcesz ode mnie bardzo racjonalnej, przekonywującej, jasnej odpowiedzi, tymczasem muszę się Tobie przyznać, że ja nie stawiam sobie pytania: Dlaczego wybrałam ten Zakon, a nie inny? Natomiast stawiam sobie pytanie: Dlaczego Pan wybrał dla mnie to miejsce w swoim zbawczym planie? Wiesz, kiedy patrzę na swoje życie z perspektywy 57 lat i 30 lat przeżytych w Zakonie, to kreśli się przede mną wspaniała droga Bożej Opatrzności, Bożego prowadzenia. Poprzez okoliczności życia, różne sytuacje i spotkanych ludzi doprowadził mnie Pan do Zakonu Świętej Klary. Oglądając się wstecz widzę, że nic nie było ślepym przypadkiem, wszystko mnie przygotowywało do podjęcia tej drogi i w tym Zakonie. To nie było od razu dla mnie jasne i tak bardzo czytelne, nawet wówczas, kiedy po raz pierwszy (mając 21 lat) zetknęłam się z postacią św. Klary, do której zaraz przylgnęłam całym sercem i czułam, że duchowo jest mi bardzo bliska.

Św. Kinga była dla mnie tylko daleka postacią historyczną i śmiało mogę powiedzieć, że wcale Jej nie znałam. Nie mieszkałam na południu Polski, gdzie kult Kingi jest duży. Nigdy przed moją decyzją nie byłam w Starym Sączu. Związałam się ze św. Kingą dopiero po wstąpieniu do klasztoru.

Na temat św. Franciszka wiedziałam trochę więcej, ale najbliższy z franciszkańskich świętych był mi św. Maksymilian Kolbe.

Na pewno Bóg w dużej mierze posłużył się św. Klarą, sprawiając swą łaską, że sposób jej życia mnie pociągał i z czasem, przede wszystkim na modlitwie, Duch Święty kierował coraz bardziej moje serce i myśli ku Drugiemu Zakonowi Franciszkańskiemu. Potem zaczęłam szukać klasztorów Sióstr Klarysek w Polsce. Było to przedziwne, ale dowiedziałam się tylko o istnieniu klasztoru w Starym Sączu, dlatego tu przyjechałam. To Pan wybrał mi to miejsce, a ja powiedziałam Mu tak, i dlatego jestem właśnie w tym Zakonie, w tym klasztorze.

Początki Zakonu Świętej Klary sięgają 1212 roku. Wśród założycieli znajdujemy postacie św. Franciszka i św. Klary. Proszę nam powiedzieć, czy legendy franciszkańskie lub fakty historyczne podają, dlaczego ten Zakon został założony?

Dzisiaj legendom nie wierzymy, dlatego warto zwrócić uwagę na to, że w historii hagiografii chrześcijańskiej (XIII – XVII w.) znajdujemy dzieła określane jako legendy i życiorysy. W Zakonie naszym mamy tzw. legendy o św. Franciszku i św. Klarze, i mają one wielką wartość, ponieważ termin legenda używany był w tamtym czasie w znaczeniu autentycznego życiorysu, a nie w obecnym znaczeniu.

Mówiąc o powstaniu Drugiego Zakonu, trzeba najpierw sięgnąć do powołania św. Franciszka i powstania Pierwszego Zakonu.

W legendzie Trzech towarzyszy , która jest zwana pierwszą historią Zakonu czytamy o powołaniu samego Franciszka. Otrzymał on w kościółku św. Damiana podczas modlitwy przed krucyfiksem wyraźne polecenie Jezusa: Idź, i odbuduj mój Kościół.

Franciszek odebrał bardzo dosłownie to polecenie i zaczął odbudowywać zaniedbany kościółek San Damiano, św. Piotra i Matki Bożej.

Legenda ta opowiada również o tym, jak papież Honoriusz III widział w śnie Franciszka, który podtrzymywał swoimi ramionami kościół św. Jana na Lateranie, któremu groziła ruina. Papież zrozumiał, że Franciszek jest tym świętym człowiekiem, prawdziwie powołanym przez Pana, który odbuduje i podtrzyma Kościół Boży. Dlatego zatwierdził Regułę Franciszka, która zawierała zupełnie nowy sposób życia, dotąd nieznany w Kościele, którego nie można było włączyć do żadnych istniejących dotąd form życia zakonnego.

Franciszek chciał żyć dosłownie Ewangelią, bez żadnych zabezpieczeń, jako najmniejszy z najmniejszych sług Kościoła, naśladując Chrystusa ubogiego i pokornego. Według zamysłu Bożego on i jego bracia mieli być w Kościele obrazem Chrystusa uniżonego. Uniżenie Chrystusa wchodzi przecież w dzieło Odkupienia, a więc ma wartość zbawczą. W ten sposób mieli oni zaradzić potrzebom Kościoła i przyczynić się do Jego odnowy na całym świecie. Ich posługa od początku powołania miała wypływać z małości – stąd nazwa Bracia Mniejsi.

Św. Klara najlepiej i najwierniej odczytała i zrealizowała charyzmat św. Franciszka. Ona też czuła się powołana do uczestniczenia w odbudowie Kościoła poprzez ten sam sposób życia, który przyjął Franciszek. Pisała do św. Agnieszki z Pragi: uważam cię za pomocnicę samego Boga (…) która podnosi upadające członki Jego Ciała (3LKl 8).

Warto też, jeśli pozwolisz, przytoczyć fragment Testamentu św. Klary w którym nawiązuje ona do św. Franciszka. Ta oryginalna wypowiedź Świętej uzupełnia odpowiedź na pytanie: Dlaczego ten Zakon został założony?

Sam bowiem Święty, nie mający jeszcze braci ani towarzyszy, zajęty zaraz po swoim nawróceniu odnawianiem kościoła św. Damiana, w którym spłynęła na niego pełnia pociech Bożej i pobudziła do całkowitego opuszczenia świata, w przypływie wielkiej radości i oświecony przez Ducha Świętego, przepowiedział o nas to, co Pan potem spełnił.

Wszedł bowiem wtedy na mur tego kościoła i do kilku ubogich ludzi, którzy znajdowali się w pobliżu, powiedział głośno w języku francuskim: Chodźcie i pomóżcie mi w pracy przy klasztorze św. Damiana, bo będą tu mieszkać panie, których sława i święte życie wielbić będzie naszego Ojca niebieskiego w całym Jego Kościele świętym.

Kiedyś Sługa Boży Jan Paweł II mówił do osób konsekrowanych: od was w dużej mierze zależą losy Kościoła. Św. Klara swoim przykładem potwierdza tą prawdę. Przyczyniła się ona do tego, że już za jej życia, za przykładem jej świętego życia w całej Europie zaczęły się reformować klasztory. Często klasztory te przyjmowały siostry od św. Damiana w charakterze przełożonych, czy jako reformatorki. Powstały też nowe fundacje, które podejmowały sposób życia na wzór Sióstr z klasztoru San Damiano.

Tak więc św. Klara poprzez odnowę, ożywienie życia zakonnego, które jest w sercu Kościoła, wpływała na odnowę całego Kościoła i rzeczywiście sława i święte życie Klary i jej Sióstr wielbi Ojca niebieskiego w całym Kościele świętym do dzisiejszego dnia.

Wiem, że Siostry Klaryski żyją tym samym duchem, co Franciszkanie. Potwierdził to św. Franciszek, który powiedział, że „bracia i ubogie panie wyszli z tego świata w jednym i tym samym duchu”. Co to oznacza?

W poprzedniej odpowiedzi mieści się odpowiedź, dlaczego św. Franciszek i św. Klara mają tego samego ducha. Klara za Franciszkiem podjęła tę samą ewangeliczną formę życia, która polega na zachowaniu Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa. Ich droga jest jasno określona: to pokora i ubóstwo Jezusa i Jego ubogiej Matki. Dlatego istota powołania Pierwszego i Drugiego Zakonu jest ta sama.

Różnica polega tylko na tym, że Bracia zachowują Ewangelię poprzez głoszenie jej przykładem i słowem, a Siostry poprzez kontemplację na wzór Chrystusa modlącego się na górze.

Wspólną kolebką Zakonu Ubogich Sióstr i Braci jest mały kościółek Matki Bożej Anielskiej tzw. Porcjunkula. Tutaj zrodziły się te dwa Zakony. W Bożym zamyśle mają one iść po drodze swego powołania nie obok siebie, lecz razem z sobą. Mają wzajemnie strzec swojego powołania, mają się wspierać. W oderwaniu od siebie nigdy nie spełnią w pełni misji otrzymanej w Kościele.

Św. Klara była świadoma tej głębokiej jedności, jaka łączyła ją i Siostry z Pierwszym Zakonem Braci Mniejszych.

Warto tutaj przypomnieć Czytelnikom żywoty św. Franciszka i św. Klary.

Bardzo trudno w kilku słowach nakreślić dwa bogate życiorysy świętych: Franciszka i Klary. Na temat św. Franciszka wiele napisano, dużo mniej na temat św. Klary. Ostatnio jednak ukazały się w księgarniach dwie bardzo dobre pozycje o tej świętej pt. Klara pomiędzy milczeniem i pamięcią – życie odtworzone na podstawie pism z jej czasów, autora Marco Batoli oraz książka pt. Święta Klara z Asyżu nauczycielką życia – przesłanie źródeł franciszkańskich, autorstwa Giambattista Montorsi. Zachęcam do zapoznania się z tą książką.

