Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Z Maciejem Langiem, konsulem RP w Ałma-Aty (Kazachstan) rozmawia Krzysztof Renik

Dlaczego chcą wyjechać

KRZYSZTOF RENIK: Ilu Polaków żyje w Kazachstanie?

MACIEJ LANG: Dane z powszechnego spisu ludności w roku 1989 mówią o ok. sześćdziesięciu tysiącach osób. Trzeba jednak pamiętać, że część ludności deklarowała wówczas inną narodowość, a do polskiej zaczęła przyznawać się dopiero po roku 1989. Dlatego według naszych ocen liczebność polskiej wspólnoty w Kazachstanie sięga stu tysięcy osób.

Czy ci ludzie zachowali znajomość języka polskiego?

Na tle innych narodowości napływowych sytuacja wygląda bardzo kiepsko. Jeszcze nie tak dawno znajomość języka ojczystego deklarowało zaledwie 12 proc. Polaków (dla przykładu: wśród Niemców ponad 54 proc. badanych mówiło po niemiecku). Oczywiście: w czasach radzieckich w Kazachstanie istniało niemieckie szkolnictwo, a polskiego nie było. Ale na przykład Koreańczycy, którzy trafili tu także w ramach deportacji i też pozbawieni byli szkół, w ponad 51 proc. deklarowali znajomość języka ojczystego.

A jaki jest stopień zachowania świadomości polskiej? Jaka jest wola tych ludzi, by zachować polską tożsamość?

Bardzo widoczne jest zróżnicowanie pokoleniowe. Osoby starsze mają polską tożsamość, ale w wymiarze konfesyjnym. Jest to uwarunkowane kresowym stereotypem łączenia narodowości z wyznaniem...

Polak to katolik. Czy tak?

W przypadku starszego pokolenia religia jest z pewnością czynnikiem generującym tożsamość. Ten proces jest bardziej skomplikowany w przypadku średniego i młodego pokolenia. Tu widoczna jest bardzo daleko posunięta sowietyzacja. Musimy pamiętać, że dla osób urodzonych po okresie represji, dla pokolenia lat 60. na przykład, wychowanych w ZSRR, sprawa narodowości nie była czymś istotnym. Spotykam się często z opinią, że problem ten powstał dopiero po rozpadzie ZSRR, gdy nie można już było być człowiekiem radzieckim i trzeba było zacząć szukać swoich narodowościowych korzeni.

Czy to oznacza, że także i Polacy byli w Kazachstanie materiałem, z którego państwo chciało tworzyć człowieka radzieckiego?

W przypadku średniego pokolenia z całą pewnością tak.

Czym charakteryzuje się zsowietyzowany Polak z Kazachstanu?

Najpierw trzeba zapytać, co to znaczy "homo sovieticus". To jest kwestia tak złożonego zagadnienia, jak sowiecka mentalność - mentalność człowieka przyzwyczajonego do tego, że o jego życiu decyduje się za niego; że płaca jest formą zasiłku socjalnego i nie pozostaje w żadnej relacji do wykonywanej pracy. Takich cech jest oczywiście znacznie więcej - zostały zresztą dokładnie opisane w literaturze sowietologicznej.

A które z tych cech są wśród wspólnoty polskiej najbardziej widoczne?

Ich znaczenie zależy od kontekstu. Jeżeli chciałbym na przykład charakteryzować je w kontekście repatriacji, musiałbym wymienić cały zestaw powodów utrudnionej integracji tych ludzi ze społeczeństwem polskim. Choćby niezdolność do samodzielnego działania. Trzeba pamiętać, że robotnik kołchozowy nie był rolnikiem w polskim rozumieniu tego słowa. Pracował w kołchozie i zajmował się na przykład naprawą przednich mostów w traktorach. Naprawa tylnego mostu sprawia mu bardzo duże problemy, a kombajnu już się w ogóle nie dotyka. To m.in. powoduje, że samodzielne życie w Polsce może być dla tych ludzi bardzo trudne i nieść ze sobą dramaty.

My, w Polsce, reprezentujemy pogląd, że rozpad Związku Radzieckiego był wydarzeniem pozytywnym. Sądzimy, że podobnie przyjęli to wydarzenie Polacy w Kazachstanie. A Polacy w Kazachstanie, podobnie jak miliony innych ludzi na obszarze od Brześcia do Magadanu, przyjęli rozpad ZSRR jako swojego rodzaju tragedię. W Kazachstanie spora część ludności - niezależnie od narodowości - uważa to wydarzenie za koniec świata.

Czym to tłumaczyć? I czy Kazachowie myślą podobnie?

Tak, Kazachowie też często podzielają ten pogląd. Tylko, że Kazachowie uzyskali swoją państwowość - i dopiero jej oceny są różne. Powraca np. pytanie, czy cena niepodległości nie była zbyt wygórowana. A motywacje takiego rozumowania? Ci ludzie, niezależnie od narodowości, boleją nad tym, że zniknął porządek, że zniknęła stabilność i poczucie bezpieczeństwa. Na poziomie egzystencjalnym oni wiedzieli, co będzie jutro. Dzisiaj tej zwykłej, codziennej stabilizacji nie ma. I to, moim zdaniem, rodzi największą nostalgię za czasami radzieckimi. Nikt się oczywiście już nie spiera na temat ideologii komunistycznej. Czy ona była zła, czy dobra - to przeciętnych ludzi nie interesuje.

