Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Meszuge

KROK ZA KROKIEM

Z alkoholizmem można wygrać

ISBN: 978-83-7767-957-9
wyd.: Wydawnictwo WAM 2014

Wybrane fragmenty
Wstęp
Jestem alkoholikiem
Zamiast
Przebudzenie duchowe alkoholika
Alkoholik – trzeźwy czy zdrowy?
Czy możliwe jest całkowite wyleczenie?


Nowe

Rozdział ten zawiera artykuły i eseje nowsze, które powstały już po napisaniu książki „Alkoholizm zobowiązuje” (wyd. WAM, Kraków 2012). Wyjątek stanowi tekst „Alkoholik trzeźwy czy zdrowy”, dotyczący moich rozważań na temat możliwości całkowitego wyleczenia się z choroby alkoholowej, tj. z alkoholizmu, który uważam za ważny na tyle, by go tutaj powtórzyć; zwłaszcza że temat ten oraz różne wątpliwości i pytania z nim związane od dziesiątków już lat powracają co pewien czas jak bumerang.

Do paru zagadnień, najważniejszych według mnie, wracam po dwa-trzy razy. Nie jest to przypadek czy przeoczenie, a wręcz przeciwnie: pełna premedytacja. Z własnego, ale nie tylko, doświadczenia wiem już, że często muszę wysłuchać albo przeczytać pewne treści kilka razy, zanim je rzeczywiście usłyszę. I jeszcze parę, zanim je w pełni zrozumiem.

Jestem alkoholikiem

Alkoholik – przez ostatnich dziesięć lat używałem tego określenia zdecydowanie częściej niż nazwiska. Jestem alkoholikiem – co stwierdzenie to oznacza dla mnie dzisiaj, teraz? Jak zmieniało się to w czasie? Bo przecież nie zawsze było tak samo…

W dzieciństwie wydawało mi się, że alkoholik to taki bardziej zdegenerowany pijak, a pojęcie nałóg wiązałem głównie z papierosami (moja matka paliła nałogowo), jednak wiele uwagi temu zagadnieniu nie poświęcałem, bo i cóż mnie ono wtedy obchodziło?

Całe życie dużo czytałem, przez wiele lat byłem też zapalonym kinomanem, tak więc jako starszy nastolatek i później z alkoholizmem i alkoholikami zacząłem stykać się w książkach i filmach – pamiętam na przykład powieść „Pilot” Roberta Davisa i na jej podstawie nakręcony film z Cliffem Robertsonem czy polski film „Nie będę cię kochać” Janusza Nasfetera. Doświadczenia te okazały się z czasem bardzo pomocne, oszczędziły mi wielu cierpień. Przyjaciele opowiadają czasem, jak rozpaczliwie walczyli z samym określeniem alkoholik, nie chcieli zgodzić się na to, według nich, poniżające piętno i plugawe wyzwisko, a więc i na konsekwencje, które wynikają z uznania się za alkoholika, czyli konieczność leczenia odwykowego i/lub uczestniczenia w spotkaniach AA. Ja wiedziałem od dawna, że alkoholizm to jest choroba, że to się leczy, że są jacyś Anonimowi Alkoholicy (wydawało mi się wtedy, że to coś w rodzaju klubu abstynenta). Dzięki temu szybciej gotów byłem się poddać, zaoszczędziłem sobie zapewne parę lat pijanego obłędu. Niemniej w tamtym okresie wydawało mi się jeszcze, nawet byłem święcie o tym przekonany, że cały problem tkwi w alkoholu i jego nadużywaniu.

Świadkiem jakiegoś mojego pijackiego wyczynu była znajoma, Al-anonka2 po terapiach. Diagnozę postawiła mi bezbłędnie i pożyczyła książki na temat uzależnienia. Z jednej z nich dowiedziałem się, że problemem alkoholika nie jest alkohol, że chyba chodzi tu jednak o coś więcej, o coś jeszcze. W tym czasie była to wiedza, z której nic dla mnie nie wynikało, której nie potrafiłem wykorzystać, jednak, jak widać, informację tę jakoś tam zapamiętałem. Choć piłem jeszcze ze trzy-cztery lata, i to coraz bardziej destrukcyjnie, a może nawet kasacyjnie, w końcu mi się ona przydała, okazała pomocna.

Znalezienie odpowiedzi na pytanie: jeśli nie alkohol, to co w takim razie jest moim, jako alkoholika, głównym problemem? – zajęło mi wiele lat. Nie pomogła w tym psychoterapia odwykowa, nie pomogła mityngowa liturgia słowa (problemy i radości, i ceremonialnie odczytywane długaśne teksty zawarte w scenariuszach). Pomógł Program AA i literatura Wspólnoty – w głównej mierze, bo oczywiście także sponsorzy, różne warsztaty, pierwsi podopieczni, a nawet pozornie przypadkowe mityngowe wypowiedzi na temat Kroków.

Czwarty i Piąty Krok3 realizowałem kilka razy – z powodów, które w tym momencie nie są ważne – z różnymi ludźmi, w różnych miejscach, w różny sposób. Za pierwszym razem odkryłem, że istotę moich błędów stanowi głównie egocentryzm i egoizm. Nie zaskoczyło mnie to jakoś, bo przecież w „WK” wyraźnie napisano: Egoizm, egocentryzm, koncentracja na samym sobie!… To właśnie jest, jak sądzimy, zasadnicze źródło naszych kłopotów4. Jednak za drugim razem zorientowałem się, że jest tu jeszcze głębsze dno, bo ten egocentryzm i egoizm wynikały ze strachu i lęku. Kiedy w „12x12” przeczytałem: Głównym motorem naszych wad był samolubny lęk, że możemy utracić coś, co już posiadamy, albo że nie uda nam się zdobyć czegoś, czego pragniemy5 – wiedziałem już, że to ja, że to o mnie, że o to właśnie chodzi: kradłem przedmioty, rzeczy, bo bałem się, że nie będę miał tego, na co mam ochotę, czego potrzebuję, co wydawało mi się niezbędne, oraz starałem się zniewolić, przywiązać ludzi z obawy przed odrzuceniem i samotnością.

Znowu minąć musiały lata, zanim zadałem sobie kolejne niewygodne pytanie: dlaczego się bałem? Właśnie tak! Dlaczego się bałem, a nie czego się bałem, bo czego się bałem, to przecież już wiedziałem. Czyli po prostu: skąd wziął mi się ten strach czy też lęk?

Nie jestem socjopatą, nie wychowałem się w pustyni i w puszczy, gdzie dobry uczynek to jak Kali komuś ukraść krowy. Przecież dobrze wiedziałem i zdawałem sobie sprawę, że cudzołóstwo, kłamstwo, kradzież są to zachowania i postępowanie moralnie naganne, ale… Ale ilekroć musieliśmy wybierać między charakterem a przyjemnością, troska o szlachetność charakteru ginęła w pogoni za urojonym szczęściem6. Cóż z tego, że miałem jakieś zasady, jeśli permanentnie brakowało mi siły, by żyć zgodnie z nimi!? Jaka była geneza mojego strachu i lęku? Wreszcie zrozumiałem, że strach (lęk, obawa, panika itp.) wynika ze słabości, z braku siły. Boją się słabi i bezsilni. Głównym naszym problemem okazał się kompletny brak siły duchowej7.

Czyli kolejno: najbardziej rzucające się w oczy spektakularne picie – niżej egoizm i egocentryzm – jeszcze niżej strach i jego odmiany – wreszcie na samym dole to, co najważniejsze… brak siły duchowej. W taki właśnie sposób, coraz głębiej, sięgałem do źródeł swoich problemów, do ich prawdziwej natury czy istoty.

Opisane na kilku stronach wydaje się to proste, ale w rzeczywistości zajęło mi całe lata. Jednak chyba nawet nie to jest najbardziej irytujące, ale fakt, że odpowiedzi na wszystkie pytania oraz wątpliwości i rozwiązanie problemu alkoholizmu miałem cały czas pod nosem, w dwóch książkach. Koziołek Matołek też musiał biedaczysko po szerokim szukać świecie tego, co jest bardzo blisko, tylko dlaczego wydawało mi się, że jestem od niego bardziej roztropny? Wydawało mi się… właśnie – tylko wydawało.

Jestem alkoholikiem – rozumiem już, że alkohol nie był głównym problemem w moim życiu (Alkohol jest bowiem tylko symptomem naszej choroby. Musieliśmy zatem dotrzeć do jej istotnych przyczyn i warunków, które sprzyjały jej rozwojowi8). Różne moje problemy ujawniały się i potęgowały właśnie wtedy, kiedy przestawałem pić. A tak, tak! Bo kiedy piłem, byłem po prostu pijany. To właśnie podczas przerw w piciu podejmowałem decyzje o… następnym piciu i to pomimo koszmarnych konsekwencji poprzedniego picia (także wiele innych, równie absurdalnych). Dlatego sądzimy, że człowiek, który uważa, iż tylko wystarczy nie pić, nie przemyślał wszystkiego9. Do czasu alkohol nie tylko nie był problemem – był nawet rozwiązaniem. Żyjąc pod presją wiecznie niezaspokojonych wymagań, pozostawaliśmy w stanie chronicznego rozdrażnienia i rozczarowań10 – w tych stanach alkohol przynosił ulgę. Inny potwierdzający ten fakt cytat pochodzi z „WK”: Bez alkoholu są niespokojni, skorzy do gniewu i rozgoryczenia, dopóki nie doznają uczucia ulgi i uspokojenia, które przychodzi wraz z wypiciem kilku kieliszków…11.

„Terror szybkiej ulgi” (znakomity tytuł artykułu Miki Dunin – do dzisiaj nie mogę jej wybaczyć, że to nie ja go wymyśliłem) – dokładnie tak! Szybkiej ulgi, która skutecznie niweczy każdą szansę na osiągnięcie satysfakcjonujących, długofalowych efektów.

Pewnego dnia nie będzie umiał wyobrazić sobie życia ani z alkoholem, ani bez niego. Wtedy dopiero, jak mało kto, pozna, co to jest samotność. Wówczas uświadomi sobie, że znalazł się na skraju przepaści. Będzie życzył sobie już tylko śmierci12.

Tak, to ja, to także o mnie.

Anonimowi Alkoholicy… rozwiązali problem alkoholizmu13. To rozwiązanie zapewne usłyszeć można na każdym mityngu AA, bo zawarte jest w Drugim Kroku: Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie. Także w „Wielkiej Księdze” znaleźć można jasne stwierdzenie: Koniecznością dla nas stało się znalezienie takiej siły, z pomocą której moglibyśmy żyć. Musiała to być SIŁA POTĘŻNIEJSZA NIŻ NASZA WŁASNA14.

Być może tu właśnie należy szukać źródeł popularności opolskiej grupy „Wsparcie”, zorientowanej głównie na nowicjuszy i początkujących, której mityngowe tematy nie wychodzą poza problematykę pierwszych trzech Kroków (Krok 1 – precyzuje problem, Krok 2 – określa rozwiązanie, Krok 3 – to postanowienie). Alkoholicy – z różnym stażem abstynenckim i płci obojga – przychodzą tu, żeby usłyszeć o skutecznym rozwiązaniu. Resztę zrobią już ze swoimi sponsorami. Nasze główne zadanie wobec nowicjusza polega na umiejętnym zapoznaniu go z Programem15. Sponsor – dla tych, którzy tego nie wiedzą – to po prostu alkoholik z większym doświadczeniem, który z pomocą i pod kierunkiem swojego sponsora poznał już i zrealizował w swoim własnym życiu Program 12 Kroków Anonimowych Alkoholików i teraz bezinteresownie pomaga swojemu podopiecznemu odnaleźć tę Siłę, o której była mowa wcześniej, oraz pokazuje, jak czerpać z jej zasobów.

2 Grupy Rodzinne Al-Anon (ang. Al-Anon Family Group) – grupy samo- pomocowe skupiające krewnych oraz przyjaciół alkoholików.

3 Krok Czwarty: Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny. Krok Piąty: Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.

4 „Anonimowi Alkoholicy”, strona 52.

5 „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji” (tytuł oryg.: „Twelve Steps and Twelve Traditions”), wyd. Fundacja Biuro Służby Krajowej Anonimowych Alkoholików w Polsce, Warszawa 2006, strony 76-77. W środowisku Anonimowych Alkoholików książka ta nazywana jest w skrócie – „12x12”.

6 „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji”, strona 73.

7 „Anonimowi Alkoholicy”, strona 38.

8 „Anonimowi Alkoholicy”, strona 54.

9 „Anonimowi Alkoholicy”, strona 71.

10 „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji”, strona 77.

11 „Anonimowi Alkoholicy”, strona XXIII.

12 „Anonimowi Alkoholicy”, strona 133.

13 „Anonimowi Alkoholicy”, strona 14.

14 „Anonimowi Alkoholicy”, strona 38.

15 „Jak to widzi Bill”, wyd. Fundacja Biuro Służby Krajowej Anonimowych Alkoholików w Polsce, Warszawa 2005, strona 105 (tytuł oryg.: „As Bill Sees It”).

opr. ab/ab



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: choroba alkoholizm alkohol uzależnienie nałóg anonimowi alkoholicy alkoholicy 12 kroków AA