Św. Franciszek Bernardone urodził się w 1181/82 roku we Włoszech w Asyżu, w zamożnej rodzinie kupieckiej. Dwanaście lub trzynaście lat później, w 1193/94 roku, urodziła się również w Asyżu św. Klara di Favarone d’Offreduccio, w rodzinie szlacheckiej, w której pielęgnowano tradycje i zwyczaje rycerskie. Zarówno Klara jak i Franciszek od młodości mieli życie dostatnie, nigdy nie cierpieli biedy. Legenda mówi, że Franciszek w Asyżu był królem – przywódcą młodzieży. Znany był z rozrzutności w gospodarowaniu pieniędzmi, lubił się bogato ubierać, przewodził zabawom, śpiewom, równocześnie był bardzo szlachetny w postępowaniu.

Kiedyś czytałam artykuł o św. Franciszku, w którym autor udowadniał, że Franciszek był analfabetą, nie miał żadnego wykształcenia. Nie jest to prawdą. Czytać i pisać nauczył się w szkole parafialnej św. Jerzego, uczył się rachunku przygotowując się do przyszłego zawodu, poezji, śpiewu, zdobył też znajomość języka francuskiego. Znał dobrze Pismo Święte.

Św. Klara natomiast była bardzo ładną dziewczyną. Otrzymała solidne wykształcenie w domu, tak, jak każda wielka szlachcianka w tamtych czasach.

Znana była ona w Asyżu jako dziewczyna o wielkiej pobożności, mądrości, o dobrym sercu zawsze otwartym na ubogich, których starała się zawsze wspomagać.

Asyż w którym mieszkali nasi Święci był miasteczkiem niespokojnym, pełnym konfliktów i sprzeczności, nastąpiło rozwarstwienie społeczne między szlachtą, a rzemieślnikami i biedotą; było rozdarcie polityczne między cesarstwem i papiestwem, stąd co pewien czas toczyły się wojny. W latach 1200 – 1202 toczyła się wojna między Asyżem i Perugią. Rodzina Klary zmuszona była schronić się w Perugi, a Franciszek zaciągnął się do wojska, marząc o zostaniu rycerzem. W walce tej dostał się do niewoli Perugian i ciężko się rozchorował. Od tego momentu rozpoczął się proces jego nawrócenia. Franciszek inaczej zaczął patrzeć na świat, ale jeszcze nadal marzył o sławie rycerskiej, dlatego ponownie postanowił wziąć udział w walce w Apulii. W drodze jednak miał dziwny sen, w którym Jezus postawił mu pytanie, komu lepiej służyć, Panu, czy słudze (2 Cel 5-6). Wtedy Franciszek zawrócił z drogi i powrócił do Asyżu. Usunął się od przyjaciół. Modlił się. Pewnego razu zdobył się na czyn miłosierdzia. Wbrew naturalnemu wstrętowi ucałował trędowatego. To był ważny moment jego dalszej przemiany. Potem następnym ważnym wydarzeniem w jego nawróceniu był moment, kiedy to usłyszał głos z Krzyża w kościółku św. Damiana: Idź, odbuduj mój Kościół. Jego nowe, niezrozumiałe zachowanie spowodowało konflikt z ojcem, tak, że musiał stanąć przed sądem biskupa Gwidona. Znana jest słynna odpowiedź Franciszka na zarzuty ojca. Franciszek zdjął z siebie ubranie i powiedział: Odtąd swobodnie będę mówił: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, a nie ojcze Bernardone, któremu oddaję nie tylko pieniądze, ale odstępuję też całe ubranie. Nagi więc pójdę do Pana. I tak Franciszek został wydziedziczony przez ojca. Potem decydującym wydarzeniem w jego powołaniu były słowa Ewangelii wg św. Mateusza, mówiące o rozesłaniu uczniów. Było to 24 lutego 1208 roku. Wówczas Franciszek stosując się dosłownie do słów Ewangelii, porzucił wszelkie zabezpieczenia jakie daje świat, zaczął głosić pokój i pokutę. Żył przede wszystkim z pracy rąk własnych i z tego, co użebrał, jeżeli zapłata za pracę nie zaspakajała podstawowych potrzeb. Swoim postępowaniem poruszył cały Asyż. W dwa miesiące później przyłączyli się do niego pierwsi uczniowie. W 1209/1210 roku Franciszek otrzymał od Innocentego III ustne zatwierdzenie sposobu życia, które prowadził razem z braćmi.

Św. Klara zafascynowała się formą życia, jaką podjął Franciszek w służbie Bogu. Zaczęła spotykać się z Franciszkiem. Wtedy nawiązała się między nimi głęboka przyjaźń. Różnie próbuje się interpretować tę przyjaźń. Nie wolno jednak w tych interpretacjach pominąć tego, że przyjaźń ta miała początek w Bogu. Zaistniała ona z inspiracji Ducha Świętego. Była ona dla nich ewangelicznym talentem, który potrafili pomnożyć zgodnie z wolą Bożą

Klara postanowiła opuścić dom rodzinny i podjąć sposób życia poświęcony Bogu na wzór św. Franciszka. Stało się to w 1211 roku, w wieczór niedzieli Palmowej, kiedy uciekła z domu do Porcjunkuli, tam zrzuciła z siebie bogate szaty przyjmując z rąk Franciszka habit i dając sobie obciąć włosy, aby całkowicie oddać się Bogu.

Na początku Franciszek umieścił ją w klasztorze benedyktynek. Z czasem Klara zamieszkała w klasztorku przy kościele św. Damiana. Bardzo szybko zaczęły do niej dołączać inne dziewczyny. Pierwszą była jej rodzona siostra Agnieszka

Św. Klara była bardzo radykalna i nie znała kompromisu. Nigdy nie zeszła z obranej ewangelicznej drogi. Zdecydowanie walczyła w obronie obranego sposobu życia, który był czymś zupełnie nowym, wobec istniejących już w kościele form życia zakonnego. Ta nowość sprawiła dużo kłopotów. W 1215 roku Sobór Laterański IV zabronił tworzenia nowych Reguł zakonnych w Kościele. Nowo powstające wspólnoty miały opierać się na już istniejących Regułach, dlatego Klara była zmuszona przyjąć oficjalnie Regułę Benedyktyńską, co jednak nie zmieniało wiele w życiu Sióstr. Zanim Franciszek nie otrzymał pisemnego zatwierdzenia Reguły Braci Mniejszych, a stało się to dopiero w 1223 roku, Klara nie miała żadnych podstaw prawnych do zatwierdzenia sposobu życia na wzór Braci Mniejszych, dlatego usilnie starała się o specjalny przywilej ubóstwa, tj. życia bez własności i otrzymała go od Innocentego III w 1215 roku. Ten przywilej potwierdził później papież Grzegorz IX w 1228 roku. Kiedy Innocenty IV w 1247 roku dał Klaryskom nową Regułę, Klara postanowiła napisać sama Regułę. W okresie między 1247-1252 rokiem, kiedy była już obłożnie chora napisała, swój Testament i Regułę opartą na Regule Braci Mniejszych. Jest ona pierwszą kobietą, która napisała Regułę. Ta Reguła została zatwierdzona przez papieża Innocentego IV 9 sierpnia 1253 roku, na dwa dni przed śmiercią Klary.

Mamy również jej listy do św. Agnieszki z Pragi. Św. Klara należy do jednych z nielicznych kobiet średniowiecza, które odważyły się same pisać, przekazywać w ten sposób swoje myśli, idee, uczucia, swą wiarę i miłość do Boga.

Życie Franciszka i Klary było bardzo bogate w różne wydarzenia. Może warto wspomnieć choćby wyprawę Franciszka do Maroka, gdzie próbował nawrócić sułtana, czy założenie tzw. Trzeciego Zakonu dla ludzi świeckich, którzy pragnęli żyć podobnie jak on. Trzeba przede wszystkim wspomnieć o otrzymanych stygmatach przez św. Franciszka 14 września 1224 roku, na dwa lata przed śmiercią.

W życiu św. Klary również odnotowano wiele wydarzeń świadczących o jej świętości. Ikonografia przedstawia ją często z monstrancją, w ten sposób podkreślając jej eucharystyczną duchowość. Świadczą o tym dwa wydarzenia. Kiedy w 1240 roku żołnierze saraceńscy napadli na Asyż i oblegali klasztor, Klara wyszła im naprzeciw z Eucharystią. Saraceni uciekli. Potem niebezpieczeństwo zagrażające miastu i klasztorowi ze strony Vitalisa z Aversa odparła mocą swojej wiary, wypraszając ocalenie przed Najświętszym Sakramentem.

Św. Franciszek został kanonizowany dwa lata po śmierci w 1228 roku. Św. Klara również była kanonizowana dwa lata po swej śmierci, w 1255 roku.

Na jakiej Regule opieracie swoje życie zakonne? Czy na Regule św. Klary?

Poprzednio wspominałam Regułę zatwierdzoną w 1253 roku przez papieża Innocentego IV, którą napisała sama św. Matka Klara. Otóż ta reguła była zatwierdzona tylko dla klasztoru św. Damiana w Asyżu. Każda inna wspólnota Klarysek, która chciała oprzeć swoje życie według tej reguły, musiała otrzymać zgodę Stolicy Apostolskiej. Reguła ta bowiem nie dawała Siostrom żadnego zabezpieczenia materialnego, zakładała całkowite życie bez własności. Po śmierci św. Matki Klary nastąpiło pewne rozchwianie w klasztorach ze względu na brak jednolitości w sposobie życia. Z tego powodu papież Urban IV w 1263 roku, zatwierdził Klaryskom nową regułę, która obowiązywała wszystkie klasztory, oprócz klasztoru św. Damiana. Papież w Bulli napisał:

W tym Zakonie wam i tym, które w nim złożyły profesję, nadal daje się różne nazwy: czasem Sióstr albo Pań, często Mniszek, niekiedy Ubogich Klauzurowych Zakonu Świętego Damiana. Wam też pod tymi lub innymi różnymi nazwami Stolica Apostolska nadała różne przywileje odpusty oraz wystawiła dokumenty. Świętej pamięci papież Grzegorz nasz poprzednik, jako biskup Ostii i opiekun waszego Zakonu, oraz inni nadali różne reguły i sposoby życia. Niektóre z was zobowiązały się uroczyście do ich przestrzegania.