A czy sądzi Pan, że ta nostalgia jest do wyleczenia? Czy w budującym swoją państwowość Kazachstanie odnajdzie się ludność napływowa, a w jej liczbie także i Polacy?

Tego nie wiem. Mamy bowiem do czynienia z procesem in statu nascendi, zarówno gdy chodzi o ową nostalgię, jak i o budowanie kazachstańskiej państwowości. Jedno jest pewne - w Kazachstanie istnieje bardzo silna presja migracyjna i grupy napływowe chcą wyjechać; głównie po to, by polepszyć sobie warunki bytu materialnego. A czy wyjeżdżając wyleczą się z nostalgii za radzieckością? Warto by się przyjrzeć Niemcom, którzy wyjechali.

Co z takiego obserwowania niemieckiej akcji migracyjnej wynika dla Polski?

Przede wszystkim konieczność zwrócenia uwagi na kwestie integracji tych, którzy do Polski przyjeżdżają. Są to ludzie często nie znający języka. Nikt się właściwie nie zastanawia, jak oni będą funkcjonować w kraju. A przecież nawykli do zupełnie innego otoczenia i warunków pracy. W Polsce otrzymują od gminy mieszkania, otrzymują - jak dobrze pójdzie - miejsce pracy, ale ze sprawą integracji z polskim społeczeństwem muszą radzić sobie sami. Rzuca się ich na głęboką wodę.

Niemcy do sprawy integracji przykładali dużą wagę. Tworzyli specjalne, bardzo szczegółowe programy integracyjne. Jakie efekty przyniosły te działania?

Generalna zasada była taka, żeby nie tworzyć zwartych skupisk, "gett" ludności przybyłej z terenów b. ZSRR. Dzisiaj można powiedzieć, że ta integracja udała się tylko częściowo. Świadczą o tym choćby powroty części Niemców z Republiki Federalnej do Kazachstanu. Na tle ogólnej liczby wyjeżdżających nie są to grupy wielkie, niemniej przypominają, że problem istnieje.

Ilu Niemców wyjechało z Kazachstanu?

W roku 1989 liczbę Niemców w Kazachstanie szacowano na 950 tys. Według dostępnych mi informacji do tej pory wyjechało ponad 600 tys. Trzeba przy tym pamiętać - dotyczy to także i Polaków - że wśród wyjeżdżających byli ludzie, którzy deklarowali inną narodowość, zwykle małżonkowie w związkach mieszanych. Np. w roku 1997 wyjechało do Niemiec ponad czterdzieści tysięcy Niemców i ponad dziesięć tysięcy Rosjan, jako członków rodzin repatriantów.

Czy liczba wyjeżdżających do Niemiec topnieje?

Nie, utrzymuje się nadal na tym samym poziomie - tych czterdziestu-pięćdziesięciu tysięcy rocznie. Z moich rozmów z przedstawicielami organizacji niemieckich w Kazachstanie wynika, że wszelkie próby zatrzymania przez Republikę Federalną potoku repatriantów nie udały się. Wybudowanie przez Niemcy kolejnej serowarni czy piwiarni w Kazachstanie, czyli tworzenie miejsc pracy i infrastruktury, co w konsekwencji miałoby skłaniać ludzi do pozostania - to wszystko się nie udaje. Zdaniem działaczy niemieckich w Kazachstanie ludzie wyjadą bez względu na to, co im się zaoferuje na miejscu.

Czego oczekują ludzie, którzy chcą wyjechać z Kazachstanu? Nie tylko Polacy - także Niemcy, także Rosjanie?

Większość deklaruje, że nie oczekuje niczego poza możliwością przyjazdu. Mówi, że godzi się na każde warunki i na każdą pracę, jaka zostanie jej zaoferowana. Z badań, przeprowadzonych w latach 1994-95, wynika, że dla repatriantów najważniejsze było zapewnienie mieszkania w kraju docelowym, a poza tym - transferu świadczeń socjalnych.

O czym to świadczy?

O tym, że wyjazd nie jest postrzegany w kategoriach natychmiastowej konieczności.

Wyjeżdżający mówią czasem o zagrożeniu kazachskim nacjonalizmem i islamskim fundamentalizmem...

W Kazachstanie nie ma islamskiego fundamentalizmu, nikt tu nie zakazuje np. budowy kościołów. Wszystkie raporty organizacji międzynarodowych zajmujących się monitorowaniem praw człowieka potwierdzają, że nie ma tu napięć na tle religijnym i etnicznym. Są natomiast napięcia na tle socjalnym i ekonomicznym. Jest niewiara w to, że sytuacja materialna społeczeństwa może ulec poprawie. Dlatego wyjazdy są pojmowane jako próba szukania sobie lepszego miejsca pod słońcem, miejsca, w którym będzie można znaleźć bardziej obiecujące perspektywy życiowe.



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Kazachstan Niemcy islam Maciej Lang Polak homo sovieticus repatriacje kołchoz ZSRR Kazach
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W