Szwedki często żałują popełnionej aborcji, ale dla szwedzkich mediów to temat tabu

Opublikowany w Szwecji raport ukazuje w całej rozciągłości, jak tamtejsze media manipulują odbiorcami, jeśli chodzi o aborcję. Jednostronność przekazu jest wręcz porażająca, a fakty dla dziennikarzy nie mają żadnego znaczenia, liczy się wyłącznie pro-aborcyjna propaganda.

Mający odrobinę woli szwedzki dziennikarz mógłby bez większego wysiłku wpisać w Google hasło: „Jag ångrar min abort” i otrzymałby całkiem sporo wyników wskazujących na to, że problemów związanych z aborcją jest mnóstwo i że wiele kobiet pisze o tym jasno i wyraźnie w przestrzeni publicznej.

„Tęsknota za dzieckiem pojawiła się już dwa dni po aborcji. Czułam się tak pusta w środku. Od czasu aborcji moje życie jest w całkowitym chaosie" – pisze anonimowo jedna z użytkowniczek szwedzkiego forum Familjeliv.

„Jedynie słuszna linia” w kwestii aborcji

Do ogółu społeczeństwa takie historie i takie wyznania nie mają jednak szansy dotrzeć. Szwedzkie media przedstawiają całkowicie inną narrację. Brita Storlund, pisząca dla pro-liferskiego portalu Människovärde, opublikowała niedawno raport: „Media i aborcja: Jak dziennikarstwo ustalające agendę wprowadza opinię publiczną w błąd w sprawie aborcji”. W ramach swej działalności pro-life w Människovärde Storlund przeanalizowała 186 artykułów prasowych i audycji od stycznia 2024 do kwietnia 2025 roku. Głównymi pytaniami były: Czy obie strony narracji są przedstawione równo? Czy dziennikarski język jest neutralny i dokładny? Jakie źródła są cytowane?

Analizowane media to m.in. SVT, SR, TV4, DN, SvD, GP, Aftonbladet oraz Expressen. Wykluczono teksty o charakterze jawnie publicystycznym. Jednym z istotnych spostrzeżeń było to, że szwedzkie media bardzo często czerpią treści z liberalnych mediów amerykańskich i brytyjskich, takich jak ProPublica, Politico, CNN, BBC i AP.

Jedna linia programowa zarówno szwedzkich, jak i światowych mediów przebijała w tych publikacjach. Zdecydowana większość materiałów prasowych posługuje się językiem opisującym aborcję w korzystnym świetle. Notorycznie pojawiają się terminy „prawo do aborcji” i „opieka aborcyjna”, mimo że terminy te nie występują w szwedzkim prawie.

Storlund stwierdziła również, że gdy szwedzkie media cytują międzynarodowe źródła, często pomijają weryfikację i nie zwracają uwagi na szczegóły, które mogłyby nakierować je na trop zupełnie innej narracji. Wiele z artykułów to parafraza wcześniejszych treści, nie odwołująca się do rzetelnych badań czy opinii samych kobiet.

Niezgodne z „linią programową” treści zazwyczaj w ogóle nie pojawiają się w prasie, albo mają charakter marginalny. Jedynie 3 procent analizowanych materiałów prezentowało krytyczne spojrzenie na aborcję. Około 7 procent analizowanych źródeł ukazywało zarówno poglądy pro, jak i antyaborcyjne, jednak te drugie przeważnie prezentowane były w negatywnym świetle.

Osoby krytykujące aborcję nie pojawiły się w żadnych materiałach – nie dano im prawa głosu. Termin „nienarodzone dziecko” pojawił się tylko w 4 procentach źródeł. W większości przypadków termin ten w ogóle nie był wspomniany, a dominującym określeniem jest „płód”.

Raport cytuje również statystyki opracowane przez Pew Research Center. Wskazują one, że 95 procent populacji Szwecji popiera aborcję w większości lub we wszystkich przypadkach. Pew Research Center przypisuje tak wysoki odsetek wpływowi mediów.