Z tego powodu, umiłowane w Panu córki, wniesiono do nas pokorną prośbę, abyśmy waszemu Zakonowi dali stałą nazwę, a uwalniając was od różnych zobowiązań i złożonych na nie ślubów przepisali wam stały sposób życia i usunęli wszelkie wątpliwości z waszych sumień (…) postanowiliśmy, aby ten Zakon na przyszłość był nazwany jednolicie Zakonem Świętej Klary.

Abyście spokojnie i szczęśliwie mogły mieszkać razem i aby się wam nie wydawało, że z powodu różnych obserwancji różnicie się sposobem życia, lecz abyście w domu Pańskim chodziły w zgodzie, po starannym zbadaniu wszystkich wspomnianych reguł i form życia (…) nadajemy i zatwierdzamy wam oraz tym, które po was przyjdą, Regułę, czyli formę życia (…) i polecamy, aby po wsze czasy była zachowywana we wszystkich klasztorach waszego Zakonu.

Reguła dana przez Urbana IV różni się zasadniczo od Reguły św. Matki Klary odstępstwem od całkowitego ubóstwa i dopuszczeniem własności wspólnej, choć papież umieścił w tej Regule także teksty nawiązujące do Reguły naszej Założycielki. Właśnie tylko ta Reguła z 1263 roku dotarła do Polski i na niej opieramy się do dnia dzisiejszego. Po Soborze Watykańskim II Stolica Apostolska dała nam do rąk Konstytucje, które interpretują naszą regułę, przystosowując ją do obecnych czasów.

Do Konstytucji załączono Regułę Urbana IV i oraz Błogosławieństwo św. Klary i Regułę św. Matki Klary, abyśmy z tych głównych źródeł czerpały natchnienie i inspiracje do życia naszym charyzmatem klariańskim. Konstytucje są pełne nawiązań do nauk św. Franciszka i św. Klary, do Ewangelii i nauki Soboru Watykańskiego II, który zobowiązał do powrotu do źródeł Zakonu, do nowego odczytania i realizowania swojego chryzmatu. Dzisiejsze czasy wymagają od nas odkrywania i realizowania nowych form ubóstwa, ponieważ zmieniły się formy posiadania, bogactwa i trzeba tym nowym formom posiadania przeciwstawić nowe formy ubóstwa.

Bardzo szybko Siostry Klaryski pojawiły się na ziemiach polskich, ponieważ już w 1245 roku osiadły w Zawichoście. Skąd przybyły, kto był inicjatorem ich sprowadzenia?

Klaryski rzeczywiście bardzo szybko przybyły do Polski, bo jeszcze za życia św. Matki Kary. Sława świętości Franciszka i Klary szybko rozchodziła się po świecie, pociągając za sobą nowe powołania do ich sposobu służenia Bogu. Również ich sposobem życia zafascynowała się Salomea, urodzona w 1212 roku, córka księcia krakowskiego Leszka Białego i księżniczki ruskiej Grzymisławy. Po śmierci męża Kolomana, króla Halicza, który później został wielkorządcą Slowanii - Dalmacji ( był on synem króla Węgier – Andrzeja II), Salomea postanowiła założyć klasztor II Zakonu franciszkańskiego w Polsce. W 1245 roku przyjęła w Sandomierzu habit zakonny z rąk prowincjała franciszkańskiego Rajmunda i została konsekrowana, czyli poświęcona Bogu jako mniszka, podejmując życie na wzór św. Klary. Bł. Salomea była pierwszą Klaryską w Polsce. Rok 1245 uważamy za datę powstania pierwszego klasztoru Sióstr Klarysek w Polsce. Klasztor ten powstał w Zawichoście. Była to fundacja bł. Salomei Piastówny i jej brata Bolesława Wstydliwego, księcia krakowsko - sandomierskiego, męża św. Kingi. Do Zawichostu przybyły Siostry z Pragi, z konwentu św. Agnieszki Praskiej.

W 1257 roku został założony Wasz klasztor we Wrocławiu. W 1264, w wyniku bezpośredniego zagrożenia najazdami obcych państw, klasztor z Zawichostu został przeniesiony do Skały, skąd w 1320 roku do Krakowa. Jak dalej potoczyła się historia Waszego Zakonu w naszej Ojczyźnie? Gdzie powstawały kolejne fundacje?

Po Zawichoście i Skale w 1257 roku powstał klasztor we Wrocławiu. Fundatorką była Anna, córka króla Czech, Przemysława Ottokara I, poślubiona Henrykowi Pobożnemu. Po jego śmierci w 1241 roku odbudowała konwent Braci Mniejszych we Wrocławiu i zbudowała klasztor Sióstr św. Klary. Tak jak do Zawichostu, tak i do Wrocławia pierwsze siostry przybyły z Czech od św. Agnieszki Praskiej, która była rodzoną siostrą Anny. Klasztor Wrocławski stworzył dwie nowe fundacje w Strzelinie i Głogowie Został on skasowany przez władze pruskie. Potem przychodzi kolej na powstanie naszego starosądeckiego klasztoru w 1280 roku, który ufundowała św. Kinga. Ona również w Starym Sączu wybudowała klasztor dla Braci Mniejszych, którzy mieli otoczyć opieką duchową Siostry, tak, jak pragnęła tego św. Klara, a przyobiecał św. Franciszek.

W 1283 roku powstał klasztor w Gnieźnie, ufundowany przez bł. Jolantę, młodszą siostrę św. Kingi, która była żoną księcia kalisko – gnieźnieńskiego Bolesława Pobożnego. Klasztor ten został skasowany w 1837 roku przez władze pruskie, a rozebrano go w 1865 roku.

Do XVI wieku istniały trzy klasztory w Polsce: w Starym Sączu, Krakowie (do którego przeniosły się Siostry ze Skały) oraz w Gnieźnie.

W XVI wieku grupa Sióstr z Krakowa utworzyła klasztor w Kaliszu. Został on w 1805 roku skonfiskowany przez władze pruskie.

W 1616 roku został założony klasztor w Śremie, na ziemi wielkopolskiej. Konwent ten przetrwał do 1833 roku. Uległ kasacie podczas zaboru pruskiego.

W 1644 roku powstał klasztor w Chęcinach. Przetrwał on do 1902 roku. W 1931 roku klasztor ten zajęły mniszki franciszkańskie tzw. Bernardynki.

W 1680 roku powstał klasztor w Zamościu. Uległ kasacie w 1782 roku przez władze austriackie. Żaden z założonych klasztorów w XVII wieku nie przetrwał. Klasztory, które przetrwały do dzisiejszych czasów od XIII wieku, pomimo wielu burz dziejowych, to klasztor w Starym Sączu i Krakowie.

Dopiero pod koniec XX wieku te dwa klasztory zaczęły tworzyć nowe fundacje. I tak ze Starego Sącza w 1986 roku powstała fundacja w Miedniewicach (koło Niepokalanowa). Siostry zamieszkały w poreformackim klasztorze przystosowanym do życia klauzurowego. Wyjechało tam z naszego klasztoru sześć sióstr, ale bardzo szybko wspólnota się powiększyła, tak, że niedawno pięć sióstr z klasztoru miedniewickiego wyjechało do Bawarii do miasta Dingolfing, do wymierającego klasztoru Sióstr Klarysek i mają już nowe niemieckie powołanie, pierwsze po 30 latach.

W 1995 roku wyjechały z naszego klasztoru Siostry do Sitańca koło Zamościa i tam wybudowały nowy klasztor, który już cieszy się nowymi powołaniami.

Natomiast klasztor w Krakowie utworzył nową fundację w Afryce w Ghanie oraz w Polsce w 1997 roku w Skaryszewie (diecezja radomska). Obecnie Siostry ze wspólnoty skaryszewskiej tworzą nową fundację w Sandomierzu.

Powstał klasztor w Kaliszu, który kilka lat temu za zgodą Stolicy Apostolskiej przyjął Regułę św. Klary, a więc mamy również w Polsce Siostry Klaryski tzw. Innocentki. Nazwa ta pochodzi od imienia Papieża, który zatwierdził tę Regułę.

Natomiast nas nazywa się Klaryskami Urbanistkami, ponieważ naszą Regułę zatwierdził papież Urban IV.

Rozmawiamy w klasztorze Sióstr Klarysek w Starym Sączu. Czy może nam Siostra opisać historię tego konwentu?

To bardzo długa historia, bo obejmuje siedem stuleci. Klasztor zakładała św. Kinga, Pani Ziemi Sądeckiej, a więc przepisała ona na własność klasztoru (na co pozwalała Reguła) ziemie, osady znajdujące się w dolinach Popradu i Dunajca. Św. Kinga ziemię tą otrzymała w darze od Bolesława, za swój posag wynoszący 40 tysięcy grzywień srebrnych, który oddała na odbudowę kraju po najazdach tatarskich.

Na własność klasztoru przeszło 28 wsi. Klasztor kupował następne wsie za posagi sióstr, a założył 20. Tak, że pod koniec XV wieku klasztor był właścicielem 59 wsi, a pod koniec XVI wieku posiadał 72 osady wiejskie, z których zdołał utrzymać 62. Zyski z klasztornych latyfundiów przeznaczano na utrzymanie zgromadzenia, na prace budowlane i remontowe zarówno w klasztorze jak i na terenie Starego Sącza oraz w innych miejscach Sądecczyzny.

Klasztor w trudnych sytuacjach udzielał pomocy, np. po pożarach.

Zaborca austriacki zrabował klasztor i co najcenniejsze rzeczy wywiózł wraz z dokumentami, dlatego trudno nam odtworzyć życie konwentu z okresu przed zaborami, a więc do 1772 roku. Wiemy, że część dokumentów znajduje się w archiwach we Lwowie, część jest we Wiedniu, część zaginęła bezpowrotnie. Mówiono, że w nasze dokumenty przekupki na rynku zawijały towar. Niestety, jak na razie nie mamy możliwości odzyskania utraconych dokumentów.

