Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Małgorzata Szeroczyńska

Eutanazja i wspomagane samobójstwo na świecie. Studium prawnoporównawcze

© Copyright by Małgorzata Szeroczyńska and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2004
83-242-0261-7


Wnioski końcowe

Rozpowszechnienie się w ostatnich dziesięcioleciach zasady autonomii pacjenta doprowadziło na całym świecie do odejścia od koncepcji medycyny paternistycznej. Współcześnie to kompetentny pacjent swobodnie i świadomie (po uzyskaniu niezbędnych informacji) decyduje, na jaki rodzaj leczenia się zgadza, to on dokonuje podstawowego wyboru -kiedy leczenie zostanie wstrzymane na rzecz procesu naturalnego umierania. Takiej woli pacjenta nikt nie może się przeciwstawić, nikt nie może przymusić go do dalszego aktywnego życia, a ewentualne podejmowane w tym kierunku działania wypełniają znamiona przestępstwa. Co prawda metody polityki kryminalnej, jakimi poszczególne państwa doszły do akceptacji takiego założenia, były różne - od ustawowego wprowadzenia przepisu penalizującego zabieg medyczny bez zgody pacjenta (jak w wypadku Austrii), poprzez karanie za naruszenie nietykalności ciała czy wolności człowieka (jak w Niemczech, USA czy Wielkiej Brytanii), po orzeczenia sądowe nakazujące personelowi medycznemu zaniechanie leczenia (w takich sprawach jak Cruzan czy Nancy B.) - ale skutek okazał się jednakowy: dekryminalizacja eutanazji biernej na życzenie kompetentnego pacjenta.

Kolejnym uprawnieniem, którym obecnie już w pełni się cieszy nieuleczalnie chory pacjent, jest prawo do godnego umierania - bez bólu, w warunkach zapewniających poszanowanie jego człowieczeństwa, całodobowe towarzystwo bliskich, wsparcie psychologiczne i duchowe. Z punktu widzenia polityki kryminalnej należy jednak podkreślić zasadniczy wpływ na rozpowszechnienie się legalnego uznania tego prawa, jaki miał ruch społeczny w postaci organizacji prowadzących hospicja i promujących opiekę hospicyjno-paliatywną. To właśnie rozwój medycyny paliatywnej która wykazała, iż leczenie bólu nawet bardzo silnymi śród-

karni narkotycznymi, nawet na granicy ryzyka skrócenia życia, może być skuteczne i spełnia podstawowe zadanie wobec umierającego - podnosi jakość jego życia aż do momentu śmierci, niezależnie od tego, kiedy ten moment nastąpi.

Analogiczna sytuacja istnieje również w prawie polskim. Ustawodawca w nowym kodeksie zdecydował się wprowadzić przestępność dokonania zabiegu medycznego wbrew woli pacjenta, a w ustawie o zawodzie lekarza precyzyjnie uregulował zagadnienia związane z warunkami wyrażania takiej skutecznej zgody. W ustawie o zakładach opieki zdrowotnej zagwarantował prawo do godnego umierania, a opiekę paliatywną objął zakresem podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego. Niemniej jednak pewne zagadnienia pozostają wciąż nieuregulowane lub uregulowane na tyle niejasno, że ich wykładnia nasuwa pewne trudności w ich prawidłowym stosowaniu.

Spotyka się co prawda głosy w doktrynie, że kwestie eutanazji powinny pozostać poza ingerencją ustawodawcy - być rozstrzygane w sumieniach lekarzy i ewentualnie sędziów1. Biorąc jednak pod uwagę fakt, iż milczenie prawa lub jego nieprecyzyjne, a często nawet sprzeczne, sformułowanie nie stwarza poczucia bezpieczeństwa ani pacjentowi, ani lekarzom, ani członkom rodziny, a płynność granic pomiędzy dozwolonymi i niedozwolonymi zachowaniami eutanatycznymi często prowadzi do naruszenia godności człowieka poprzez na siłę kontynuowaną terapię lub brak prawidłowego leczenia bólu z obawy przed pociągnięciem do odpowiedzialności karnej za spowodowanie zgonu, wskazane byłoby precyzyjne ustawowe uregulowanie:

