Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Sprawiedliwość. Sens prawa

Stefan J. Karolak

O pięknie prawa

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z kwietnia 1997 r. jest aktem prawnym po raz pierwszy w dziejach państwa polskiego przyjętym przez Naród w drodze referendum 25 maja 1997 r. Kwestii proceduralnych, inspirujących jurydycznie, jest zresztą znacznie więcej. Jednakże nie ona, ani też względy proceduralne, a w każdym razie nie one przede wszystkim stanowić będą przedmiot mojej refleksji. Sama Konstytucja jako akt prawny o wielkiej doniosłości ustrojowej jest introdukcją tylko i zaproszeniem do wspólnej zadumy nad zagadnieniem piękna prawa.

Mówić tu chciałbym o  pięknie prawa w  ogóle, a  nie o konkretnym prawie, systemie czy akcie prawnym, którego atrybutem byłaby wielka i szczególna jego uroda. Myślę tu także o tym, czy prawu, pojęciowo rzecz jak najszerzej traktując, w ogóle można atrybut taki, jakim jest piękno, przypisać. Czy zatem prawo jest piękne? Jeśli zaś nie jest, czy mogłoby być?

A jeśli już się zdecydujemy na określony wybór odpowiedzi tej materii dotyczący, to warto by, mówiąc językiem prawniczym, przedstawić przesłanki i argumenty, które legły u  podstaw dokonanego wyboru. Zresztą sam wybór mógł być inspirowany nie tylko preferencjami o  charakterze aksjologicznym, a więc estetycznymi czy etycznymi. Jest bowiem bardzo prawdopodobne, że szerzej i  głębiej rzecz traktując, mógł być on — wybór ów — pochodną uznawanej filozofii, wychodzącej nawet poza ramy samej filozofii prawa.

Przedtem jednakże wróćmy jeszcze do naszej Konstytucji. Powrót ten inspirują co najmniej dwa powody. Pierwszym jest referendalny tryb jej zatwierdzenia. Co do samego zaś terminu „referendum”, to — moim zdaniem — należy wywieść go od łacińskiego słowa refero. Jest to czasownik o bogatej treści, który na tę okoliczność trzeba przełożyć jako potrzebę, wymóg rozstrzygnięcia problemu przedstawionego do decyzji.

W przypadku tak doniosłych aktów ustawowych jak konstytucja, może rodzić się chęć, a nawet potrzeba odwołania się i porównania ich z aktami prawotwórczymi starożytnego Rzymu. Tam, w okresie republiki rzymskiej (lata 509—27 p.n.e.), spotykamy się z  ciekawym zjawiskiem społeczno-prawnym dotyczącym akceptacji przez ogół ludności obywatelskiej — męskiej zresztą tylko i  dorosłej projektowanego prawa. Wiemy, że ogół takiej uprawnionej do stanowienia prawa społeczności rzymskiej tworzył zgromadzenie ludowe.

Przybywali na nie patrycjusze i plebejusze. Prerogatywą tego organu było uchwalanie ustaw wiążących swymi postanowieniami wszystkich obywateli Rzymu. Bywało, zresztą bardzo często, że skład podobnych zgromadzeń obejmował tylko część społeczności Rzymian, a mianowicie część plebejską. Patrycjusze nie brali w  nim udziału. Organ taki zwał się zgromadzeniem plebejskim (concilium plebis), a  jego uchwały zwano plebiscytami (plebiscita). Zgromadzenia plebejskie zwoływano od 471 r. p.n.e., a moc prawna ich uchwał wiązała właśnie tylko plebejuszy, z wyłączeniem patrycjuszy. Tak było do roku 287 p.n.e., w  którym uchwalono ustawę Hortensia (lex Hortensia). Odtąd na mocy tej ustawy plebiscita były wiążące dla ogółu obywateli rzymskich.

Fragment pochodzi z książki:

Stefan J. Karolak
Sprawiedliwość.
Sens prawa

ISBN: 978-83-7720-324-8
wyd.: Wydawnictwo PETRUS 2015

Na tym tle dostrzec można pewne piękno procedury uchwalania Konstytucji RP z 1997 r. Jakoż Konstytucja nasza mieści w sobie wolę jako akt ustawodawczy (sama jest przecież ustawą) podjęty przez obie izby polskiego parlamentu, Sejm i Senat, obradujące wspólnie jako Zgromadzenie Narodowe. Ponadto mieści się w niej wola społeczeństwa polskiego, które poprzez rodzaj plebiscytu warunkującego moc Konstytucji przyjęło ją w trybie akceptującego referendum. Piękno, jakie dostrzegam w  tej procedurze, jawi się tu jako zgodna wola Narodu (vide koncert Jankiela w Panu Tadeuszu) do tworzenia dobra, jakim jest, a przynajmniej być powinno, dobre i pożyteczne, a przy tym piękne prawo. Aby poradzić sobie z  tak delikatną materią, jaką jest piękno, a piękno prawa w szczególności (nie chcę przez to powiedzieć, że piękno urody kobiecej jest zagadnieniem prostszym czy mniej delikatnym) i zanadto nie pobłądzić, pożyteczną okazać się może wyprawa nie tylko do starożytnego Rzymu, ale i  w ogóle do starożytnych Aten czy Grecji. Jednakże zwrócenie się do antycznych źródeł nie zaspokoi automatycznie pragnienia wiedzy o tym, co piękne. Źródła te bowiem były liczne, a  zaczerpnięcie z  jednego z  nich pozwala na ujrzenie piękna w  ograniczonej jedynie i zamkniętej perspektywie. Przyniesie to ukojenie tylko na chwilę, by znowu pobudzić do poznania, z jeszcze większym pragnieniem, piękna bijącego z innego źródła.

dalej>>

opr. ab/ab


 


Podziel się tym materiałem z innymi:


 
Realizacja: 3W
Realizacja: 3W