Myślę, że tak, jak dzisiaj, tak i ówczesne Klaryski przeżywały wszystkie dramatyczne i radosne wydarzenia naszej Ojczyzny, które również dotykały klasztor. Troska o tak wiele posiadanej ziemi i żyjących na niej ludzi musiała przysparzać niemało kłopotów. Wszystko, co Siostry posiadały podlegało przecież nieustannym przemianom społeczno–ekonomicznym. Przez Sądecką Ziemię często przechodziły wojska zarówno polskie, jak i obce, zostawiając po sobie zniszczenia i wzrost biedy. W 1702 roku wojska szwedzkie spaliły Stary Sącz. Byli tu kilkakrotnie konfederaci barscy, wojska Moskali i saskie. Nakładano wtedy na poddanych kontrybucje, a wtedy chłopi przychodzili do Ksieni z płaczem i matka ich wykupywała. Wraz z ludnością tej ziemi dotykały siostry różnorakie klęski żywiołowe i epidemie. W 1710 roku na skutek zarazy wymarła większość mieszkańców Starego Sącza. Trudno sobie wyobrazić, żeby Siostry na miarę możliwości nie angażowały się w niesienie pomocy.

W 1781 roku cesarz Józef II nakazał kasatę klasztorów kontemplacyjnych uważając je za bezużyteczne, ale tak naprawdę miał na uwadze chęć wzbogacenia się z majątków klasztornych. 11 lutego 1782 roku Siostry otrzymały dekret kasacyjny. Wielkie było zaskoczenie zaborców, którzy spodziewali się zagarnąć sporo pieniędzy z kasy klasztornej, kiedy w tej kasie znaleźli tylko pięć tysięcy złotych. Taki stan kasy świadczy o tym, jak bardzo Siostry były zaangażowane w pomoc tutejszej ludności i jak same skromnie żyły. Wtedy to niemal całkowicie zrabowano nasze archiwum, bibliotekę, zabrano relikwie św. Matki Kingi, naczynia, szaty liturgiczne, wszelkie zapasy żywności, no i włości. Siostry miały opuścić klasztor. Zostały praktycznie bez środków do życia. Zgodnie z dekretem kasacyjnym siostry mogły jeszcze pozostać przez pięć miesięcy. Na ten czas sprzedano im zboże z ich własnego skonfiskowanego spichlerza. Ksieni musiała się zobowiązać, że w przeciągu dwóch miesięcy spłaci zakupione zboże z pieniędzy, które obiecano im na utrzymanie. Na mocy cesarskiego dekretu, z odebranych klasztorom majątków utworzono tzw. fundusz religijny, z którego miano wypłacać pensje zakonnicom ze skasowanych klasztorów. Funduszem tym źle gospodarowano, tak, że wypłata pensji wyglądała bardzo różnie, a w 1801 roku zaprzestano całkowicie takich wypłat.

W klasztorze w chwili kasacji żyło 56 Sióstr. Nie chciały go opuścić. Po trzykrotnych prośbach do cesarza Józefa II uzyskały zgodę na pozostanie w klasztorze aż do śmierci, lecz musiały zamknąć nowicjat. Uzyskanie takiego pozwolenia można uznać za cud naszej św. Matki Kingi, bo w tym czasie kasowano inne klasztory, w którym żyły siostry z rodów mających duże wpływy również na dworze cesarza Józefa II, a jednak takiego pozwolenia nie otrzymały. Zgodę tę powiązano z decyzją przeznaczenia starosądeckiego klasztoru na dom zbiorczy dla zakonnic z klasztorów skasowanych na terenie Galicji.

Dopiero cesarz Franciszek I w 1811 roku wyraził zgodę na przywrócenie nowicjatu, pod warunkiem, że siostry będą prowadziły szkołę przyklasztorną. Tylko 15 sióstr dożyło do tej chwili. Były one już starsze wiekiem. Nowe siostry wstępujące do klasztoru kształcono na nauczycielki, ale zanim siostry zdobyły wykształcenie w prowadzeniu szkoły pomagały siostry bernardynki i siostry sakramentki, które zamieszkały w naszym klasztorze po kasacji ich klasztorów.

W 1873 roku zwrócono klasztorowi budynek, tzw. „Dom Kapelana” oraz budynki przy wieży bramnej. Przeprowadzono remont budynku przystosowując go do potrzeb szkoły.

W latach 1904–1938 Siostry prowadziły tam siedmioklasową szkołę powszechną i prywatne seminarium nauczycielskie.

Warto jeszcze wspomnieć, że przy klasztorze znajdował się pensjonat, gdzie mieszkały dziewczęta spoza Starego Sącza. W kronice zanotowano, że w 1911 roku było ich 31.

Pomału zaczęło powracać w klasztorze normalne życie. Siostry przede wszystkim zakupiły przy pomocy życzliwych ludzi ziemię na ogród, który nie tylko miał im dać potrzebne wyżywienie, swoje owoce i jarzyny, ale przede wszystkim po to, żeby ratować wspólnotę zdrowotnie, ponieważ Siostry były niedożywione, schorowane, gdyż mieszkały tak wiele lat w nieopalonym klasztorze i panowała wśród nich gruźlica.

Do 1937 roku Siostry miały ogród i swoje małe gospodarstwo w obrębie murów. Ponieważ czasy znowu były niespokojne, Siostry postanowiły zakupić znowu trochę ziemi poza obrębem klasztoru, pragnąc w niej zabezpieczyć fundusz kanonizacyjny bł. Matki Kingi i posagi sióstr.

W 1938 roku wszystkie Siostry powróciły do życia całkowicie zamkniętego – klauzurowego, zgodnie ze swoim chryzmatem, a szkołę wydzierżawiły Zarządowi Miasta w Starym Sączu. W 1939 roku szkołę zajęli Niemcy i przeznaczyli na koszary. Stąd był bardzo dobry punkt obserwacyjny na okolice i drogę prowadzącą przez Stary Sącz. Tak więc Siostry podczas II wojny światowej mieszkały blisko okupanta. Długi czas Niemcy dawali Siostrom spokój, choć wpadali na rewizje. Te rewizje były bardzo niebezpieczne, ponieważ Siostry przechowywały różne rzeczy ludzi i partyzantów, m.in. broń, miały również radio. Gestapo zawsze oprowadzała po klasztorze s. Benedykta, która urodziła się w Berlinie i umiała bardzo dobrze mówić po niemiecku, miała czysty akcent berliński. Niemcy byli przekonani, że siostra jest ich rodaczką. Kiedy dowiedzieli się, że tak nie jest, że siostra jest Polką, skończyło się względne bezpieczeństwo Sióstr. W czasie wojny z powodu ciężkich warunków siostry umierały na gruźlicę. Zboże, mleko i inne produkty żywnościowe musiały oddawać okupantowi niemieckiemu.

Siostry mocno doświadczyły w tym czasie Bożej Opatrzności oraz opieki św. Matki Kingi, choć równocześnie był to dla nich czas - tak jak i dla wszystkich Polaków - życia w nieustannym lęku oraz w skrajnej biedzie.

Po wojnie zmienił się ustrój w Polsce i ziemia, którą klasztor posiadał, została 3 lipca 1950 roku przejęta na rzecz Skarbu Państwa, na podstawie ustawy z 20 marca 1950 roku o przejęciu dóbr martwej ręki. Tak samo odebrano nam budynek „Dom Kapelana” (szkołę), i wszystkie inne budynki łącznie z klasztorem. Siostrom zabrano również zwierzęta, które hodowały oraz narzędzia rolnicze. Znowu klasztor utracił wszystko. W księgach wieczystych istniał tylko kościół przyklasztorny, my nie istniałyśmy, choć przez cały czas żyłyśmy w klasztorze i pozwolono nam korzystać z budynku klasztornego, uprawiać ziemię w klauzurze. Żyłyśmy na swoim, choć ono już nie było uważane za nasze. Siostry w tym czasie nie miały żadnych uprawnień do ubezpieczenia i rent, wyłączono nas z opieki lekarskiej. Czas ten znowu przeżyłyśmy dzięki życzliwości ludzi, szczególnie mieszkańców Starego Sącza i ziemi sądeckiej. Lekarze bezinteresownie dbali o zdrowie Sióstr, inni fachowcy i dobrodzieje wspomagali radą i ofiarą. Równocześnie jakby z nową siłą rozwijał się kult św. Matki Kingi. Coraz więcej przybywało pielgrzymów i turystów. Ponowiłyśmy starania o kanonizację św. Matki.

W 1964 roku Urząd ds. Wyznań w Warszawie przyznał nam na własność klasztor i budynki gospodarcze. W latach osiemdziesiątych państwo zwróciło nam ogród w obrębie murów klasztornych. Ziemię tę odzyskiwałyśmy po kawałku. Do dzisiejszego dnia pracujemy w ogrodzie, który zapewnia nam swoje owoce i warzywa, oraz kwiaty do wystroju kościoła. Spełnia on również nadal swoją rolę od strony zdrowotnej Sióstr. „Dom Kapelana” obecnie nazwany jest „Domem Kingi” i tutaj urządziłyśmy dla turystów wystawę - muzeum.

Bardzo trudno powiedzieć o wszystkim, dlatego znowu pragnę zaproponować książkę Danuty Sułkowskiej pt. „Za klauzurą”, która została wydana z końcem 2006 roku, opowiadającą w sposób bardzo przystępny o naszym klasztorze od założenia do współczesności.

Czyli dobrze rozumiem, że Siostry Klaryski w Starym Sączu są nieprzerwanie od końca XIII wieku?

