Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Wstęp do książki: "Święty Brat Albert"

Michał Rożek

Młodość

Adam Chmielowski przyszedł na świat w podkrakowskiej Igołomi, wiosce położonej przy drodze do Sandomierza, 20 sierpnia Roku Pańskiego 1845, jako syn Wojciecha i Józefy z Borzysławskich. Chrzest „z wody” odbył się 26 sierpnia w kościele parafialnym. Rodzina Chmielowskich wywodziła się ze starego szlacheckiego rodu, pieczętującego się herbem Jastrzębiec. W chwili narodzin pierworodnego syna, ojciec Adama zajmował stanowisko naczelnika Komory Celnej w Igołomi, położonej około trzydziestu kilometrów od Krakowa, wtedy na terenach należących do Imperium Rosyjskiego Romanowów. Przyszły święty urodził się zatem jako poddany cara Mikołaja I. Matka Adama, Józefa Wincentyna Marianna z domu Borzysławska, odznaczała się niespotykanym taktem, dobrocią i pogodnym usposobieniem. Posiadała niezwykłe zdolności do rysunku i haftu. W rok po urodzeniu Adama, ojciec przeniesiony został na naczelnika Komory Celnej w Słupcy.

Pierworodny Chmielowskich został ochrzczony w wieku dwóch lat w kościele Najświętszej Panny Maryi w Warszawie. Dano mu imiona: Adam Hilary Bernard. Wedle tradycji rodzice Adama zaprosili do udziału w ceremonii chrzcielnej żebraków, aby wraz z rodzicami chrzestnymi trzymali dziecko do chrztu, ażeby w ten iście magiczny sposób „ściągnąć na nie zniebios błogosławieństwo ubogich”. Nie wiedzieli, że w przyszłości Adam zostanie prawdziwym ojcem ubogich.

Niebawem na świat przyszło Adamowe rodzeństwo: 9 listopada 1848 roku urodził się Stanisław Teodor, a 17 stycznia 1851 roku Marian Antoni Józef. W tym czasie ojciec Adama wydzierżawił w okolicach Wielunia posiadłość ziemską Czernice. To tutaj, w starym dworku sielskie dzieciństwo spędzał przyszły święty. Dziecko było chorowite i pełna wiary matka ślubowała Bogu, że jeśli pierworodny syn zostanie uzdrowiony, odbędzie z nim pielgrzymkę do cudownego mogilskiego Pana Jezusa.Dnia 15września— zatem w oktawie Podwyższenia Krzyża Pańskiego— dopełniła ślubowania, dziękując za dar uzdrowienia Opatrzności Bożej. Do dworku — z Mogiły — wróciła z małym mniszkiem, w owym czasie istniał bowiem zwyczaj, iż w podzięce Bogu za uratowanie dziecka, ubierano go w zakonny habit, w tym wypadku cysterski. Nikt nie przypuszczał, że owo rezolutne i nadzwyczaj mądre dziecko po latach inny habit przybierze.

Niebawem chłopiec — zaledwie wówczas ośmioletni — przeżyje śmierć ojca. Józefa Chmielowska, chcąc zapewnić dzieciom wykształcenie, sprzedała majątek, pożyczyła od matki pieniądze i zakupiła kamienicę w Warszawie. W tych trudnych chwilach wspomagała ją siostra zmarłego małżonka, Petronela Chmielowska. W Warszawie Adam ukończył szkołę powszechną, po czym rozpoczął dalszą edukację w gimnazjum realnym. Po ukończeniu pierwszej gimnazjalnej — w roku 1859 — umarła mu matka. Kolejna trauma w jego życiu. Osieroconymi dziećmi zajęła się ciotka Petronela. Adam wyrósł na wspaniałego kolegę, urzekającego wszystkich urodą, wiedzą i niespotykanym wdziękiem. Z małego chłopca przedzierzgnął się w dorastającego mężczyznę, gotowego poświęcić życie dla Ojczyzny. Podobnie myślących kolegów poznał na studiach w Puławach, w Instytucie Rolniczo-Leśnym. Tutaj bowiem rozpoczął dalszą naukę w roku 1862.

