Pekao
Opoka - Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Cezary Kościelniak

Wierzyć czy wiedzieć?

Między religią a nauką

Współczesna nauka wywołuje sprzeczne odczucia. Z jednej strony fascynację, że nasze problemy zostaną pokonane, z drugiej strony strach, że nauka zrobi coś, na co nigdy byśmy się nie zgodzili.

Rozwój nauki nigdy nie był tak dynamiczny jak w czasach współczesnych. Każdy, kto odwiedził dobre muzeum techniki (jak na przykład Deutsche Museum w Monachium), zauważy, że prezentowana tam ekspozycja XX wieku zdecydowanie różni się od pozostałych epok, choćby w niespotykanej nigdy wcześniej różnorodności dyscyplin badawczych, rewolucyjnym wykorzystaniu możliwości techniki oraz licznych zastosowaniach nauki w naszym codziennym życiu.

Razem czy osobno?

Próbując wpisać reakcje na naukę na dwóch biegunach: strachu i fascynacji, należy zapytać, na którym z biegunów naukę odbiera Kościół? Wiele słyszy się o zagrożeniach, jakie niesie np. manipulacja genetyczna czy pozostawienie na boku pytań o etyczne skutki badań naukowych. Wydaje mi się jednak, że pomimo tych zagrożeń nauka jest bardziej sprzymierzeńcem Kościoła niż wrogiem. Niewątpliwie tak też Kościół naukę odbiera, czego wyrazem jest organizowana cyklicznie w Watykanie konferencja zdająca sprawę z najnowszych odkryć, ze współudziałem najwybitniejszych naukowców z całego świata. Chciałbym pokrótce scharakteryzować kilka punktów, w których nauka i wiara spotykają się.

Pierwszym miejscem spotkania wiary i nauki jest dążenie do prawdy. Naukowiec, badając jakieś zjawisko, czy tworząc teorię, ma na celu ukazanie prawdy o przedmiocie swoich badań. Prawda nauki jest specyficzna: ukazuje ona konstrukcyjną stronę świata, odpowiadając na pytanie: jak funkcjonuje świat. Trochę inny charakter nosi w sobie prawda wiary, która ukazuje egzystencjalną stronę świata i odpowiada na pytanie: dlaczego funkcjonuje świat, jaki jest jego sens. Wspólnym mianownikiem wiary i nauki jest uznanie prawdy za jeden z najważniejszych postulatów.

Drugim miejscem spotkania wiary i nauki jest chęć ulepszenia świata. Wielu naukowców, pracując np. nad technologiami medycznymi czy telekomunikacyjnymi, ma na celu realne ulepszenie jakości naszego życia. Nikt nie kwestionuje, że to dzięki nauce w wielu częściach świata poprawiła się średnia długość życia, liczne choroby — do niedawna śmiertelne — zostały pokonane, a nowinki techniczne z dnia na dzień zmieniają np. jakość naszej pracy. Cel ulepszenia świata nie jest też obcy wierze. Kościół nawołuje do prospołecznych postaw, zajmuje się doraźną pomocą dla potrzebujących, i w pełni popiera te inicjatywy, które rzeczywiście wpłyną na polepszenie jakości życia.

I wreszcie trzecie miejsce, w którym nauka spotyka się z wiarą. Mam tu na uwadze wyjście ku potrzebie człowieka do zrozumienia świata. Zarówno nauka jak i wiara odpowiada na tę potrzebę. Człowiek poszukujący odpowiedzi na ważne pytania w jednej i drugiej odnajdzie miejsce dla swoich poszukiwań intelektualnych i duchowych.

Reasumując powyższe trzy punkty, trudno nie zgodzić się, że nauka jest bliska wierze, a badania naukowców i dociekania teologów powinny się uzupełniać.

Nauka wyzwaniem dla teologii

W jakiej mierze teologia inspiruje się współczesną nauką? Przeglądając literaturę teologiczną, zajmującą się tą problematyką, napotkamy autorów, którzy nie tylko podejmują się opisania tych relacji, ale też pokazują, że świetnie naukę rozumieją. Przykładem takich autorów są ks. prof. Michał Heller, kosmolog, zajmujący się głównie zagadnieniami fizyki, filozof nauki abp Józef Życiński, teolog i filozof nauki czy benedyktyn Stanley Jaki, badający relacje kulturowe pomiędzy nauką a wiarą. Wśród teologów, którzy naukę traktują jako partnera w dialogu znajduje się ks. prof. Tomasz Węcławski, który swą powieść teologiczną pt. Sieć sytuuje w wirtualnym świecie Internetu. Niestety, trzeba też z pewną przykrością uczciwie powiedzieć, że zbyt mało teologów zajmuje się problematyką nauki, a ściślej, niewielu inspiruje się nią w swych poszukiwaniach badawczych. A przecież zawsze w historii nauka wywoływała twórczą dyskusję z teologią. Dlaczego dziś ten związek osłabł? Winnych należy szukać po obu stronach: nauka jest bardzo hermetyczna i przez to mniej dostępna laikom, natomiast teologia często podejmuje zbyt mały wysiłek, by ją zrozumieć. Pozostawiając na boku ten problem, warto zapytać się, w jakiej dziedzinie nauka może stać się wyzwaniem dla teologii?

