Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


DRAMAT W SYRII

Z Michałem Murkocińskim, zastępcą Dyrektora Departamentu Afryki i Bliskiego Wschodu Ministerstwa Spraw Zagranicznych, byłym ambasadorem RP w Syrii, rozmawiają Marta Titaniec i Tomasz Kaliński.



Jaka jest geneza syryjskiego konfliktu, który wybuchł w 2011 roku?

Początek konfliktu a obecna sytuacja w Syrii to zupełnie różne oblicza wydarzeń. Pamiętamy początek arabskiej wiosny, wydarzenia w Libii, Tunezji czy protesty w Kairze, które doprowadziły do upadku tamtejszego reżimu, i towarzyszący temu entuzjazm. Wydawać by się mogło, że sytuacja w Syrii będzie analogiczna. Niestety, syryjskie władze nie zareagowały w sposób adekwatny i odpowiednio szybki wprowadzając reformy. Być może dlatego, że czuły za sobą mocne zaplecze społeczne, ponieważ protesty nie obejmowały dużych miast i odbywały się w ograniczonej skali. Przez długi czas władze przekonywały, że sytuacja nie jest zła.

Rząd lekceważył sytuację?

Syria z punktu widzenia religijnego i etnicznego jest odmienna od Tunezji czy Libii. W Syrii istnieją ogromne podziały społeczne, wynikające z faktu zamieszkiwania na jej terenie przez różne narodowości zróżnicowane religijnie. To konglomerat różnych idei, doświadczeń, problemów i... emocji. Niezadowolenie w tym kraju wyrosło na gruncie podziałów wewnątrz wyznaniowych i wewnątrz społecznych. Władze syryjskie nie ustąpiły, prowadziły politykę represji. Wielu ludzi było aresztowanych, musiało opuścić kraj, a demonstracje były brutalnie tłumione. Z czasem ten konflikt zaczął się radykalizować. Odpowiedzią na przemoc strony rządzącej była przemoc protestujących. Wielu Syryjczyków chwyciło za broń i zaczęła się nowa faza konfliktu, którego dramatyczne oblicze teraz obserwujemy.

Syrię zamieszkuje dość liczna wspólnota chrześcijan...

Przed wybuchem konfliktu chrześcijanie mieli mocną pozycję w społeczeństwie. Władze syryjskie bardzo dbały o kwestie religijne: wszystkie meczety, ale także kościoły miały za darmo energię elektryczną. Chrześcijanie jako grupa społeczna popierają władze. Wynika to z tego, że nie byli nigdy w Syrii prześladowani, a także pamiętają to, co się stało się w Iraku, gdzie połowa chrześcijan musiała emigrować. Wielu z nich przybyło do Syrii. Boją się więc chaosu i radykalnych islamistycznych organizacji. Jest to strach przed prześladowaniami religijnymi. Jeżeli szala zwycięstwa przechyliłaby się na stronę powstańców, chrześcijanie mogliby być rozliczani za swoje poparcie dla władz.

Czy do Syrii dociera pomoc humanitarna?

Kiedy jeszcze kraj znajdował się pod kontrolą administracji rządowej zgodę na pomoc humanitarną miały Czerwony Krzyż i Czerwony Półksiężyc. Obecnie w Syrii żadna ze stron konfliktu nie jest przekonana o tym, że taka pomoc jest niezbędna, i że należy zapewnić bezpieczeństwo tym, którzy tę pomoc niosą. Pamiętam przypadki ostrzeliwania przez snajperów karetek Czerwonego Półksiężyca, ataki różnych zbrojnych grup na wolontariuszy pomocy humanitarnej, oskarżanych o przewożenie broni lub bojowników. Skala nieufności wobec tych, którzy niosą pomoc Syryjczykom jest ogromna.

Lepiej organizować pomoc dla uchodźców?

Tegoroczna zima na Bliskim Wschodzie była bardzo ciężka. Ludzie borykali się z podstawowymi problemami — brakiem prądu, gazu i oleju opałowego. Nadal źle jest z aprowizacją. Brakuje chleba, mąki, mleka. Nie ma lekarstw. Ofiarami tej wojny są ludzie niewinni, którzy zostali wplątani w konflikt nie z własnej woli. W ciągu dwóch lat stali się nędzarzami tracąc wszystko — stabilizację, spokojne życie, pracę.

Nasz kraj pomaga uchodźców syryjskim. Tę misję, dzięki wsparciu polskiego MSZ, pełnią również organizacje pozarządowe.

Do tej pory dostarczyliśmy pomoc o wartości 4 milionów 100 tysięcy złotych. I jesteśmy zdeterminowani tę pomoc kontynuować. Cieszymy się, że mamy świetnych pomocników, takich jak polskie agencje, instytucje i organizacje pozarządowe, w tym Caritas.

Chcieliśmy, aby nasz projekt przyczynił się do tego, żeby młodzi Syryjczycy szukali pokojowych rozwiązań dla swojego kraju, a nie marzyli o odwecie.

Z pewnością wielu pomogliście, ale nie zapominajmy, że ten konflikt pochłonął tysiące ofiar i tyleż samo okrutnie okaleczył — fizycznie i psychicznie. Pozostaje pytanie, czy ci ludzie będą potrafili sobie nawzajem wybaczyć po zakończeniu tego dramatu. Bardzo chciałbym, aby tak było, ale znając realia wiem, że spokój do Syrii szybko nie wróci.

Jak można rozwiązać ten konflikt?

Potrzebne są działania międzynarodowe, ale świat jest podzielony w ocenie wydarzeń. Unia Europejska nałożyła embargo na broń, ale jest oczywiście wielu innych aktorów, którzy tę broń do Syrii dostarczają. Kluczem jest powstanie opozycji, która mogłaby być wiarygodną alternatywą dla sprawujących władzę. To znaczy uwzględniałaby całą złożoność struktury społecznej i religijnej w Syrii, zapewniłaby przestrzeganie praw człowieka i pokojową transformację. Obawy są związane głównie z działalnością radykałów oraz pojawianiem się nowych „aktorów” związanych z ruchami skrajnie islamistycznymi, które w konflikcie syryjskim odgrywają również swoją rolę. Poszukiwanie porozumienia jest niezbędne, bo gdy popatrzymy na statystyki ofiar, rodzaj używanej broni, dostrzeżemy, że z tygodnia na tydzień ten konflikt staje się regionalną tragedią.


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Caritas prześladowanie konflikt wojna uchodźcy Bliski Wschód pomoc humanitarna Syria Czerwony Krzyż reżim Asada Czerwony Półksiężyc
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W