Tak. Siostry pomimo różnych zawieruch dziejowych nigdy nie opuściły klasztoru. Od chwili fundacji przez św. Kingę zawsze trwały tutaj na modlitwie i służąc Bogu i ludziom.

Prawie każdemu z wierzących Polaków Wasz klasztor starosądecki kojarzy się ze św. Kingą. Nie wypada nie przybliżyć tutaj jej postaci.

Postać św. Matki Kingi jest tak piękna i bogata, że trudno będzie ją skreślić w kilku słowach. Jej żywot otoczony jest licznymi legendami, które powstawały przez minione wieki. Dlatego znowu zachęcam do sięgnięcia do książki O. Izydora Borkiewicza OFMConv pt. „Święta Kinga w świetle legend i historii”. Ojciec Izydor był postulatorem w procesie kanonizacyjnym naszej Świętej Matki. Polecam również żywot hagiograficzny pt. „Święta Kinga”, którego autorem jest O. Cecylian Niezgoda OFMConv.

Święta Kinga urodziła się 4/5 marca 1234 roku w Ostrzyhomiu, jako trzecia córka króla Węgier Beli IV i Marii, która była córką cesarza greckiego Teodora I Laskarisa. Papież Grzegorz IX nazwał Belę IV „królem najbardziej chrześcijańskim i księciem katolików”. Jego żona Maria odznaczała się dużą pobożnością i wiele czasu poświęcała wychowaniu swoich dzieci. Było ich dziesięcioro. Dwóch synów: Bela i Stefan, oraz osiem córek: Anna, która została żoną Rościsława, księcia Kroacji; św. Małgorzata, którą oddano do Zakonu Dominikanek; św. Kinga, która została żoną Bolesława Wstydliwego, księcia krakowsko-sandomierskiego; Konstancja, która została wydana za Leona, księcia Rusi. Umarła ona w opinii świętości i zasłynęła cudami; bł. Jolanta, która została żoną księcia Bolesława Pobożnego w Wielkopolsce; Elżbieta, która wyszła za mąż za księcia Bawarii; Małgorzata i Katarzyna, które zmarły w wieku dziecięcym.

Stefan miał córkę, która urodziła św. bp. Ludwika, franciszkanina.

Małżeństwa córek były podyktowane względami politycznymi. Miały na celu umocnić państwo węgierskie, a także przyczynić się do skuteczniejszej obrony kraju przed Tatarami. Kinga została przeznaczona na żonę Bolesława Wstydliwego. W 1239 roku przywieziono ją do Polski. Spotkanie pięcioletniej Kingi z dwunastoletnim Bolesławem nastąpiło w Wojniczu i najprawdopodobniej tutaj została zawarta pierwotna umowa małżeńska. Właściwy akt małżeński został zawarty dopiero w 1246 roku w Krakowie.

Przypuszcza się, że główną inicjatorką tego związku była bł. Salomea, siostra Bolesława Wstydliwego, a żona Kolomana, księcia halickiego, brata Beli IV.

Kinga pierwsze lata spędziła na dworze w Sandomierzu, gdzie wychowywała się razem z Bolesławem pod czujnym okiem Grzymisławy, matki Bolesława oraz pedagoga Mikuli. W 1241 roku południowe ziemie Polski zaatakowali Tatarzy, dlatego Bolesław z Kingą i Grzymisławą uciekli do Krakowa, a potem schronili się na zamku w Pieninach, a następnie na Morawach, gdzie gościny użyczyli im Cystersi w Weleheradzie. Po wycofaniu się Tatarów z podbitych terenów i po pokonaniu Konrada Mazowieckiego, który rościł sobie prawo do księstwa krakowskiego, Bolesław z Kingą w 1243 roku osiedlili się w Nowym Korczynie nad Wisłą, ponieważ zamki w Sandomierzu i Krakowie uległy zniszczeniu i wymagały odbudowy.

Bardzo trudnym okresem życia Kingi były pierwsze lata po zawarciu związku małżeńskiego z Bolesławem, ponieważ chciała ona zachować dziewictwo w małżeństwie. Po pewnym czasie uzyskała ona zgodę Bolesława i oboje małżonkowie złożyli ślub dozgonnej czystości na ręce krakowskiego biskupa Prandoty.

Św. Kinga była kobietą nie tylko pobożną, ale bardzo inteligentną i energiczną. Miała poważny udział w rządach męża. Tradycja przekazuje, że szczególnie brała w obronę prawa ludzi ubogich, sierot i wdów. Oddała cały swój posag na odbudowę naszego kraju. Książę Bolesław z wdzięczności za tak wielką pomoc na mocy przywileju z dnia 2 marca 1252 roku oddał Kindze w posiadanie ziemię sądecką, ustanawiając ją prawną i jedyną właścicielką. Kinga zajęła się zagospodarowaniem danych jej ziem. Była dobrą i sprawiedliwą gospodynią. Do dzisiejszego dnia może być wzorem mądrego zarządzania. Uznali to współcześni Samorządowcy, ponieważ dzięki ich staraniom w Stolicy Apostolskiej św. Kinga w tym roku została oficjalnie ogłoszona Patronką Samorządów na całą Polskę. Jej relikwie znajdują się w kaplicy sejmowej.

Św. Kinga miała również niemały udział w staraniach o kanonizację bp. Stanisława. Fundowała z Bolesławem kościoły: w Korczynie, Bochni, Jazowsku, Łącku, wspierali klasztory franciszkańskie, cysterskie, katedrę krakowską. Kinga wpłynęła na rozwój kopalń soli w Bochni i Wieliczce. Znamy piękną legendę o znalezieniu pierścienia Kingi w bryle soli z przekazem o cudownym sprowadzeniu soli z Węgier do Polski. Do dzisiaj górnicy czczą ją jako swoją Patronkę. Każdego roku 24 lipca przyjeżdżają do Starego Sącza wdzięczni za jej opiekę.

Po śmierci Bolesława Wstydliwego, zmarłego 7 grudnia1279 roku, św. Kinga zajęła się fundacją naszego klasztoru. Fundacji tej sprzeciwiał się Leszek Czarny, który wstąpił na tron krakowski. Nie chciał dopuścić do tego, aby Kinga dokonała aktu darowizny na rzecz fundowanego konwentu. 6 lipca 1280 roku doszło do zgody. Tę datę przyjmuje się za datę założenia klasztoru, jak i sprowadzenia klarysek ze Skały.

Przez pewien czas św. Kinga administrowała dobrami klasztornymi, dopiero 24 kwietnia 1289 roku złożyła profesje zakonną na Regułę Urbana IV, a władzę nad Sądecczyzną i wszelkie tytuły oddała żonie Leszka Czarnego, Gryfinie.

Według przekazu tradycji nie piastowała ona żadnych urzędów w klasztorze. Prawdopodobnie zajmowała się sprawami majątkowymi konwentu. Jej zasługą było wprowadzenie modlitw, pieśni, kazań w języku polskim. Dzisiaj nazywamy ją Orędowniczką kultury polskiej.

W klasztorze jako mniszka przeżyła 12 lat. W 1287 roku wraz z siostrami przeżyła jeszcze jeden najazd tatarski. Zmarła w opinii świętości 24 lipca 1292 roku. Jej śmierć poprzedziła długa bliżej nam nieznana choroba.

Kult św. Kingi istniał od początku. Przy jej grobie wypraszano i nadal wyprasza się wiele łask. 10 czerwca 1690 roku Kongregacja Obrzędów zatwierdziła odwieczność kultu, który potwierdził papież Aleksander VIII.

7 września 1715 roku Kongregacja przyznała Kindze tytuł Patronki Polski i Litwy, potwierdzony przez Klemensa XI. Wkrótce potem rozpoczęto starania o kanonizację. Rozbiory Polski całkowicie przerwały prace i kanonizacja nie doszła do skutku. Nowe starania o kanonizację były prowadzone na przełomie XIX i XX wieku i znowu przeszkodziła I wojna światowa. Starania o kanonizacje podjęto ponownie po obchodach 700-lecia fundacji klasztoru (1980–1981). W dniu 16 czerwca 1999 roku kanonizacji dokonał Ojciec Święty Jan Paweł II na Błoniach Starosądeckich.

Po kanonizacji kult naszej Świętej Matki ciągle wzrasta. Są budowane kościoły pod jej wezwaniem. Dwa przedszkola, osiem szkół podstawowych i dziewięć szkół średnich przyjęło jej patronat. Została Patronką Samorządów w Polsce. Jest Patronką Szkoły Nowej Ewangelizacji, Koła Stowarzyszenia na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym w Skarszewach, no i oczywiście górników. Powstało również Stowarzyszenie św. Kingi w Nowym Sączu. Bardzo często przekazujemy relikwie Świętej Kingi nie tylko do kościołów w Polsce, ale także za granicę. Relikwie znajdują się w Hiszpanii, Niemczech, Francji, Austrii, na Ukrainie, na Węgrzech, w Rosji - w Petersburgu, we Włoszech, na Filipinach, w Arabii Saudyjskiej, kilka relikwii Świętej Matki zostało przekazanych do Ameryki.

Św. Kingę często nazywa się polską św. Klarą, a Stary Sącz polskim Asyżem.

Tak więc w historii Zakonu Świętej Klary na ziemiach polskich spotykamy św. Kingę – córkę króla węgierskiego Beli IV, siostrę św. Małgorzaty Węgierskiej i bł. Jolanty, żonę księcia Bolesława Wstydliwego, bł. Jolantę i bł. Salomeę. Chciałbym zapytać tutaj jeszcze o żywoty wspomnianych przeze mnie przed chwilą błogosławionych: Jolantę – córkę króla węgierskiego Beli IV, żonę księcia Bolesława Pobożnego, i Salomeę – córkę księcia Leszka Białego, siostrę księcia Bolesława Wstydliwego, żonę księcia węgierskiego Kolomana.