Pro-life w krzywym zwierciadle mediów

Opisując ruchy lub poglądy pro-life, szwedzkie media regularnie używają polaryzującego języka, prezentując je w jednoznacznie złym świetle. Sceptycznie przedstawia się także prawo do sprzeciwu sumienia wobec aborcji, pomimo tego, że klauzula sumienia uznana jest w europejskim systemie praw człowieka.

Kolejnym elementem medialnej manipulacji i wykrzywionego obrazu rzeczywistości jest stałe podkreślanie, że aborcja jest formą opieki zdrowotnej, a jej niedostępność powiązana jest z wyższą śmiertelnością kobiet. Czy jest tak w rzeczywistości? Gdyby szwedzcy dziennikarze zadali sobie trud i sprawdzili fakty, z łatwością odkryliby w danych WHO, że wyższy wskaźnik śmiertelności matek ma Szwecja, podchodząca wyjątkowo liberalnie do aborcji niż Polska, w której aborcja ograniczona jest do wyjątkowych przypadków. W 2021 roku wskaźnik śmiertelności matek w Polsce wynosił 2,5 zgonów na 100 000 żywych urodzeń, natomiast w Szwecji 5,1 zgonów na 100 000 żywych urodzeń z przyczyn związanych z ciążą. „Przyczyny związane z ciążą” często obejmują zgony z powodu aborcji.

Poznać fakty, nie być biernym

Oprócz udokumentowania, jak stronniczo przedstawiana jest kwestia aborcji w szwedzkich mediach, raport podkreśla także konieczność odejścia od postawy bierności. Trzeba walczyć o życie, trzeba dawać politykom jasne sygnały, że dla społeczeństwa jest to istotna kwestia.

„Musimy więcej mówić; Nie jesteśmy tak nieliczni, jak moglibyśmy sądzić.Ważne jest, by poznać fakty. Nikt nie chce, żeby kobiety umierały. Ludzie powinni śledzić organizacje pro-life, a nie ufać tylko mediom głównego nurtu.”

Sprawa jest tym bardziej pilna, że w kolejnych krajach UE pojawia się nacisk ze strony polityków, aby aborcję uczynić „prawem człowieka”. Należy do nich Szwecja, która jako pierwsza rozważała wpisanie aborcji do swojej konstytucji już w 2022 r. W jej ślady poszła już Francja, której parlament w 2024 roku głosował za tym, aby tak się stało w ich kraju oraz Hiszpania. Za analogiczną zmianą własnej konstytucji głosował także Luksemburg.

Fakty: aborcja a zdrowie psychiczne kobiet

Wiele badań wskazuje na to, że aborcja nie rozwiązuje problemów kobiet, a raczej je pogłębia. Jako jeden  z przykładów można podać kanadyjskie badanie przeprowadzone w 2025 roku. Było to badanie na wielką skalę, analizujące ponad 1,2 miliona przypadków w ciągu 17 lat. U tych, które popełniły aborcję odnotowano znacząco wyższe wskaźniki hospitalizacji  z powodów zdrowia psychicznego niż u tych, które urodziły dziecko (104 do 42 na 10 tys. osób rocznie). Aborcja koreluje z wyższym ryzykiem zaburzeń psychicznych oraz wyższymi wskaźnikami, nadużywania substancji i prób samobójczych. [https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0022395625003309].

Na podobną zależność wskazywało także badanie przeprowadzone w latach 1987-1994 w Finlandii [https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC2352979/]. Udokumentowany wskaźnik samobójstw kobiet po aborcji wynosił 34,7 na 100 tys. osób, w porównaniu do 18,1 po poronieniu i 5,9 po porodzie. Ogólny średni roczny wskaźnik samobójstw kobiet w tym samym okresie wynosił 11,3 na 100 000. Podobnych badań jest wiele i nie jest trudno je znaleźć. Niestety dziennikarzom nie zależy na docieraniu do faktów, wolą zadowolić się rolą cyngli, za które pociąga pro-aborcyjne lobby. Społeczeństwo musi to wreszcie zrozumieć, aby nie poddawać się aborcyjnej propagandzie.

Źródło: CNE

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama