Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Źródło: Przewodnik Katolicki

Opera łączy moje dwie pasje

Z Małgorzatą Walewską, słynną polską mezzosopranistką, rozmawia s. Ines Krawczyk MChR



Kiedy i dlaczego wybrała Pani operę? Nie interesował Panią inny rodzaj muzyki?

- Śpiewałam od dziecka. Oczywiście nie zaczynałam od opery, ale od piosenek dziecięcych, do których akompaniował mi na mandolinie mój dziadek. Hitem była piosenka: „Ta Dorotka, ta malusia". Później: „A ja nie chcę czekolady". W moim nastoletnim życiu ulubionym przebojem była „Laleczka" Violetty Villas. Śpiewałam także przeboje Czerwonych Gitar i Lady Pank. Słuchałam Orkiestry z Chmielnej, ale i Bogny Sokorskiej. Owszem, interesowała mnie opera, ale jeszcze nie traktowałam jej poważnie. Później otarłam się o rocka. Śpiewałam na Famie z kapelą „Iwan Ka-ramazow", gdzie na basie grał mój mąż. Dopiero kiedy zdałam maturę, zaczęłam poważnie myśleć o tym, co tak naprawdę chciałabym robić w życiu. Wahałam się między aktorstwem a studiami wokalnymi. A opera to przecież najlepsze połączenie tych dwóch pasji. I tak się zaczęło.

Scena operowa daje możliwość „wypowiedzenia się" zarówno śpiewaczce, jak i aktorce. Co jest Pani bliższe?

- W operze najważniejsza jest muzyka! Na pierwszym miejscu jest technika wokalna i zgodność z materiałem nutowym. Oczywiście bez interpretacji jest to martwe, więc nie należy lekceważyć żadnego z tych elementów.

Żartem powiedziała Pani kiedyś, że nie ubolewa nad tym, że nie jest sopranistką, ponieważ mezzosopranów jest znaczniej mniej, co zmniejsza konkurencję. Ale naprawdę nigdy nie marzyła Pani, by sięgnąć po gwiazdorski splendor, przypisywany najczęściej sopranom?

- Owszem, będąc dzieckiem myślałam, że im wyżej się śpiewa, tym lepiej. I dopiero prof. Słonicka uświadomiła mi, że „słowik ze mnie drewniany", i dobrze, bo doskonale czuję się ze swoim mezzosopranem! Pociągają mnie role z charakterem, które zapewnia mi mój gatunek głosu. W pełni satysfakcjonuje mnie „splendor", jaki jest moim udziałem, i bardziej niż popularność pociąga mnie możliwość realizacji swoich ambicji aktorskich. Poza tym głosu nie można sobie wybrać. To jest dar Boży. Gdybym jednak mogła wybierać, to wybrałabym ten, który mam.

Która z wielkich primadonn jest dla Pani wzorem?

- Jessye Norman, a z polskich śpiewaczek moja maestra Halina Słonicka. Niestety, już nieżyjąca.

Jest Pani laureatką wielu prestiżowych nagród. Która z nich jest dla Pani najważniejsza?

- Bardzo ważny był dla mnie Konkurs Pavarottiego, ponieważ miałam szansę obcować z samym mistrzem. Paradoksalnie konkursy, w których zostałam finalistką lub laureatką, miały niewielki wpływ na moją karierę. Natomiast kluczowym okazał się pierwszy Konkurs Moniuszkowski ze względu na spotkanie maestry Słonickiej i Konkurs Mirjam Heiin w Helsinkach, gdzie nie przeszłam nawet do finału. Jednak dzięki temu konkursowi podpisałam dwuletni kontrakt ze słynną Operą Wiedeńską. Od tego momentu co roku jestem zapraszana do Finlandii na koncerty lub na wspomniany już festiwal do Opery Narodowej. Ten konkurs miał największe znaczenie w mojej karierze.

Z liczby występów można wywnioskować, że jest Pani bardzo zapracowana. Jak udaje się pogodzić obowiązki zawodowe z życiem prywatnym? Czy jest w nich miejsce na hobby? A może poza śpiewaniem nic już nie istnieje?

- Dzięki rozwojowi techniki moje | życie stało się łatwiejsze. Mam możliwość nieograniczonego kontaktu z rodziną z każdego miejsca na ziemi. A jeśli chodzi o hobby, to uwielbiam szyć. Często przerabiam ubrania, które kupuję, wymieniam guziki, doszywam lub odpruwam ozdoby, zwężam spódnice... To mnie odpręża. Lubię także przemeblowywać swój dom i coś w nim naprawiać. W wolnych chwilach sięgam po gry komputerowe lub klocki lego. Ostatnio składałam z dziećmi koparkę.

Jak wyglądają plany na najbliższą przyszłość i czy naprawdę zapisuje Pani role na 2010-2012?

- Nie. Plany sięgają czerwca 2011 r. Zawierają dwa kontrakty w Seattle i dwa w Covent Garden w Londynie. Poza tym będę w San Francisco, Waszyngtonie, Baltimore, Berlinie, Atenach, a także na letnim festiwalu w zachodniej Francji. Wolne miejsca między tymi kontraktami mój menedżer wypełnia występami w Polsce. Szczegóły znajdą Państwo w kalendarium na stronie www.walewska.net. Ś


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: muzyka śpiew opera głos pasja scena Małgorzata Walewska Pavarotti wykształcenie muzyczne
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W