1. zasad niekontynuowania lub niewszczynania terapii na uprzednio wyrażone życzenie obecnie trwale niekompetentnego pacjenta lub przez powołanego w tym celu pełnomocnika;

2. zasad podejmowania samodzielnie przez lekarza decyzji o niekontynuowaniu lub niewszczynaniu terapii bezzasadnej z medycznego punktu widzenia, szczególnie jeśli pacjent jest niekompetentny albo pacjent kompetentny domaga się kontynuowania takiego leczenia;

3. zasad odłączania pacjenta od aparatury podtrzymującej przy życiu, szczególnie jeśli znajduje się on w trwałym stanie wegetatywnym;

4. stosowania technik przeciwbólowych niosących ze sobą ryzyko skrócenia życia (w tym przede wszystkim zasad podawania środków narkotycznych oraz trwałego odłączania świadomości pacjenta);

5. zasad niepodejmowania lub niekontynuowania terapii głęboko niepełnosprawnych noworodków;

6. zasad (nie)ratowania samobójców, szczególnie w wypadku, gdy ich świadoma i swobodna wola śmierci jest znana2.

Przede wszystkim jednak dla jasności obowiązujących już przepisów należałoby jednoznacznie sformułować art. 150 § l k.k., tak aby nie ulegało wątpliwości, iż obejmuje on jedynie zachowania polegające na działaniu i to podjętym w zamiarze bezpośrednim. Obecna jego redakcja -przy istnieniu monistycznej teorii czynu w prawie karnym oraz koncepcji zamiaru ewentualnego - nie wyklucza bowiem formalnie pociągnięcia do odpowiedzialności za eutanazję bierną na życzenie ani za eutanazję pośrednią na życzenie. Oczywiście wobec istnienia art. 192 § l k.k. oraz uregulowań ustaw medycznych, stwierdzenie takiej odpowiedzialności nie będzie miało miejsca, jednakże zarówno dla lekarzy, jak i dla pacjentów - niebędących prawnikami - przepisy pozostają nieczytelne (gdyż są rozproszone po różnych ustawach i wymagają zastosowania różnych metod wykładni przy ich interpretowaniu). W takiej sytuacji prawnej istnieje zbyt duże ryzyko, że lekarze, w obawie przed represją karną, nie będą podawali chorym wystarczającej dawki leków przeciwbólowych czy też będą usiłowali ich leczyć w nieskończoność (korzystając na przykład w faktu, iż pacjent nieuświadomiony - dla jego dobra - o swoim stanie i prognozach medycznych, wciąż biernie poddaje się agresywnej terapii).

Taką jednoznaczną regulację prawną można uzyskać w sposób dość prosty. Najlepszym przykładem tekstu legislacyjnego pozostaje wciąż chyba niemiecki Alternativenentwurf eines Gesetzes über Sterbehilfe z 1986 roku, według którego do kodeksu karnego miano wprowadzić klauzulę niekaralności następujących zachowań eutanatycznych:

1. gdy chory wyraźnie i jednoznacznie żąda przerwania lub niepodejmowania stosowania środków utrzymujących go przy życiu (przy czym regulacja ta miała mieć zastosowanie także wobec samobójców);

2. jeśli chory jest nieprzytomny i według oceny medycznej nie odzyska już świadomości albo w wypadku najciężej niepełnosprawnych noworodków istnieje negatywna prognoza medyczna wskazująca, że nigdy nie uzyskają one stanu świadomości;

3. jeśli według wiedzy medycznej chory trwale nie jest w stanie podjąć decyzji dotyczącej dalszego leczenia (z innych przyczyn niż brak przytomności), ale biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności, szczególnie silne, nieuleczalne cierpienie oraz bliskość śmierci, można rozsądnie przyjąć, że odrzuciłby kontynuowanie terapii;

4. gdy wobec prognozy bliskiej śmierci, cierpienia chorego oraz braku szans wyleczenie, podejmowanie lub kontynuowanie podtrzymującej przy życiu terapii jest z medycznego punktu widzenia bezużyteczne;

5. jeżeli lekarz lub osoba działająca z nakazu lekarza podaje umierającemu za jego wyraźną lub domniemaną zgodą środki zmierzające do łagodzenia bólu, którego w inny sposób nie można złagodzić, a efektem ubocznym, aczkolwiek nieuchronnym, jest zgon chorego3.

