Listy o powołaniu

Powołanie do życia w Karmelu - to codzienne życie charyzmatem zakonu, we wspólnocie z braćmi

Te kilka myśli uczesane w słowa chciałbym wam podarować

Wieczorem snuję refleksje nad tym, co przyniósł dzień. Wydarzyło się wiele. Trudno jednak zebrać nieuczesane myśli i grzebieniem słowa ułożyć je w jednym kierunku. Może lepiej by było wyrazić je wszystkie rozmierzwione tak, jak towarzyszące im uczucia. Te ostatnie zdecydowanie wolą finezyjną fryzurę niż ulizaną grzywkę. Jeśli nazbyt ugładzę, będzie nieciekawie. Jeśli je wyrażę nieokrzesanymi słowami, nikt nie zrozumie.

Pierwotna miłość

Dzień jednak miał swoje centrum. Otóż brałem udział w Eucharystii, podczas której br. Przemek złożył uroczystą profesję zakonną. To był ważny moment nie tylko dla niego. Takie chwile to święto braterskich spotkań, szansa na moment wdzięczności i dumy, iście karmelitański czas honoru. Bynajmniej, nie chodzi mi o to, że gromadzimy się licznie, pełni pompatycznej siły, ale o to, że każdy z nas w powołaniu br. Przemka odkrywa swoją tajemnicę. Każdy z nas w tych samych słowach dał wyraz pierwotnej miłości.

Lubię patrzeć na moich braci

W czasie liturgii patrzę na braci. O czym była mowa w kazaniu — pamiętam tylko szczątkowo. Mam jednak przed sobą spojrzenia i twarze braci. Patrzę na starszych i mądrzejszych ode mnie. Zastanawiam się, o czym myślą w takich chwilach? Jak to jest, gdy w Zakonie przeżywa się większość swego życia? Zauważyłem, że gdy tak na nich spoglądam, to jednocześnie czegoś oczekuję. Być może chciałbym, aby byli dla młodego pokolenia karmelitów bosych siłą spokoju?

Patrzę też na najmłodszych: na braci przygotowujących się do ślubów wieczystych, patrzę na nowicjusza i postulantów, którzy krzątają sie wokół ołtarza. Cieszę się nimi, bo wniosą do naszych domów coś nowego. To też moje oczekiwania. Zastanawiam się jednak, czy będziemy potrafili przyjąć ich pomysły? Jakimi oni będą bosakami? Oni chyba też czegoś oczekują i patrzą na nas.

Charyzmat przekazywany jak uścisk braterski

Po złożeniu ślubów zakonnych na ręce Prowincjała następuje moment liturgii, kiedy przekazujemy Przemkowi uścisk braterski. Jest to znak komunii z braćmi. Nowy, pełnoprawny członek Zakonu podchodzi do każdego z nas, aby wymienić braterski uścisk. Towarzyszy temu śpiew. Oprócz uścisku wymieniamy spojrzenia, uśmiechy, gratulacje, czasem kilka słów życzeń. Czekając na swoją kolej, zastanawiam się, co mu powiedzieć?

W Zakonie mamy sobie tyle do powiedzenia — do wzajemnego przekazania. Mam na myśli charyzmat. Jest naszym darem i przekazujemy go sobie wzajemnie we wspólnocie, jak uścisk braterski. Charyzmat to jest zawsze rozpoznawalna twarz Zakonu. Choć twarz ta ma różne karnacje i wyraża rozmaite osobowości, jest unikatowa i niepowtarzalna. Chciałbym życzyć Przemkowi, aby ubogacił Zakon swoją niepowtarzalnością i aby w Karmelu upodabniał się do najpiękniejszego oblicza Jezusa Chrystusa.

Wreszcie nadeszła moja kolej. Zdążyłem jedynie powiedzieć: „Cieszę się razem z tobą. Odwagi!”

Czas podziękowań

Na zakończenie Przemek śmiało wypowiada swoje podziękowania wobec Pana Boga, najbliższych i współbraci. W sercu też dziękuję Bogu, że mogę brać udział w takich momentach, które przypominają mi o tym, kim jestem. Dziękuję Mu także za to, że posługuje się ludzkim pośrednictwem. Przypomniałem sobie dzisiaj moment moich ślubów zakonnych. Przypomniałem sobie mój początek. Tych początków jest jednak więcej. Ilekroć w codzienności „przekazujemy sobie Karmel”, jest to moment pierwotnej miłości.

Żeby zakończyć tak, jak zacząłem

Fryzura to ciekawy sposób wyrażania siebie. Może czasem prostszy niż słowa. W zakonie również jest różnorodność pod tym względem. Niektórzy bracia mają bujne włosy prawie zawsze czekające na żniwa. Inni otrzymali z wiekiem naturalne tonsury — mniej lub bardziej dyskretne. Niektórzy czeszą się starannie, inni zostawiają tak jak jest, licząc na sprzyjający wiatr. Chyba należę do tych pośrodku.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama