Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Magdalena Korzekwa

Ewolucja materii a pochodzenie człowieka

DARWIN, BIBLIA I RZECZYWISTOŚĆ



W przeciwieństwie do zwierząt
człowiek potrafi myśleć, kochać i tworzyć.
To właśnie dlatego nauki przyrodnicze
nigdy nie wyjaśnią genezy człowieka.

Pytanie o genezę człowieka nie jest jedynie problemem akademickim, lecz wpływa bezpośrednio na naszą postawę wobec samych siebie i wobec otaczającej nas rzeczywistości. Od sposobu rozumienia naszych korzeni zależy przecież sposób rozumienia sensu lub bezsensu ludzkiego życia oraz celu, do którego zmierzamy. Jeśli człowiek jest - na podobieństwo zwierząt - jedynie pochodną materii, to do materii musi też powrócić. Jeśli natomiast pochodzi od czegoś czy od Kogoś większego niż materia, to jego życie nie kończy się wraz z fizyczną śmiercią.

Będąc licealistką zauważam, że wyjaśnienie pochodzenia człowieka sprawia wiele trudności nie tylko dzieciom i młodzieży, ale też dorosłym. Nawet tym dorosłym, którzy w tej dziedzinie powinni być specjalistami, a mianowicie nauczycielom z zakresu nauk przyrodniczych. Okazuje się, że w tej dziedzinie wielu „fachowców” myli fakty z hipotezami, utożsamiając problem pochodzenia człowieka z zagadnieniami dotyczącymi pochodzenia ludzkiego ciała. Właśnie dlatego ciągle powracają w szkole pytania o człekokształtną małpę oraz o relację między dorobkiem nauk przyrodniczych a biblijną narracją na temat genezy człowieka. Nadal jeszcze niektórzy ludzie sądzą, że biologia jest w stanie wytłumaczyć wszystkie aspekty pochodzenia człowieka. Inni z kolei traktują poetycki hymn na cześć Boga - Stwórcy z pierwszych stron Księgi Rodzaju jako naukowy opis stworzenia świata i człowieka.

1. Ewolucja materii i ludzkiego ciała a pochodzenie człowieka

Genezę człowieka można zrozumieć jedynie wtedy, gdy dokonamy podstawowego rozróżnienia, które otwiera drogę do zrozumienia naszego pochodzenia. Otóż badanie ewolucji ludzkiego ciała nie jest tym samym, co badanie pochodzenia człowieka! Kto myli ewolucję materii i związaną z nią ewolucyjną formę powstania ludzkiego ciała z genezą człowieka, ten podobny jest do kogoś, kto wierzy, że energia elektryczna pochodzi nie z elektrowni lecz... od słupa trakcji elektrycznej. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do zasadności powyższej analogii, to może rozwiać swe wątpliwości wtedy, gdy uwzględni szczegółowe zagadnienia w tym względzie.

Otóż ewolucja ludzkiego ciała nie tłumaczy pochodzenia człowieka z tego oczywistego powodu, że w — przeciwieństwie do zwierząt — człowiek posiada zdolności, które w żaden sposób nie wynikają z jego cielesności. Do takich zdolności, które zupełnie wykraczają poza horyzonty materii, z której składa się ludzkie ciało, należy samoświadomość, wolność i zdolność do miłości, a zatem do tworzenia więzi zupełnie innych niż te, które obserwujemy u zwierząt i które całkowicie zdeterminowane są instynktami oraz popędami. Co więcej, człowiek ma zdolność do takich zachowań i więzi, które są wręcz sprzeczne z prawami przyrody, np. z prawem selekcji naturalnej czy z prawem walki o byt. Najłatwiej dostrzec to w sytuacjach skrajnych, na przykład wtedy, gdy ktoś dobrowolnie oddaje życie w obronie przyjaciół czy w obronie wyznawanych przez siebie wartości. W takich sytuacjach człowiek potwierdza, że nie jest zdeterminowany instynktem samozachowawczym, któremu podlegają zwierzęta. Potrafi też podejmować tak niezwykły wysiłek, że zupełnie przekracza on jego fizyczne siły. „Tego, czego dokonałem, przysięgam, nigdy nie zrobiłoby żadne zwierzę”1- to słowa Guillaumeta — przyjaciela A. de Saint Exupery'ego. Francuski myśliciel, lotnik i pisarz opisuje ze zdumieniem to, czego dokonał Guillaumet, gdy musiał zimą awaryjnie lądować na zasypanym śniegiem i skutym lodem jeziorze wysoko w Andach. Przez pięć dni i cztery noce szedł bez chwili odpoczynku i snu, podejmując heroiczny wysiłek nie mocą instynktu lecz mocą miłości, która łączyła go z żoną. Ta właśnie miłość sprawiła, że zdobył się na wysiłek, który przekracza fizyczne możliwości człowieka. To właśnie dlatego, że w człowieku jest coś więcej niż ciało i związane z ciałem instynkty oraz popędy, człowiek potrafi tworzyć historię, podczas gdy zwierzęta podporządkowują się biernie prawom ewolucji. Mając podobną do zwierząt cielesność, człowiek dysponuje cechami, których nie spotykamy u żadnego zwierzęcia i które w związku z tym nie są pochodną tego, co materialne, biologiczne czy instynktowne.

Właśnie ze względu na niezwykłe uzdolnienia, jakie posiada człowiek — a zwłaszcza ze względu na jego świadomość, wolność i miłość - biologia może badać pochodzenie ludzkiego ciała, ale nie dysponuje metodami pozwalającymi na badanie genezy człowieka z jego zupełnie niewytłumaczalnymi od strony biologii zdolnościami i zachowaniami. Z kolei teologia zajmuje się pochodzeniem człowieka. Nie dysponuje natomiast metodami, które pozwalają na badanie genezy ludzkiego ciała. Nauki teologiczne zajmują się bowiem pozabiologicznymi aspektami ludzkiej rzeczywistości - świadomością, wolnością oraz sensem istnienia człowieka. Jedynie ci, którzy potrafią dokonać syntezy dorobku teologii i biologii, mają szansę z jednej strony prześledzić ewolucję ludzkiej cielesności, a z drugiej strony uświadomić sobie absolutną wyjątkowość człowieka w świecie istot żywych.

2. Hipotezy na temat pochodzenia ludzkiego ciała

Człowiek, który swymi zdolnościami i zachowaniami zupełnie przekracza prawa biologii i ewolucji, w aspekcie swej cielesności jest zanurzony w świat materii. Właśnie dlatego zasadną jest rzeczą badanie genezy ludzkiego ciała w oparciu o metody stosowane przez nauki przyrodnicze. Okazuje się jednak, że nawet od strony czysto biologicznej współczesna nauka nadal pozostaje na poziomie hipotez co do pochodzenia i ewolucji naszego ciała. W dodatku hipotez tych jest wiele. Jedyne, co wiemy już na pewno, to dobrze udokumentowany fakt, że w aspekcie cielesności człowiek nie pochodzi od małpy lecz że ciało człowieka oraz ciało małpy wyewoluowało od jakiegoś wspólnego przodka. Biologia potwierdza także i to, że żaden gatunek małp nie jest na drodze do uczłowieczenia oraz to, że — w przeciwieństwie do małp - nie istnieją różne gatunki ludzi. Fakty te świadczą o tym, że o ile prawami ewolucji da się wytłumaczyć istnienie i gatunkowe zróżnicowanie zwierząt, o tyle tymi samymi prawami nie da się wytłumaczyć istnienia człowieka, który dysponuje cechami i możliwościami, jakimi nie dysponuje przyroda.