Mając na uwadze treść Konwencji Bioetycznej z Oviedo Polska stanie w najbliższym czasie wobec konieczności uregulowania zagadnień związanych z wcześniejszymi oświadczeniami woli pacjenta. Z punktu widzenia prawa karnego porównawczego najlepsze i najbardziej szczegółowe przepisy w tym zakresie mają ustawodawstwa stanowe Stanów Ameryki Północnej, przy czym interesujące są zarówno uregulowania dotyczące „testamentu życia", jak i pełnomocnika do spraw zdrowia oraz „DNA order". Pomijając drobne różnice pomiędzy poszczególnymi ustawami, nie ulega wątpliwości, iż zasługują one na głębszą uwagę i potraktowanie ich jako twórczych wzorców przy tworzeniu rodzimych przepisów. Pomimo zasadniczych rozbieżności między systemem kontynentalnym a systemem common law przepisy te mają w pełni charakter norm, które mogą zostać w znacznym stopniu recypowane do naszego porządku prawnego. Abstrahując jednak od przyszłej decyzji ustawodawcy w tym zakresie, społeczeństwo powinno na chwilę obecną przynajmniej wykorzystać istniejące procedury. Częściej powinny być wszczynane sprawy sądowe o wyrażenie zgody zastępczej na leczenie osoby niekompetentnej albo odmowę w jej imieniu zgody na to leczenie. Nic nie stoi bowiem na przeszkodzie, aby sądy wykorzystały w swobodnej ocenie wszystkie informacje, jakie mają o chorym, w tym także jego wcześniejsze pisemne i ustne oświadczenia oraz opinie „osoby zaufania" reprezentującej wolę chorego w tym względzie. Nie ma też proceduralnych przeciwskazań, aby postępowania te wszczynali nie lekarze, ale osoby najbliższe dla pacjenta (albo żeby przynajmniej brały w nich udział), zapobiegając tym samym bezkrytycznemu „przyklepywaniu" przez sąd wniosku lekarza.

Dużo bardziej dyskusyjne są zagadnienia związane z ewentualną dekryminalizacją eutanazji czynnej i wspomaganego samobójstwa. Jak zostało wykazane w poprzednim rozdziale, nie istnieją żadne prawa konstytucyjne gwarantujące jednostce uprawnienie do wiążącego dla innych żądania aktywnego jej uśmiercenia lub pomocy w odebraniu sobie życia. Dowodzi tego bardzo wyraźnie światowa polityka kryminalna. Zasadnicza większość państw pozostaje negatywnie nastawiona do tych form zachowań eutanatycznych. Z wyjątkiem Holandii i ostatnio Belgii oraz w pewnym zakresie Oregonu wszelkie próby dekryminalizacji lub depenalizacji skończyły się niepowodzeniem, z reguły już na etapie inicjatyw ustawodawczych (chociaż na Terytoriach Północnych Australii uchylona została ustawa już obowiązująca, zresztą podobne próby mają wciąż miejsce w Oregonie).

Z drugiej jednak strony zalegalizowanie powyższych form eutanazji również nie narusza żadnych praw konstytucyjnych, pod warunkiem stworzenia odpowiednich i skutecznych mechanizmów kontroli. Ewidentnym przykładem zgodności z konstytucją eutanazji czynnej i wspomaganego samobójstwa są właśnie trzy wymienione wyżej ustawodawstwa, co do których nie istnieją żadne wątpliwości, że należą do demokratycznych porządków prawnych. Co więcej taki sam wniosek nasuwa się na podstawie orzeczeń sądowych orzekających zarówno w sprawach amerykańskich, kanadyjskiej, jak i brytyjskiej. Ani sądy narodowe ani sąd europejski nie stwierdziły, aby zabójstwo na żądanie cierpiącej, nieuleczalnie chorej osoby lub pomoc takiej osobie w dobrowolnym i racjonalnym samobójstwie naruszały prawa człowieka.