Błogosławiona Jolanta zwana była również w Polsce pod imieniem Helena. Była ona młodszą siostrą św. Kingi, a dziesiątym dzieckiem w rodzinie Beli IV i Marii Laskaris. Urodziła się prawdopodobnie w 1244 roku, a więc w czasie, kiedy Kinga była już w Polsce. Jako kilkuletnie dziecko została wysłana do Polski na dwór Kingi i Bolesława i przebywała tam do 1258 roku. Możemy przypuszczać, znając mądrość i nieprzeciętność Kingi, że zadbała ona o to, aby Jolanta otrzymała staranne wychowanie. U boku Kingi wzrastała ona w atmosferze głęboko religijnej, o ideałach franciszkańskich. Patrząc na późniejsze życie Jolanty można u niej zobaczyć wiele podobieństw do zachowań Kingi, przede wszystkim w życiu ascetycznym, wrażliwości serca, a także w silnym związaniu z Zakonem św. Franciszka.

Jolanta została wydana za mąż za Bolesława Pobożnego w 1256 roku. Miał on wtedy 35 lat, a Jolanta 12. Z uwagi na jej niepełnoletniość po ślubie jeszcze dwa lata przebywała u Kingi. Dopiero 1258 roku pojechała na dwór kaliski.

Bolesław Pobożny umiał sprawnie zarządzać. Posiadał talent polityczny, którego brakowało Bolesławowi Wstydliwemu, dlatego Jolanta u jego boku raczej nie miała dużych wpływów w rządzeniu, choć z dokumentów wynika, że wysoko cenił swoją żonę i Jolancie nie było obce to, co działo się w zarządzaniu księstwem. Odegrała natomiast bardzo ważną rolę na ziemi wielkopolskiej jeśli chodzi o krzewienie wiary. Ponadto zajmowała się wychowywaniem sierot po bracie męża Przemysławie i swoich trzech córek. Jedna z nich - Anna - została klaryską. Natomiast Jadwiga wydana za Władysława Łokietka, która była pierwszą koronowaną królową Polski po okresie dzielnicowym, po śmierci męża zamieszkała w starosądeckim klasztorze. W naszym kościele przyklasztornym jest tablica upamiętniająca jej pobyt w klasztorze starosądeckim.

Do Klarysek wstąpiły też cztery wnuczki Jolanty, córki jej córki Elżbiety, która została wydana za Henryka V Grubego, księcia śląskiego: Jadwiga, Anna, Elżbieta i Helena. Z czterech córek Przemysława, które Jolanta wychowywała, trzy zostały zakonnicami: dwie poszły do Cysterek, a jedna do Klarysek.

Jolanta również po śmierci męża Bolesława w 1279 roku została Klaryską. Mamy w dokumentach zapis, że w tym samy roku była na pogrzebie Bolesława Wstydliwego w Krakowie, już jako Klaryska. Jest bardzo prawdopodobne, że Jolanta przebywała również w klasztorze starosądeckim, być może aż do chwili, kiedy Przemysław II wybudował jej klasztor w Gnieźnie w 1284 roku. Zmarła tam 11 czerwca 1298 roku w opinii świętości, a jej grób zasłynął laskami. Niestety, wówczas nikt nie napisał dokładnego jej żywotu. Tak samo nie spisywano cudów.

W 1776 roku rozpoczęto proces beatyfikacyjny za staraniem polskich franciszkanów. Król Stanisław August również wniósł prośbę do Stolicy Apostolskiej o beatyfikację Jolanty.

14 czerwca 1827 roku papież Leon XII ogłosił ją błogosławioną, lecz uroczystości w Polsce odbyły się dopiero w 1834 roku z uwagi na przeszkody ze strony zaborców pruskich.

Warto też wspomnieć, że Bolesław Pobożny pod wpływem bł. Jolanty sprowadził Franciszkanów na ziemię Wielkopolską. Razem fundowali klasztory w Kaliszu, Gnieźnie, Obornikach, Pyzdrach, Śremie. Wspierali również Benedyktynów w Mogilnie.

A błogosławiona Salomea?

Błogosławiona Salomea była siostrą Bolesława Wstydliwego, męża św. Kingi. Urodziła się w 1211 lub 1212 roku. Prawdopodobnie około 1218 roku zawieziono ją na dwór węgierski. Tam została poślubiona Kolomanowi, synowi króla węgierskiego Andrzeja II, z którym żyła w dziewiczym małżeństwie 25 lat. Salomea jeszcze w dzieciństwie poświęciła się Bogu i Koloman uszanował jej ślub, godząc się na to, by żyli ze sobą jak brat z siostrą.

Koloman przez pewien czas był królem Halicza, lecz w 1221 roku Mścisław, książę ruski, zdobył Halicz i uwięził królewską parę. Po zawarciu porozumienia Koloman z Salomeą powrócili na Węgry.

Jest bardzo prawdopodobne, że obydwoje byli tercjarzami franciszkańskimi. Koloman na skutek ran odniesionych w bitwie z Tatarami zmarł w 1241 roku. Po jego śmierci Salomea powróciła do Polski. Wówczas zawiązała się serdeczna, duchowa więź między Kingą i Salomeą. Wspierały się na drodze do świętości.

Według legendy Salomea towarzyszyła Kindze z Węgier do Polski – do Wojnicza. Nie można wykluczyć tego, że Salomea miała udział w kojarzeniu swojego brata Bolesława z Kingą. Mamy barwną, pełną emocji legendę o tym, jak Salomea wykradła Kingę i przywiozła do Polski narażając się na gniew Matki – Marii Laskaris. Jednak fakty historyczne mówią, że decydującym motywem tego związku były plany polityczne, zabezpieczenie Węgier przed Tatarami.

Salomea w 1245 roku złożyła profesję zakonną na regułę Klarysek i została pierwszą Klaryską w Polsce. Bolesław Wstydliwy ufundował jej klasztor w Zawichoście, skąd później przeniosła się do Skały i tam zmarła 17 listopada 1268 roku. Ciało jej przeniesiono do Krakowa i pochowano w kościele Braci Mniejszych. Dopiero w XVII wieku rozpoczęto starania o beatyfikację Salomei, która nastąpiła 18 grudnia 1673 roku.

Na pewno zwróciła Siostra uwagę na bardzo bliskie powiązania rodzinne wspomnianych wyżej osób. Skąd w tej rodzinie tak wielka świętość?

Na świętość tej rodziny zwrócił uwagę Sługa Boży Jan Paweł II podczas kanonizacji św. Kingi w Starym Sączu. Podkreślił wówczas wielką rolę, jaką odgrywa świadectwo życia ludzi świętych, których spotykamy i żyjemy na co dzień. Przykład prawdziwej świętości zawsze promienieje i pociąga. Ojciec Święty wyraził wielką prawdę w słowach: Święci żyją świętymi.

Doskonale czuli to święci, również św. Klara, która napisała nam w Testamencie: „Pan postawił nas jako wzór i zwierciadło na przykład nie tylko dla innych, lecz również dla naszych sióstr, które powołał do naszego życia, aby i one były zwierciadłem i przykładem dla ludzi żyjących w świecie”.

Patrząc na rodzinę i otoczenie św. Kingi, gdzie wzrastała, zobaczymy, że nie zawsze spotykała ona dobry przykład. Niektórzy członkowie jej rodziny zapisali się niechlubnie, walcząc bezwzględnie o władzę. Kinga miała to szczęście uczyć się na przykładzie ludzi świętych, którzy żyli przy niej, jak należy pokonywać zło i zachować wierność nauce Chrystusa. Uczyła się potrzeby wyrzeczenia i ofiar, miłości Boga i bliźniego, odpowiedzialności za życie swoje i bliźnich.

W rodzinie św. Kingi zawsze byli tacy członkowie, którzy byli prawdziwymi świadkami Chrystusa i oni pociągali za sobą następnych członków rodziny na drogę świętości. Zapomnieliśmy w swoich rozważaniach wspomnieć świętą Elżbietę Turyńską, która była siostrą Beli IV, a więc ciotką Kingi. Na pewno dużo mówiono o niej na dworze węgierskim i polskim. Takie przykłady świętości musiały zapalać! One zradzały nowych świętych w tej rodzinie.

Ojciec Święty powiedział jeszcze podczas kanonizacji św. Kingi: Święci nie przemijają. Święci żyją świętymi i pragną świętości. Tak było w rodzinie św. Kingi.

Czy obecnie toczą się procesy beatyfikacyjne lub kanonizacyjne innych Sióstr Klarysek, szczególnie polskiego pochodzenia?

Na kanonizację oczekuje jeszcze bł. Salomea i bł. Jolanta. Siostrom Klaryskom w Krakowie na pewno bardzo zależy na kanonizacji i myślę, że cały czas podejmują odpowiednie starania w tym kierunku na miarę swoich możliwości. Tak samo Bracia Franciszkanie Konwentualni, o ile wiem, postanowili zabiegać o kanonizację bł. Jolanty. Obecnie w naszych polskich klasztorach Klarysek Urbanistek nie toczą się procesy beatyfikacyjne. Natomiast została beatyfikowana w 1999 roku polska Klaryska – Kapucynka, s. Mieczysława Kowalska – s. Maria od Dzieciątka Jezus. Jest jedną ze 108 beatyfikowanych męczenników.

Ostatnią beatyfikowaną Klaryską jest młoda Francuzka Jeanne Germaine Castang - s. Maria Celina od Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny (1878–1897). Beatyfikacja odbyła się 16 września 2007 roku.

Czternaście lat wcześniej Sługa Boży Jan Paweł II beatyfikował włoską Klaryskę – s. Elżbietę Marię Satellico.

Siostro, czym Zakon Świętej Klary różni się od innych zakonów kontemplacyjnych?