Biologia potwierdza w ten sposób fakt, że pochodzenia ludzkiego ciała nie jest tym samym, co pochodzenie człowieka. Ludzkie ciało nie jest kluczem do wyjaśnienia genezy człowieka. Warto zauważyć, że najbardziej radykalna wizja pochodzenia ludzkiego ciała nie płynie z nauk przyrodniczych lecz z Biblii, która stwierdza, że cielesność człowieka wzięta jest z prochu ziemi (por. Rdz 2, 7). Pismo Święte nie tylko nie sprzeciwia się teoriom ewolucji, ale to właśnie ono na wiele setek lat przed pojawieniem się tych teorii ukazuje ewolucyjny rozwój życia na ziemi: „Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła” (Rdz 2, 4). Żadnej bardziej technicznie sformułowanej prawdy na ten temat nie byli w stanie zrozumieć pastuszkowie w Izraelu w czasach, w których powstawała Biblia.

3. Zagadka pochodzenia człowieka

Nauki biologiczne nigdy nie będą w stanie wyjaśnić pochodzenia człowieka właśnie dlatego, że posiada on cechy i zdolności, które nie wynikają z jego właściwości cielesnych i które jakościowo przekraczają to wszystko, do czego zdolne są zwierzęta. Wiele gatunków ssaków ma ciało sprawniejsze niż człowiek, ale żadne zwierzęta nie mają takich zdolności, które posiada człowiek i które są ponad-cielesne. Tylko człowiek potrafi abstrakcyjnie myśleć, odpowiedzialnie kochać i podejmować świadome decyzje. W konsekwencji tylko człowiek potrafi pracować, czyli realizować swoje zamierzenia według wcześniej przygotowanego planu. Tylko człowiek potrafi zapanować nad prawami przyrody oraz nad własną cielesnością. Tylko człowiek potrafi dobrowolnie i świadomie do czegoś się zobowiązywać oraz tworzyć więzi silniejsze i trwalsze niż te, które oparte są na działaniu instynktu czy popędu. Tylko człowiek potrafi przemieniać ziemię, a nie — jak zwierzęta — do niej się dostosowywać.

Właśnie dlatego tylko człowiekowi przysługują prawa, których nie mają inne istoty żywe. Prawa bowiem nie wynikają z samego faktu posiadania cielesności, lecz z faktu dysponowania świadomością i wolnością oraz godnością osoby. Prawa stanowione — w przeciwieństwie do praw przyrody — jest w stanie określić jedynie człowiek. Takiej zdolności posiada żadne zwierzę. Ponadto prawa stanowione - w przeciwieństwie do praw przyrody - mają sens jedynie w odniesieniu do tych istot, które są świadome tych praw oraz zdolne do podejmowania obowiązków. Nawet jeśli nadalibyśmy jakieś „prawa” zwierzętom, to i tak nie byłyby one świadome tych praw i nie mogłyby z nich korzystać. Jednym z obowiązków człowieka jest to, by się nie znęcać nad zwierzętami. Człowiek może natomiast wykorzystywać zwierzęta, na przykład jako siłę roboczą czy jako pokarm.

4. Do czego czy do Kogo zmierza człowiek?

Najbardziej racjonalne wyjaśnienie tajemnicy człowieka podaje Biblia stwierdzając, że człowiek, który potrafi myśleć, kochać i tworzyć, pochodzi od Kogoś, kto również potrafi myśleć, kochać i tworzyć. Ten Ktoś jest aż tak nieskończenie większy od człowieka, że współczesna technika zachwyca się programami, które wpisał w swoje stworzenia (np. prawa ewolucji, instynkty zwierząt czy ciąg łańcucha DNA u człowieka). Istnienie Kogoś większego od człowieka było oczywiste już dla Arystotelesa, jednak Jego wizja Pierwszego Motoru i Najwyższej Inteligencji nie wyjaśnia zdolności człowieka do tego, by kochać, gdyż nie wyjaśnia pochodzenia miłości. Także Platon zachwycał się niezwykłością człowieka, ale traktował jego istnienie jako efekt odbicia Doskonałej Idei. Jednak najdoskonalsza nawet Idea może jedynie myśleć. Nie może natomiast kochać. Obserwacja człowieka na tle przyrody prowadzi do oczywistego wniosku, że człowiek zdecydowanie bardziej podobny jest do Kogoś, kto myśli, kocha i tworzy niż do zwierząt, które w sposób bierny i nieświadomy wykonują program zapisany w instynktach i popędach. Właśnie dlatego utożsamianie kwestii pochodzenia ludzkiego ciała z pochodzeniem człowieka to przejaw niezwykłej wiary. Ateiści wierzą, że człowiek pochodzi od zwierząt, a chrześcijanie wierzą, że człowiek pochodzi od Miłości. Wiara ateistów jest przejawem naiwności podobnie jak przejawem naiwności byłaby wiara w to, że małpy, które nie potrafią abstrakcyjnie myśleć, skonstruowały komputer, którego programy oparte są na abstrakcyjnym myśleniu.