Z kryminologicznego punktu widzenia w wypadku zabójstwa na życzenie lub z litości oraz wspomaganego samobójstwa mamy powszechnie do czynienia ze specyficznym zjawiskiem - rozejściem się systemu wartości i ocen, reprezentowanego z jednej strony przez ustawodawcę i wyrażonego w przepisach karnych, a z drugiej strony - głoszonego i praktykowanego przez wymiar sprawiedliwości4. Sprawy bardzo rzadko trafiają na wokandę, a wyroki rzadko są skazujące, a jeśli już, to z reguły na karę nieadekwatnie niską w stosunku do zagrożenia. Co więcej rozejście następuje też między postawą ustawodawcy a reakcją społeczeństwa. Wyniki sondaży opinii publicznej, coraz liczniej powstające organizacje społeczne na rzecz legalizacji eutanazji lub propagujące racjonalne samobójstwo, powszechne inicjatywy ustawodawcze wyraźnie stoją w sprzeczności z dogmatyczną postawą ustawodawcy.

Jeśli chodzi o eutanazję czynną i wspomagane samobójstwo, może warto, aby odwołał się on do dwóch podstawowych zasad racjonalnej kryminalizacji: zasady minimalizmu karnego oraz zasady wstrzemięźliwości penalizacyjnej. Według tych zasad kryminalizowane bowiem powinny być tylko takie zachowania społeczne, które zawierają relewantny ładunek społecznej szkodliwości dla określonej sfery stosunków społecznych, z drugiej zaś - nie dają się ograniczyć ani zwalczyć za pomocą innych metod kontroli społecznej5. Taka konieczność w wypadku aktywnie wspomaganej śmierci na życzenie osób nieuleczalnie chorych chyba jednak nie istnieje - jaką szkodę bowiem niesie śmierć dla osoby, która jej pragnęła, dla której jakość pozostałego jej życia była tak niska, że dobrowolnie i świadomie chciała z niego zrezygnować. Poza tym należy zadać sobie pytanie, czy kryminalizacja tego typu zachowań jest skuteczna. Odpowiedź wydaje się negatywna. Nie ulega bowiem wątpliwości, że istnieje „szara sfera" zabójstw eutanatycznych, częstokroć w polskich warunkach wynikających z niskiej jakości opieki medycznej. Taki też powinien być przede wszystkim kierunek polityki kryminalnej polskich władz - zapewnienie wystarczającej opieki paliatywnej tak stacjonarnej, jak i domowej dla wszystkich potrzebujących (która wciąż w zasadniczym stopniu opiera się na działalności niepublicznej służby zdrowia i wolontarystycznej pracy organizacji pozarządowych) oraz zapewnienie prawidłowego leczenia bólu w innych zakładach opieki zdrowotnej (także wobec chorych nieumierających).

Zastanawia w tej sytuacji, dlaczego ustawodawca stosuje wciąż kryminalizację przedmiotowych czynów, szczególnie przy faktycznej wręcz całkowitej dekryminalizacji. Wydaje się, że uzasadnienie dla tego zjawiska stanowi kryminalizacja, którą Gardocki nazwał symboliczną. Ustawodawca zdaje się mieć na celu raczej symboliczne potwierdzenie pewnych wartości - w tym wypadku prawa do ochrony życia - niż ich efektywne urzeczywistnienie6. Nie ulega wątpliwości, iż symboliczne znaczenie prawa do życia ma podstawową wartość dla porządku prawnego naszego kraju, a decyzja o ewentualnej rezygnacji z tego symbolu, żeby była społecznie prawidłowa, mogłaby mieć miejsce jedynie po tak długim procesie powolnej i stopniowej akceptacji przez społeczeństwo i organy państwa praktyk eutanatycznych, jaka miała miejsce w Holandii, i z pewnością wymaga dogłębnych zmian w organizacji służby zdrowia, ale także w mentalności polskich lekarz i pacjentów.