Cieszę się tym pytaniem, ponieważ wielu ludziom wydaje się ta różnorodność zakonów kontemplacyjnych takim „masłem maślanym” i często nam mówią: „Nie przesadzajcie z tą swoją duchowością, bo przecież jedna jest Ewangelia, jeden Chrystus, te same rady ewangeliczne...”.

To nie człowiek, lecz Duch Święty jest inspiratorem każdej duchowości. W każdej z nich niezależnie od tego, czy to będzie duchowość klariańska, dominikańska, karmelitańska, czy inna istnieją trzy zasadnicze elementy: Bóg – Źródło Świętości; Jezus Chrystus – nasza Droga, Prawda i Życie – wzór wszelkiej świętości. Każda z duchowości stawia sobie na pierwszym miejscu pewne momenty z życia Chrystusa, niektóre fragmenty Jego nauki i to staje się dla niej charakterystyczne i tym stara się radykalnie żyć. Ten trzeci element różni poszczególne duchowości.

Wszystkie duchowości są bardzo dobre, nie ma lepszej, ani gorszej. Wszystkie służą Bogu i bliźnim w drodze do zbawienia.

Jaka jest duchowość klariańska?

Wzorem dla nas jest Chrystus modlący się do Ojca na samotności, we dnie i w nocy; Chrystus ubogi i pokorny w Żłóbku, na Krzyżu i w Eucharystii. Staramy się kontemplować te tajemnice, aby w nich uczestniczyć i odtwarzać je we własnym życiu.

Jesteśmy też mocno związane z Maryją na wzór św. Matki Klary o której mówiono, że jest odbiciem Matki Boga. Chcemy współpracować z Jej posłannictwem.

Wielki nacisk kładziemy na wspólne życie siostrzane. Tworzymy wspólnotę, której ideałem jest bycie razem, a więc pracować, modlić się i odpoczywać razem. To nie znaczy, że jesteśmy pozbawione całkowicie chwil bycia na samotności, bo i one są bardzo potrzebne w życiu każdej mniszki. Nie ma jednak u nas założeń życia pustelniczego, jak to mają na przykład Siostry Karmelitanki, które na ile się da pracują w odosobnieniu od siebie.

Nasza duchowość stawia nam również wymaganie odwagi bycia zawsze i wszędzie ostatnią i to z radością doskonałą. Życie nasze powinno być pełne prostoty pod każdym względem, bez zabiegania o przywileje dla siebie.

Nie wystarczy określać naszą duchowość odnosząc się do cnót św. Matki Klary i św. Ojca Franciszka. Trzeba odróżnić duchowość Założycieli od duchowości ukształtowanej w Zakonie poprzez wieki przez braci i siostry oraz różnych mistrzów życia wewnętrznego i teologów franciszkańskich. Święci Założyciele dali początek, silny fundament, wskazali drogę, a Duch Święty prowadzi po tej drodze, lecz zgodnie ze znakami czasu, z aktualnymi potrzebami Kościoła i świata.

Przykładem może być choćby syn duchowy św. Franciszka święty Maksymilian Kolbe, który chcąc zdobyć świat dla Niepokalanej nie bał się korzystać dla tego celu z najnowocześniejszych maszyn i osiągnięć nauki.

Pozdrowieniem Sióstr Klarysek są słowa „Pokój i dobro”. Czy może nam Siostra je wyjaśnić?

Pozdrowienie „Pokój i dobro” jest skróconym pozdrowieniem: „Niech Pan obdarzy cię pokojem”, jakie polecił używać Ojciec Franciszek braciom w ich pracy misyjnej. Siostry również przejęły to pozdrowienie, a także Franciszkański Zakon Świeckich.

Św. Franciszek w tym poleceniu wzorował się na Chrystusie, który rozsyłając uczniów nakazał im: „Kiedy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie Pokój temu domowi”. Zrozumiał on, że Jezusowi nie chodziło o zwykłe pozdrowienie, czy pobożne życzenie. Jezus z tym pozdrowieniem związał Boże błogosławieństwo przynoszące dobro nadprzyrodzone, zbawienie. Być obdarowany pokojem Chrystusa, to być obdarzonym pokojem, który On nam wysłużył przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie.

Podczas Mszy św. słyszymy z ust kapłana: „Pokój Pański niech będzie zawsze z wami”; „Idźcie w pokoju Chrystusa”.

Ojciec Franciszek chciał, abyśmy odbierając bezcenny dar pokoju od Chrystusa przekazywali go wszystkim ludziom dobrej woli. Każdy chrześcijanin ma obowiązek być apostołem pokoju, być narzędziem pokoju. Nie zawsze tak jest, dlatego św. Franciszek zobowiązał nas do tego byśmy zawsze przekazywali i czynili pokój. W swojej modlitwie „Uczyń mnie Panie, narzędziem Twojego pokoju” Ojciec Seraficki uczy, jak praktycznie czynić pokój, którego owocem jest najwyższe dobro - szczęście wieczne – pełne zjednoczenie z Bogiem i ludźmi w miłości.


Uczyń mnie, Panie, narzędziem Twojego pokoju.
Gdzie panuje nienawiść, daj mi wlewać miłość,
Gdzie krzywda – przebaczenie;
Gdzie nęka zwątpienie, pozwól wnosić wiarę,
Gdzie rozpacz – nadzieję!
Tam, gdzie mrok zalega, pozwól światło niecić,
Gdzie smutek – wesele!
O, Boski Mistrzu! Spraw, bym nie szukał pocieszenia,
Lecz niósł pocieszenie;
Nie żądał zrozumienia, lecz miał zrozumienie,
Nie pragnął miłości, lecz darzył miłością.
Gdyż udzielając drugim, sami się wzbogacamy,
Przebaczając drugim, sami dostępujemy odpuszczenia,
A umierając sobie, budzimy się do życia wiecznego.
Amen.

W rodzinie franciszkańskej praktykowany jest kult siedmiu radości Najświętszej Maryi Dziewicy. Przejawia się on m.in. poprzez odmawianie „Koronki do siedmiu radości Najświętszej Maryi Dziewicy”. Czy może nam Siostra przedstawić tę modlitwę?

Na Koronce do siedmiu radości Najświętszej Maryi Panny modlimy się podobnie jak na Różańcu świętym. Przy każdej rozważanej tajemnicy odmawia się: Ojcze nasz, 10 Zdrowaś i Chwała Ojcu. Tajemnic radości jest siedem: Zwiastowanie, Nawiedzenie św. Elżbiety, Narodzenie Pana Jezusa, Pokłon Trzech Króli, Znalezienie Pana Jezusa w świątyni, Zmartwychwstanie Pana Jezusa, Wniebowzięcie i ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny na Królową nieba i ziemi.

Na koniec odmawia się jedno Ojcze nasz w intencji Ojca Świętego i dwa Zdrowaś na podziękowanie Bogu za lata, które Maryja przeżyła na ziemi.

Jest u nas również obowiązek noszenia Koronki Franciszkańskiej zawieszonej na cingulum, po lewej stronie.

Jak wygląda powszedni dzień w Waszym klasztorze? Czym się różni od dnia świątecznego?

Cały nasz dzień powszedni przeplata modlitwa i praca. Modlitwa Liturgii Godzin jest odmawiana kilka razy dziennie w odpowiednim dla tej modlitwy czasie. Centrum każdego dnia stanowi Eucharystia. Jest również modlitwa wspólna taka jak: Różaniec święty, Koronka do Bożego Miłosierdzia, wspólne Nawiedzenie Najświętszego Sakramentu, oraz modlitwa indywidualna – osobista, jak na przykład rozmyślanie, adoracja Pana Jezusa itp.

Pomiędzy modlitwami i pracą przewidziany jest wspólny wypoczynek tzw. rekreacja – jedną godzinę w południe po obiedzie i pół godziny wieczorem po kolacji. Nie ma rekreacji w dni pokuty, kiedy obowiązuje milczenie i post.

Praca powinna tak być ustawiona w planie dnia, aby nie gasiła ducha modlitwy, czyli prosto mówiąc nie stała się dla nas bożkiem oraz nie powinna być sprowadzana tylko do wymiaru ekonomicznego. Prace w ciągu dnia wykonujemy bardzo różne. Siostry pracują w ogrodzie, w kuchni, pralni, szwalni, hafciarni, przy wypieku komunikantów, opiekując się ciężko chorymi siostrami, przy furcie, w sekretarstwie, przy prowadzeniu spraw ekonomicznych klasztoru, w archiwum i bibliotece, w zakrystii, wykonujemy też prace artystyczne, np. odlewamy i malujemy gipsowe figurki, ozdabiamy świece, kartki; poza tym klasztor jest duży, a więc wymaga większego sprzątania. Siostry w nowicjacie uczą się. Ta praca wykonywana w zjednoczeniu z Bogiem, zgodnie z Jego wolą, staje się również inną formą modlitwy, wyrazem miłości do Boga i ludzi.

Dzień świąteczny jest dla nas dniem wypoczynku po pracy. Oprócz obowiązujących modlitw wspólnych i rekreacji, pozostały czas jest dany do swobodnej dyspozycji każdej siostrze, a więc każda wybiera sobie sama taką formę odpoczynku, której najbardziej potrzebuje. Często ten wypoczynek siostry łączą z jakąś formą miłości wobec bliźnich.

Zarówno w dzień powszedni jak i w niedziele obowiązuje milczenie poza rekreacją. Należy mówić to co jest konieczne. Milczenie to może być zawsze przerwane, jeżeli wymóg taki stawia miłość w stosunku do współsiostry.

Jakie intencje modlitewne są zanoszone przez Was przed Oblicze Pana Boga?