Warunkiem wiary w to, że człowiek, który potrafi myśleć, kochać i tworzyć, pochodzi od czegoś mniejszego od siebie (np. od nieświadomej siebie materii, od nieświadomych siebie praw ewolucji czy od nieświadomego siebie przypadkowego zbiegu okoliczności) jest rezygnacja ze zdolności logicznego myślenia. Kto wierzy w to, że człowiek pochodzi od czegoś mniejszego niż on sam, ten musi w konsekwencji wyciągać logiczne wnioski ze swej wiary, czyli uwierzyć również w to, że zmierza do czegoś mniejszego niż on sam, a zatem do nieświadomej siebie materii i do unicestwienia. Z tego typu wiary wynika kolejny logiczny wniosek, a mianowicie że w tej sytuacji jedynym rozsądnym sposobem istnienia jest skrajny egoizm, czyli wygodne życie kosztem wszystkiego i wszystkich. Dla ateisty taki styl życia jest bowiem jedynym racjonalnym wykorzystaniem nieracjonalnego „prezentu” ze strony nieświadomej siebie ewolucji czy ślepego przypadku, jakim jest kilkadziesiąt lat świadomego istnienia człowieka.

Mylenie kwestii pochodzenia ludzkiego ciała z genezą człowieka jest możliwe jedynie wtedy, gdy redukujemy człowieka do jego cielesności. Tymczasem istnieje oczywista, jakościowa różnica między człowiekiem a światem zwierząt, mimo że nie istnieje jakościowa różnica między materią, ż której pochodzą zwierzęta, a materią, która jest elementem natury człowieka. To właśnie dlatego nauki przyrodnicze nigdy nie będą w stanie wyjaśnić kwestii pochodzenia człowieka i tych jego zdolności, które w żaden sposób nie wynikają z jego cech materialnych. I to właśnie z tego samego powodu najbardziej racjonalnym sposobem wyjaśnienia genezy człowieka pozostaje interpretacja biblijna. Pismo Święte stwierdza, że Stwórca stworzył materię z niczego i nadał jej dynamizm rozwojowy, który nauki przyrodnicze usiłują rozszyfrować i opisać. Kiedy materia osiągnęła już taką fazę rozwoju, że przygotowane zostało środowisko, w którym może egzystować człowiek, a także ciało, w którym może on funkcjonować, wtedy Bóg odrębną interwencją stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo (por. Rdz 1, 26-27). Tym razem jednak stwarzał już nie z nicości, lecz z samego siebie, czyli z Miłości. To właśnie dlatego człowiek jest zdecydowanie bardziej podobny do świadomej siebie Miłości niż do martwej materii czy do nieświadomych siebie zwierząt.

Przypisy:

1. 1 Por. A. de Saint-Exupéry, Ziemia, planeta ludzi, Warszawa 1993, s. 30.


opr. mg/mg



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: człowiek ciało człowieczeństwo świadomość Darwin ewolucja pochodzenie człowieka małpa nauki przyrodnicze teoria ewolucji selekcja naturalna uczłowieczenie geneza człowieka
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W