Jeśli jednak ustawodawca polski zdecydowałby się na zachowanie zakazu zabójstwa na życzenie z litości oraz wspomaganego samobójstwa, wskazane byłoby bardziej precyzyjne sformułowanie art. 150 § 2 k.k. w celu uniknięcia wątpliwości, jakie okoliczności są na tyle wyjątkowe, że pozwalają na nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpienie od jej wymierzenia. Na uwagę zasługuje tutaj propozycja Popławskiego, aby znowelizować art. 150 k.k. i nadać mu brzmienie: „§ 1. Kto zabija człowieka na jego prośbę, usprawiedliwioną okolicznościami lub pod wpływem współczucia dla niego z powodu długotrwałej ciężkiej choroby nieuleczalnej, ciężkiego kalectwa i innych powodów, zasługujących na usprawiedliwienie, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5. § 2. W szczególnie uzasadnionych wypadkach sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia"7. Propozycja ta wydaje mi się za daleko idąca, gdyż z jednej strony zrównuje eutanazję dobrowolną z eutanazją niedobrowolną - bo tak chyba należy interpretować spójnik „lub" łączący znamię prośby ze znamieniem współczucia - z drugiej zaś w § l wymienia już tak naprawdę wszystkie wyobrażalne okoliczności łagodzące (dzięki czemu § 2 staje się pusty treściowo) przewidując za nie sankcję równą sankcji obecnie obowiązującej. Parafrazując jednak powyższy projekt, osobiście proponowałabym pozostawienie § l art. 150 k.k. w obecnym brzmieniu, nowelizując § 2 następująco: „wobec osoby, która zabija człowieka na jego usilne żądanie, usprawiedliwione długotrwałą ciężką chorobą nieuleczalną lub ciężkim kalectwem i pod wpływem współczucia dla niego, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia". Analogiczny przepis powinien zresztą zostać dołączony również do art. 151 k.k., gdyż nie istnieje żadne kryminologiczne uzasadnienie dla surowszego traktowania pomocnictwa do samobójstwa od zabójstwa na życzenie i z litości.

Taka regulacja, nie wprowadzając dekryminalizacji eutanazji czynnej i wspomaganego samobójstwa, zapewni lekarzom i pacjentom poczucie większej pewności, a sądom da pełne prawo jego elastycznego kształtowania w wyborze przyszłej polityki kryminalnej państwa w odniesieniu do zagadnień związanych z końcem życia człowieka.

PRZYPISY

'M. Szerer. Skracanie nieznośnego żyda, Palestra, 1975, nr l, s. 105-106.

2A. Eser, Freiheit zum Sterben - kein Recht auf Totung. Ein Beitrag zum strafrechli-chen Thema des 56. Deutschen Juristentages 1986 in Berlin, „Juristische Zeitung", 1986, nr 17, s. 792-794; Z. Sobolewski, op. cit., s. 78-79.

3A. Eser, H.-G. Koch, (red.), op. cit.. s. 153-154; H.-G. Koch, Aktuelle Rechts-fragen, op. cit., s. 230-231; A. Wąsek, Projekt ustawy w RFN o pomocy przy umieraniu, „Państwo i Prawo", 1987, nr 8, s. 93-96.

4K. Krajewski, Teorie kryminologiczne a prawo karne, Dom Wydawniczy „ABC", Warszawa 1994, s. 85.

5J. Bojarski, M. Filar, Polityka kryminalizacyjna III Rzeczypospolitej, „Przegląd Prawa Karnego", 1993, nr 9, s. 6.

6L. Gardocki, Zagadnienia, op. cit., s. 62. 7H. Popławski, Eutanazja, op. cit., s. 95-96.


opr. ab/mg



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: polityka eutanazja pojęcie witalizm definicja prawo karne jakość życia eutanazja bierna pozbawienie życia zachowanie eutanatyczne człowiek cierpiący skrócenie życia eutanazja pośrednia legalność uregulowania legislacyjne