Jesteśmy zobowiązane do tego, by bez przerwy błagać Boga o łaski i o przebaczenie dla braci w świecie. Ogarniamy więc modlitwą sprawy Kościoła, świata, naszej Ojczyzny, rodzin, każdą intencję, jaką powierzają nam poszczególni ludzie. Jesteśmy nieustannie zaangażowane w cierpienie, problemy ludzi, którzy do nas nieraz dzwonią z płaczem, przychodzą do furty szukając pocieszenia, umocnienia, wsparcia, piszą listy, przesyłają przez Internet e-maile z prośbą o modlitwę, zostawiają na kartkach prośby w naszym Sanktuarium. Przez okres lipca i sierpnia złożono ponad 6 tysięcy próśb i ponad 600 podziękowań. Najwięcej próśb związanych jest z problemami w rodzinie. Najbardziej wstrząsające są szczere prośby dzieci, które coraz częściej proszą o siostrzyczkę lub braciszka, błagają, aby rodzice nie wyjeżdżali za granicę, proszą o trzeźwość nie tylko ojców, ale coraz częściej dla swoich matek, często czują się osamotnione i niekochane, niezrozumiane. Młodzi ludzie coraz częściej proszą o wyrwanie z nałogów, z sekt, o czystość, o odzyskanie wiary, prawdziwą miłość i sens życia. Coraz więcej jest próśb o uwolnienie od złego ducha. Oczywiście są też prośby o uzdrowienie z chorób, bardzo często z chorób nowotworowych i depresyjnych. Dość dużo małżeństw cierpi z powodu braku potomstwa.

Takie właśnie intencje zanosimy przed Oblicze Pana Boga. One też sprawiają, że na co dzień dotykamy prawdziwej rzeczywistości, w jakiej żyją nasi bracia i siostry poza murami klasztoru.

Jak przebiega formacja zakonna przed złożeniem ślubów wieczystych?

Kandydatka wstępująca do naszego klasztoru wpierw jest na okresie próbnym jako aspirantka. Okres aspirantury trwa do 3 miesięcy. Po tym okresie aspirantka rozpoczyna postulat, który bezpośrednio przygotowuje do nowicjatu. Okres postulatu trwa rok i może być przedłużony. W tym czasie postulantka uzupełnia podstawowe wiadomości religijne i powinna sobie zdać dokładnie sprawę z naszego sposobu życia, które chce przyjąć. Siostry w czasie postulatu muszą rozeznać, czy kandydatka posiada dostateczną dojrzałość ludzką na poziomie uczuć, relacji międzyosobowych, osobistej autonomii oraz dojrzałość chrześcijańską na poziomie doświadczenia chrześcijańskiego i życia moralnego, czy będzie zdolna spełnić obowiązki stanu zakonnego i dalej osiągać odpowiednią dojrzałość.

Po okresie postulatu rozpoczyna się formacja w nowicjacie, który trwa dwa lata. Pierwszy rok jest ściśle kanoniczny. Nie ma w tym czasie odwiedzin rodziny i jest ograniczona korespondencja. Jest to czas przygotowujący do pierwszej profesji zakonnej. Wprowadza w naszą duchowość, daje poznanie Reguły i Konstytucji, nowicjuszka otrzymuje odpowiednie nauczanie z zakresu teologii życia wewnętrznego i zakonnego, z dogmatyki, z liturgiki, z Pisma świętego, jest wprowadzana w kontemplację rzeczy Bożych. Nowicjuszce oprócz nauki daje się również możliwość życia praktycznego w klasztorze.

Okres profesji czasowej trwa 3 lata i może być przedłużony dwa razy po trzy lata, nie może jednak przekraczać 9 lat. Siostra podczas tych lat cały czas pogłębia formację otrzymaną w nowicjacie. Na dwa miesiące przed upływem profesji czasowej powinna złożyć pisemne oświadczenie z prośbą o dopuszczenie do profesji wieczystej.

Jakie śluby wieczyste składa Siostra Klaryska?

Składamy ślub posłuszeństwa, życia bez własności i czystości oraz przyrzekamy zachować klauzurę zgodnie z przepisami umieszczonymi w naszych Konstytucjach.

Należy się krótkie wyjaśnienie, dlaczego w naszej formule profesji rada ewangeliczna ubóstwa została zastąpiona określeniem bez własności. Jest to określenie używane przez św. Ojca Franciszka. Ono nadaje ubóstwu bardzo głęboki wymiar i wymaga wielkiego radykalizmu w praktyce ubóstwa nie tylko zewnętrznego ale i wewnętrznego.

Św. Franciszek uczy, że człowiek ubogi niczego nie żąda dla siebie i niczego nie uważa za swoje, Niczego dla siebie nie zatrzymuje, a więc żadnego dobra nie będzie sobie przywłaszczał. Wszystko odnosi do Boga, we wszystkim dostrzega i uznaje Jego własność. Mówił: I wszelkie dobro odnośmy do Pana Boga najwyższego i uznawajmy za Jego własność, i dziękujmy za wszystko Temu, od którego pochodzi wszelkie dobro. I On sam, najwyższy, jedyny i prawdziwy Bóg, niech ma, odbiera i otrzymuje wszelką cześć…

Mamy bardzo dużą skłonność do przywłaszczania i zawłaszczania nie tylko dóbr materialnych, ale też duchowych. Bardzo łatwo dobro, które Bóg przez nas czyni przypisujemy sobie i często chcemy budować na nim swoją wielkość oraz chwałę przed Bogiem i ludźmi, zamiast odnieść je do Boga i oddać Jemu chwałę. Tyle ile otrzymujemy dóbr czy to materialnych, czy niematerialnych, czy też będzie to dar drugiego człowieka, tyle mamy form, możliwości przywłaszczenia. Każda forma egoizmu, pychy, zazdrości prowadzi do zawłaszczenia. Jakże często przywłaszczamy sobie prawo do oceniania serca, intencji drugiego człowieka, podczas, gdy to prawo należy tylko do Boga.

Najtrudniejszym wymiarem ubóstwa jest wyrzeczenie się własnej woli, której nie można traktować jako przedmiotu posiadania, którego można używać według swojego uznania. Wolna wola też jest darem Boga, dlatego należy używać jej zgodnie z Jego wolą.

Czy może nam Siostra opisać habit Siostry Klaryski?

Habit, który jest znakiem naszej konsekracji i przynależności do siostrzanej wspólnoty św. Klary jest prosty. Nosimy tunikę koloru czarnego w formie krzyża, przewiązaną w pasie białym sznurem z trzema węzłami, Koronkę franciszkańską do siedmiu radości Najświętszej Maryi Panny z lewej strony paska, i czarny szkaplerz. Na głowie nosimy białe zawicie i welon koloru czarnego. Mamy również płaszcz zakonny koloru czarnego, który nosimy podczas Mszy św. oraz w uroczystych chwilach. Profeski po ślubach wieczystych noszą prostą srebrną obrączkę z umieszczonym na niej małym krzyżykiem.

Po 1945 roku – podczas rządów komunistycznych w Polsce – przez długi okres istniały tylko dwa Wasze klasztory w Krakowie i Starym Sączu. Sytuacja zaczęła się zmieniać w latach 70-tych XX wieku. Ile obecnie jest w Polsce Waszych klasztorów i ile one liczą Sióstr Klarysek?

Jak wspominałam wcześniej obecnie klasztorów Sióstr Klarysek Urbanistek w Polsce jest pięć: Stary Sącz, Kraków, Miedniewice, Skaryszew, Zamość i szósty tworzy się w Sandomierzu. Trudno mi obecnie podać bardzo dokładną liczbę sióstr żyjących w tych klasztorach, ponieważ liczba ta jest ruchoma, wciąż się zmienia na skutek nowych wstąpień kandydatek i śmierci sióstr. Orientacyjnie razem jest nas około 130 mniszek.

Gdzie może się zgłosić kandydatka do Waszego Zakonu? Jakie powinna spełniać warunki?

Najlepiej przyjechać do wybranego klasztoru i poprosić o rozmowę z Siostrą Mistrzynią Nowicjatu lub Matką Ksienią. Można też najpierw nawiązać kontakt listowny, czy też przez e-mail.

Kandydatka powinna przede wszystkim mieć pragnienie służenia Bogu, dostatecznie jasną motywację podejmowanego wyboru. Jest wymagane zdrowie fizyczne i psychiczne, dlatego muszą być przeprowadzone badania lekarskie, powinna też mieć wystarczający poziom intelektualny, by sprostać wszystkim wymaganiom życia konsekrowanego – kontemplacyjnego. Nie może być obciążona obowiązkiem opieki nad rodzicami, czy też nad rodzeństwem. Wszystkie zadłużenia finansowe powinna uregulować przed przyjściem do klasztoru. Nie może być uzależniona od używek takich jak: tytoń, alkohol, narkotyki. W ścisłym sensie dyskwalifikuje ją do życia konsekrowanego lesbizm. Powinna mieć wystarczającą dojrzałość ludzka, uczuciową i chrześcijańską.

Najlepszy jest zawsze osobisty kontakt kandydatki z nami. Najprościej jest zadzwonić, albo napisać, aby umówić się na spotkanie.

Chciałbym na koniec zapytać Siostrę o jeszcze jedną rzecz. W każdym klasztorze kontemplacyjnym w rozmównicy spotykamy kratę, oddzielającą Siostry zakonne od osób z zewnątrz. Czy ta krata ma także jakieś znaczenie symboliczne?

Krata jest widzialnym znakiem naszego całkowitego oddania się Bogu. Mówi o miłości Boga do nas i o naszej miłości do Niego. Za tą kratą czujemy się ogarnięte szczególną miłością Chrystusa i bardzo wolne. Przypomina ona, że należymy tylko do Niego. Wiele razy doświadczyłam tego, że symbol kraty stawał się narzędziem Boga w obdarzaniu łaską nie tylko nas, ale również osób przychodzących z zewnątrz.

Bóg zapłać za rozmowę!


opr. aś/aś


 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: pokój dobro klasztor Asyż klaryski zakon kontemplacyjny św. Klara zakon świętej Klary Klara OSC
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W