W opowiadaniu o wskrzeszeniu Łazarza Ewangelista Jan w bardzo umiejętny sposób przedstawia to, co dzieje się w ludzkiej duszy, która jest rozczarowana Bogiem. W odróżnieniu od innych sytuacji, w których ktoś zwraca się do Jezusa o pomoc, rodzeństwo z Betanii to nie są jacyś anonimowi proszący, opisywani przez ewangelistów często jedynie na podstawie dolegliwości, na które cierpią (niewidomi, głuchoniemi, cierpiący na upływ krwi, opętani, itp.). Tutaj chodzi o osoby znane z imienia, co więcej, są to osoby złączone z Jezusem więzią serdecznej przyjaźni i głębokiej miłości. Ich dom stanowił dla Jezusa i Jego uczniów coś w rodzaju schroniska, do którego przy okazji wędrówki do Jerozolimy zawsze można było przyjść, by odpocząć i nacieszyć się smacznym posiłkiem i dobrym towarzystwem. Fakt, że obydwie siostry wypowiadają przed Jezusem swoje rozczarowanie dokładnie w tych samych słowach („Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”), może świadczyć o tym, że jest to ich wspólne odczucie, którym dzieliły się między sobą. W żaden sposób nie potrafiły wpisać zachowania Jezusa w serdeczne więzi, jakie ich z Nim łączyły. Jezus zdawał się lekceważyć ich natarczywą prośbę o przybycie, by zaradzić chorobie ich brata. Jednak ich serdeczna wzajemna miłość zdawała się nie mieć dla Niego znaczenia, skoro pojawił się dopiero kilka dni po pogrzebie Łazarza. Między wierszami można wyczytać ze słów Marty pełny ironii wyrzut: teraz to jest tylko musztarda po obiedzie.
Jezus nie obwinia sióstr za skierowany do Niego gorzki wyrzut, ale zdaje się jeszcze podnosić poprzeczkę: pyta o wiarę mimo tego, co się stało. Marta, która może zapewne mówić także w imieniu Marii, zdaje ten trudny egzamin: jej „ja wciąż wierzę” oznacza wiarę w absolutnej ciemności, wiarę wbrew oczywistym faktom, wiarę, która już nie chce domagać się spełnienia własnych oczekiwań, ale zdaje się na Bożą moc.
Jezusowe: „… choćby i umarł, żyć będzie” rozbrzmiewa nad każdym grobem człowieka wierzącego. Jezus nie zatrzymuje naturalnego biegu ludzkiego życia, do którego należy także nieuchronna śmierć, ale gdy w naszym sercu pojawia się rozczarowanie Jego decyzjami, kieruje to samo zaproszenie: wierzysz mimo to?