Spośród wielu interesujących dziedzin wyróżniłbym tu kognitywistykę. Ta stosunkowo nowa nauka zajmuje się badaniem szeroko pojętymi problemami ludzkiego umysłu. Kognitywiści pytają o to, czym jest umysł, jak wykształciła się nasza świadomość, jakie zależności istnieją pomiędzy naszym mózgiem a umysłem? Te pytania doprowadzają badaczy do różnych szczegółowych zagadnień. Zastanawiają się oni np., jak wykształcił się nasz język, czym jest piękno (nauką o pięknie zajmuje się na tym gruncie neuroestetyka), czym są i jak powstają nasze emocje i wrażenia, itd. W badaniach kognitywnych nie stroni się również od pytań filozoficznych, np.: czy możliwy jest czysty umysł bez ciała albo jak rozwój naszego umysłu wpłynął na naszą kulturę.

Wśród tych pytań nie brakuje również kwestii związanych z religią, a ściślej ze świadomością w akcie wiary. Badacze starają się odpowiedzieć, czym charakteryzuje się świadomość religijna oraz w jaki sposób zachowuje się umył człowieka podczas kontemplacji. Jednakże obok pytań, które w odpowiedzi muszą bazować na jakiejś podbudowie empirycznej, istnieje także szereg zagadnień teoretycznych. Mam tu na myśli pytanie o to, czy poznanie mapy i funkcji naszego umysłu pozwoli nam na lepsze zrozumienie Boga? Czy można stworzyć teologiczną „teorię umysłu Boga”? Te i inne pytania, choć brzmią trochę nieprawdopodobnie, nie są pozbawione sensu. Jeżeli przyjrzymy się historii idei teologicznych, zobaczymy, że wielu myślicieli przy opisie Boga inspirowało się nauką. Przykładem może służyć francuski teolog Teilhard de Chardin, który odwołując się do teorii ewolucji, stworzył oryginalną teorię Boga.

Teologia wyzwaniem dla nauki

Wiemy już, że nauka jest dla teologii otwarta. Warto zapytać, czy teologia może stać się inspiracją dla nauki? Od wielu dziesięcioleci pozytywnie na to pytanie odpowiada historia i archeologia świata antycznego. Naukowcy, którzy zgłębiają historię i kulturę czasów biblijnych, traktują Biblię jako jedno z fundamentalnych źródeł w swej pracy.

Jednakże w naukach społecznych i przyrodniczych religia i etyka również coraz bardziej zostają docenione. Najogólniej rzecz ujmując, dla naukowców, którzy poszukują rozwiązań dla problemów cywilizacji, religia będzie naturalnym partnerem. Przykłady można odnaleźć w każdej dziedzinie: od psychologii, poprzez ekonomię, a kończąc na wysublimowanych zagadnieniach teoretycznych, takich jak głód czy wojna, gdzie wiara religijna pełni rolę czynnika stabilizującego.

Skrzydła jednego ołtarza?

Jan Paweł II w swej encyklice Fides et ratio przyrównuje naukę i wiarę do dwóch skrzydeł jednego ołtarza. Ta piękna metafora symbolizuje ideę komplementarności tych dwóch dziedzin. Nie sposób jednak nie dostrzec niebezpieczeństw rozejścia się nauki z wiarą, widocznego w narastających tendencjach do coraz śmielszych badań (o tych zagrożeniach Jan Paweł II również wspomina). Czy w przyszłości nauka i wiara będą skrzydłami jednego ołtarza? Uważam optymistycznie, że do takiego rozejścia raczej nie dojdzie. Przesłanką ku temu jest hipoteza, że cywilizacja zachodnia zrozumiała, że chrześcijaństwo nie jest zagrożeniem dla rozwoju człowieka. Przykładem zastosowania techniki wbrew jakiejkolwiek religii i etyce był atak na WTC w Nowym Jorku 2001 roku. I dodajmy na sam koniec, że nie był on skutkiem dialogu pomiędzy wiarą i nauką.

Cezary Kościelniak
Autor jest filozofem, doktorantem na Wydziele Teologicznym UAM w Poznaniu


opr. mg/mg



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: PRAWDA wiara teologia istnienie wiedza sens życia świadomość nauki ścisłe pytanie Fides et ratio jakość życia jak