Tymczasem w Warszawie i sporej części Królestwa Polskiego wrzało: młodzi, tak jak ich dziadkowie i rodzice wierzyli niezbicie w powstanie wolnej Polski, dzięki zbrojnemu powstaniu skierowanemu przeciw Rosji. Poczuwali się do obowiązku odzyskania wolności tak srodze uciemiężonej Ojczyzny. Nowe powstanie na ziemiach Królestwa Polskiego potencjalnie rozpoczęło się już w roku 1861. Ogłoszone zostało dopiero w styczniu 1863 roku z powodu tzw. branki, czyli poboru do wojska przez osławionego margrabiego Aleksandra Wielopolskiego. Sytuacja zmusiła konspiracyjne władze Komitetu Centralnego do wyznaczenia wybuchu powstania na noc z 22 na 23 stycznia roku 1863. Komitet Centralny, który ogłosił się Rządem Narodowym wydał 22 stycznia Manifest, skierowany przede wszystkim do ludzi młodych, apelując do ich umysłów i serc: „Po straszliwej hańbie niewoli, po niepojętych męczarniach ucisku Centralny Komitet Narodowy, wzywa cię na pole walki już ostatniej, na pole chwały i zwycięstwa, które ci da i przez imię Boga na niebie dać przysięga. Wolność Twoją, niepodległość Twoją zdobędziesz wielkością takiego męstwa, świętością takich ofiar, jakich lud żaden nie zapisał jeszcze w dziejowych kartach swoich”. Studenci uformowali oddział Puławiaków, do których przystał Adam Chmielowski. Miał wówczas osiemnaście lat. Chrzest bojowy przeszedł pod Kozienicami. 17 marca pomiędzy miejscowościami Chroberz a Zagością wojska rosyjskie zaatakowały oddział Mariana Langiewicza, pod którym służył Chmielowski. Władze austriackie, przekradziono się bowiem do Galicji, internowały Langiewicza i jego podkomendnych. Powstańcy zostali rozbrojeni i przetransportowani do Krakowa; internowano ich w ujeżdżali, koło Kapucynów, potem przewieziono do Ołomuńca. Dwa miesiące spędził Chmielowski w niewoli austriackiej. Wreszcie udało się mu zbiec, przedarł się do powstania, które nadal trwało w izolacji politycznej i wojskowej, przy jednoczesnym utworzeniu znakomitych struktur państwa podziemnego.

fragment pochodzi z książki:

Michał Rożek

Święty Brat Albert

 

ISBN: BN 978-83-277-1360-5
wyd.: Wydawnictwo WAM 2017

Adam powrócił do walki zbrojnej z Rosjanami. Walczył w okolicy Wawrzyna, Czarncy, Mełchowa. Tutaj — pod Mełchowem — już 30 września doszło do ostrej potyczki z Rosjanami, jako że wieś znajdowała się w rękach Moskali, powstańcy zaś mieli oparcie w okolicznych lasach. Adam sprawował się nadzwyczaj dzielnie. Nagle — co podkreślali bezpośredni świadkowie — konia Adama rozszarpał rosyjski granat, raniąc Adama w lewą nogę; zaczęła mocno krwawić. Rosjanie wygrali bitwę. Adamowi nogę musiano amputować, „na uśmierzenie bólu” dano mu tylko cygaro, które przy piłowaniu łydki połknął. Takie było znieczulenie. Potem dostał się do szpitala wojskowego w Koniecpolu.

Cudem uratował się od kary śmierci czy zsyłki na Sybir. Od tej pory dla Polaków był „kostur tułaczy lub kibitka syberyjska”. Powstanie chyliło się ku upadkowi. W maju roku 1864 Chmielowski znalazł się w Paryżu, bez jakichkolwiek środków do życia. Od Komitetu Francusko-Polskiego w Paryżu uzyskał finansowe wsparcie. Dzięki skromnemu zasiłkowi nabył gutaperkową protezę, która na ówczesne czasy była szczytem ortopedycznej techniki. Lekka i znakomicie przylegająca do nogi. Mógł swobodnie chodzić i to bez laski, ba, nawet tańczyć i jeździć na łyżwach. Swoje kalectwo, z którym się szybko pogodził, złożył Adam w ofierze Bogu na intencję wolności Ojczyzny. Przeto nigdy nie użalał się na utraconą nogę. Nigdy nie twierdził, iż ta ofiara była zbyteczną. Wrodzony optymizm i poczucie humoru pozwoliły mu się wpisać w nową sytuację. Tymczasem 5 sierpnia roku 1864 stracono w warszawskiej cytadeli RomualdaTraugutta, Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana Żulińskiego i Jana Jeziorańskiego. Adam wierzył, że powstanie obudziło świadomość narodową, stało się wielką przegraną bitwą, a nie przegraną wojną o przyszłe wyzwolenie uciemiężonej Ojczyzny. Od tej pory skutecznym środkiem walki miała się stać praca u podstaw, praca organiczna.

opr. ab/ab

 

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Piotr Skarga Kraków młodość pozytywizm brat Albert powstanie styczniowe Adam Chmielowski praca u podstaw dziciństwo
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W